Ropa Brent skoczyła do czteroletniego maksimum w obliczu groźby zerwania rozejmu między USA a Iranem
W zeszłym tygodniu ceny ropy Brent na krótko dotknęły poziomu 126 dolarów za baryłkę, najwyższego od 2022 roku, w związku z doniesieniami o możliwych uderzeniach USA na Iran i blokadzie Cieśniny Ormuz, po czym spadły do 108 dolarów.
Krótkotrwały skok ropy Brent do poziomu 126 dolarów za baryłkę z późniejszym spadkiem do 108 dolarów to nie tylko zmienność wywołana nagłówkami wiadomości. To moment prawdy, który obnażył najgłębszą niepłynność fizycznego rynku ropy i upadek tradycyjnych mechanizmów wyceny. To, co obserwowaliśmy, było techniczną paniką algorytmów, ale konsekwencje tego skoku będą kształtować politykę banków centralnych i geopolityczne sojusze przez cały pozostały rok.
Sedno: co naprawdę się dzieje
Sedno tego, co się wydarzyło, tkwi w fundamentalnej rozbieżności między papierowym rynkiem kontraktów terminowych (który wrócił do poprzedniego poziomu) a fizycznym rynkiem rzeczywistych baryłek (który pozostał na anomalnie wysokich poziomach). Gdy Brent na krótko dotknął 126 dolarów, nie była to spekulacyjna histeria detalicznych traderów na Robinhood. To był moment, w którym fizyczni traderzy z Vitol, Trafigura i Mercuria jednocześnie próbowali zabezpieczyć pilne zakupy rzeczywistych partii ropy z dostawą w czerwcu, ale odkryli pustkę w arkuszu zleceń. Płynność na dalekim końcu krzywej kontraktów terminowych została zniszczona przez wycofanie się systematycznych animatorów rynku, którzy wyłączyli algorytmy z powodu niemożności oszacowania ryzyka geopolitycznego.
Spadek do 108 dolarów to iluzja normalizacji. W rzeczywistości premia za natychmiastową dostawę (spot) w stosunku do kontraktów forward (struktura backwardation) wzrosła do niebotycznych poziomów. Fizyczny dyferencjał dla gatunku Murban (kluczowy gatunek ZEA, który jest ładowany właśnie w strefie ryzyka) osiągnął rekordową premię w wysokości 8,50 dolara w stosunku do benchmarku Dubai swaps. Oznacza to, że azjatyckie rafinerie są zmuszone płacić ogromne pieniądze za możliwość otrzymania ropy natychmiast, obawiając się, że za tydzień nie będzie ona fizycznie dostępna za żadne pieniądze. Rynek mówi: „Teoretycznie Brent jest wart 108 dolarów, ale spróbuj kupić prawdziwy tankowiec w Fudżajrze”. W tej rozbieżności kryje się prawdziwa historia.
Chronologia i kontekst
Chronologia tego skoku jest krytyczna dla zrozumienia paniki. Wzrost do 126 dolarów nastąpił nie podczas głównej sesji handlowej w Londynie, ale na cienkim rynku azjatyckim w okresie niskiej płynności (około 03:00 czasu singapurskiego), gdy pojawiła się wiadomość, że Trump odrzucił irańską propozycję pokojową. W tym momencie zadziałały stop-lossy i opcje call z barierą 120 dolarów, które zostały wystawione jeszcze w marcu, gdy taki scenariusz wydawał się fantastyką.
Za kulisami doszło do załamania rynku opcji. Hedging delta animatorów rynku (banków Goldman Sachs i Morgan Stanley), którzy sprzedali te opcje, wymagał dokupowania kontraktów terminowych w postępie geometrycznym, co stworzyło efekt „rakiety”. Starszy trader jednego z wiodących surowcowych funduszy hedgingowych, który chciał pozostać anonimowy, opisał to jako „eksplozję gamma”, podobną do tej, która miała miejsce w przypadku akcji GameStop w 2021 roku lub na rynku niklu w 2022 roku. Po tym, jak główni sprzedawcy opcji zamknęli dziury w bilansach, a z Pentagonu nadszedł sygnał, że „rozejm formalnie się utrzymuje”, rynek się cofnął. Ale blizna pozostała: miesięczna implikowana zmienność (IV) opcji na Brent wzrosła z 55% do 82%, co jest poziomem pełnowymiarowej wojny w Zatoce z lat 1990-91.
Kto wygrywa, a kto traci
Głównym przegranym jest globalny konsument benzyny i oleju napędowego, ale nie w USA, a w krajach Azji, które subsydiują paliwo. Indie, Indonezja i Japonia stanęły w obliczu koszmaru: ich państwowe koncerny naftowe (IOC, Pertamina) są zmuszone do ustalania zakupów na fizycznym rynku, który nawet po spadku Brent pozostaje przegrzany. Budżet subsydiów Indonezji, obliczony przy założeniu ceny ropy na poziomie 80 dolarów za baryłkę, pękł w szwach; aby go uratować, Dżakarta będzie musiała gwałtownie podnieść ceny wewnętrzne, co rozkręci inflację społeczną. Japonia, nieposiadająca własnych zasobów, stanęła w obliczu rekordowego rachunku za import LNG, ponieważ długoterminowe kontrakty na gaz skroplony są powiązane z koszykiem notowań ropy z opóźnieniem 3-4 miesięcy.
Nieoczekiwanym beneficjentem jest amerykański sektor łupkowy, ale nie cały, a konkretnie producenci z basenu Perm. Przy cenie Brent 108 dolarów, nawet po uwzględnieniu dyskonta WTI do Brent w wysokości 8 dolarów, wewnętrzna cena sprzedaży dla producentów w Teksasie i Nowym Meksyku wynosi około 70-72 dolarów. Jest to powyżej progu rentowności, ale nie na tyle, aby wywołać nową falę szalonego wiercenia. Wygrywają ci, którzy już wywiercili, ale nie dokończyli odwiertów (tzw. DUCs – drilled but uncompleted wells). Ich uruchomienie będzie kosztować śmieszne 25-30 dolarów za baryłkę, co przynosi operatorom takim jak Pioneer Natural Resources (przejętemu przez ExxonMobil) marżę w wysokości 200%. Zarabiają oni nadzwyczajne zyski, nie zwiększając podaży, co tylko pogłębia globalny deficyt, ale utrzymuje akcje ExxonMobil i Chevron przed spadkiem na tle szerokiego rynku.
Czego media nie mówią
Najbardziej niewygodnym faktem, który nie jest rozpowszechniany, jest rola sankcji w tworzeniu tej niepłynności. Irańskie tankowce-widma („flota duchów”), które przewożą od 1,2 do 1,5 miliona baryłek dziennie, stały się praktycznie całkowicie niemobilne. Nie chodzi o fizyczne zniszczenie statków, ale o cyfrową blokadę. Zdjęcia satelitarne i analityka śledzenia pokazują: od początku maja, gdy IRGC podniósł stawkę, irańska flota jest zmuszona wyłączać transpondery AIS i polegać na „martwych strefach” tras. Ale międzynarodowe kluby ubezpieczeniowe P&I (Protection and Indemnity) w Londynie i Tokio prywatnie zaostrzyły zasady weryfikacji nieznanych statków. Jeśli statek nie zostanie odpowiednio zidentyfikowany przez system monitoringu satelitarnego, odmawia się mu wejścia do portów Malezji, Chin i Singapuru.
W rezultacie – sztuczny deficyt. Do 800 000 baryłek dziennie irańskiej i mieszanej kurdyjskiej ropy dosłownie „utknęło na morzu”, nie mając prawa do rozładunku, podczas gdy straż przybrzeżna Cieśniny Malakka i marynarka wojenna Indii otrzymały nieoficjalny rozkaz od USA, aby zatrzymywać podejrzane tankowce pod pretekstem kontroli ekologicznych. Tym samym skok do 126 dolarów to nie tylko strach przed jutrzejszym uderzeniem, ale także natychmiastowy szok podażowy spowodowany zablokowaniem logistyki cieni IRGC.
Prognoza: następne 30 dni i 90 dni
Horyzont 30 dni (do 5 czerwca 2026 roku).
W oficjalnych wiadomościach Brent będzie konsolidować się w przedziale 105-115 dolarów. Jednak fizyczny rynek będzie nieubłaganie pełzł w górę. Kraje Azji zaczną awaryjnie skupować baryłki z rezerw strategicznych, obawiając się jeszcze większej eskalacji. OPEC+, którego posiedzenie może zostać zwołane w trybie nadzwyczajnym, zostanie sparaliżowany. Arabia Saudyjska i ZEA nienawidzą wysokich cen (110+ dolarów), które zabijają popyt i przyspieszają zieloną transformację, ale nie mogą zwiększyć wydobycia, ponieważ ich porty są zagrożone atakami dronów. Wolne moce przerobowe (około 3 mln baryłek dziennie) stały się „fikcyjne”, ponieważ ropa została wydobyta, ale nie może być wywieziona.
Horyzont 90 dni (do sierpnia 2026 roku).
Jeśli rozejm cieni ostatecznie upadnie, 126 dolarów stanie się nie sufitem, ale podłogą. W sierpniu, w szczycie sezonu samochodowego w USA i sezonu klimatyzacji w Azji, popyt wzrośnie o kolejne 1,5-2,0 mln baryłek dziennie. Jeśli do tego czasu Iran całkowicie wstrzyma dostawy za pośrednictwem szarych traderów, a blokada Cieśniny Ormuz pozostanie nieformalna, zobaczymy stabilną cenę na poziomie 135 dolarów za baryłkę. To natychmiast podniesie oczekiwania inflacyjne w USA do 4% i zmusi Fed do awaryjnej podwyżki stóp procentowych, tworząc klasyczną pułapkę stagflacji: ropa rośnie z powodu wojny, a gospodarka kurczy się z powodu drogich kredytów i benzyny po 5,50 dolara za galon. Będzie to koniec ery „miękkiego lądowania” i początek pełnowymiarowego kryzysu spowodowanego tym, że rynek wreszcie uświadomił sobie: fizyczny towar jest droższy od papierowych pieniędzy, gdy nie można go dostarczyć.
— Editorial Team