FED rozdarty: decyzja o utrzymaniu stóp procentowych przy rekordowej liczbie głosów „przeciw” od 1992 roku
Rezerwa Federalna na posiedzeniu 28-29 kwietnia pozostawiła stopę procentową na poziomie 3,5-3,75%, jednak czterech członków FOMC głosowało przeciw, z czego trzech sprzeciwiało się sformułowaniom o możliwości przyszłego złagodzenia polityki, sygnalizując rosnące ryzyko podwyżki stóp z powodu uporczywej inflacji.
Posiedzenie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) w dniach 28-29 kwietnia 2026 roku przejdzie do historii jako moment, w którym era „miękkiego lądowania” i gołębiego konsensusu oficjalnie się zakończyła. Cztery głosy „przeciw” – takiego rozłamu nie było od listopada 1992 roku, kiedy Alan Greenspan zmagał się z wewnętrznym sceptycyzmem. Ale dzisiejszy rozłam jest znacznie bardziej niebezpieczny: to nie tylko spór o tempo łagodzenia polityki, ale fundamentalny światopoglądowy podział wewnątrz Fed między tymi, którzy wciąż wierzą w dezinflację, a tymi, którzy widzą nadciągający szok fiskalno-energetyczny wymagający natychmiastowej podwyżki stóp do 4,5% i wyżej.
Istota: co naprawdę się dzieje
Na zewnątrz decyzja o utrzymaniu stóp w przedziale 3,50-3,75% wygląda jak kontynuacja pauzy. Ale treść zdań odrębnych burzy ten obraz. Troje z czterech dysydentów (a to prawie jedna trzecia głosujących członków) sprzeciwiało się nie samemu utrzymaniu stóp, ale sformułowaniu w oświadczeniu, że „ryzyka dla osiągnięcia celów komitetu pozostają ogólnie zrównoważone”. Te trzy głosy – regionalni prezesi Fed z prawem głosu w tym roku – nalegali na zastąpienie sformułowania na „ryzyka są przesunięte w stronę wyższej inflacji”. To techniczny szczegół, który w świecie banków centralnych oznacza wypowiedzenie wojny. Domagali się pozostawienia drzwi otwartych dla nadzwyczajnej podwyżki stóp jeszcze przed następnym planowym posiedzeniem.
Sedno konfliktu leży w interpretacji natury obecnej inflacji. Prezes Powell i jego sojusznicy w Radzie Gubernatorów wciąż trzymają się mantry, że skok wskaźnika PCE do 3,5% w skali roku w marcu to zjawisko tymczasowe, spowodowane geopolitycznym szokiem cen ropy, które samo zniknie. Dysydenci natomiast, mający dostęp do mikrodanych o wydatkach konsumpcyjnych i łańcuchach produkcyjnych, widzą to, co umyka Waszyngtonowi: premia geopolityczna przestaje być tylko narzutem na benzynę i wbudowuje się w oczekiwania inflacyjne obywateli. Mówiąc prościej, konsument i mały biznes nie wierzą już, że towary kiedykolwiek stanieją, i zaczynają działać odpowiednio – z góry wliczając wzrost kosztów w ceny i żądania płacowe.
Chronologia i kontekst
Aby ocenić sensacyjność 4 głosów „przeciw”, trzeba zrozumieć wagę tych osób. Wśród jastrzębi-dysydentów źródła wymieniają prezes Fed w Cleveland Beth Hammack i prezes Fed w Richmond Thomasa Barkina (których nazwiska pojawiają się w kuluarowych doniesieniach jako najtwardsi przeciwnicy Powella w horyzoncie 2026 roku). Stali się oni zakładnikami własnych publicznych prognoz jeszcze w marcu, kiedy obiecywali rynkom „obniżki stóp w drugiej połowie roku”. Dziś, widząc dane z rynku pracy (który zamiast ochłodzenia nadal się przegrzewa w sektorze usług) i cenę baryłki Brent powyżej 100 dolarów, rozumieją, że jakakolwiek obniżka stóp teraz wysłałaby oczekiwania inflacyjne w niekontrolowany korkociąg.
Znamienny jest kontekst czasowy: decyzja zapadła 29 kwietnia, a już 3-4 maja upadły negocjacje irańsko-amerykańskie w Omanie. Jednak członkowie FOMC mieli już zamknięte odprawy wywiadowcze o stanie strategicznym. Wiedzieli, że prawdopodobieństwo dużego uderzenia w Zatoce to nie hipotetyczne ryzyko ogonowe, ale prawie scenariusz bazowy. Mimo to większość Rady Gubernatorów (politycznych nominatów) zagłosowała za bezczynnością pod pretekstem „niepewności”. To decyzja kategorii CYA (cover your ass): jeśli rynki runą w wyniku szoku podażowego, zawsze można powiedzieć, że stóp nie zmieniano z ostrożności; jeśli inflacja wystrzeli – winni będą geopolityka i Trump, a nie Fed.
Kto zyskuje, a kto traci
Główny przegrany – amerykański rynek mieszkaniowy i cała branża oparta na długoterminowych kredytach. Oprocentowanie 30-letnich kredytów hipotecznych, które reagują nie na bieżącą stopę Fed, ale na oczekiwania, już podskoczyło do 7,2% po publikacji protokołów z podziałem głosów. Dlaczego? Ponieważ rynek obligacji dostrzegł realne ryzyko zwycięstwa jastrzębi w najbliższych miesiącach. Jeśli szok geopolityczny nie zniknie, a Fed będzie zmuszony posłuchać dysydentów i podnieść stopę do 4,0% we wrześniu, hipoteki pójdą do 8,0%. To pogrzebie popyt na nowe mieszkania i uderzy w banki posiadające portfele nieruchomości komercyjnych o wartości 1,5 biliona dolarów, które i tak już pękają w szwach.
Krótkoterminowo zyskuje Departament Skarbu USA i osobiście sekretarz skarbu Scott Bessent. Paradoksalnie, rozłam w Fed i „jastrzębi bunt” pozwalają dolarowi amerykańskiemu utrzymać się na powierzchni bez realnych interwencji. Zagraniczni inwestorzy, widząc, że w Fed istnieje silna frakcja gotowa walczyć z inflacją za wszelką cenę, zachowują wiarę w dolara jako środek przechowywania wartości, kupując krótkoterminowe bony skarbowe z rentownością 4,8%. Pozwala to Departamentowi Skarbu USA refinansować gigantyczny dług publiczny o wartości ponad 38 bilionów dolarów bez uciekania się do bezpośredniego luzowania ilościowego (QE). W ten sposób Powell i jastrzębie grają w „dobrego i złego gliniarza”, aby utrzymać globalny popyt na amerykańskie papiery skarbowe. Jastrzębie pełnią rolę dawców zaufania do amerykańskich obligacji.
Czego media nie mówią
Duże dzienniki biznesowe napiszą o „dysfunkcji” i „niepewności”. Nie opowiedzą o ukrytej sprężynie tego rozłamu – a mianowicie o problemie klasyfikacji inflacji energetycznej. W kuluarach posiedzenia wybuchł zaciekły spór techniczny. Dysydenci nalegali: Fed powinien używać uśrednionego wskaźnika PCE (trimmed mean PCE), który już przekroczył 3,8% w ujęciu rocznym. Ten wskaźnik odcina najbardziej zmienne towary, ale według metodologii Fed w Dallas przestał odcinać wzrost cen paliw, ponieważ szok przestał być krótkoterminowy. Wysokie ceny energii przeniknęły do kosztów biletów lotniczych, dostaw paczek, plastikowych opakowań żywności. Wzrostu cen nie można już statystycznie „odciąć” jako tymczasowego szumu, stał się trwałym rdzeniem.
Media przemilczają rolę prezesa Fed w Minneapolis Neela Kashkariego. Wcześniej dopuszczał on podwyżkę stóp w swoich publicznych wypowiedziach, ale na tym posiedzeniu wstrzymał się od głosu „przeciw”, popierając Powella. To taktyczny ruch o kluczowym znaczeniu. Kashkari, jako najbardziej medialny „jastrząb”, zachowując lojalność wobec centrum, otrzymał od Powella obietnicę zwołania nadzwyczajnego posiedzenia w celu natychmiastowej podwyżki stóp, jeśli majowy wskaźnik cen konsumpcyjnych (CPI), który ukaże się 10 czerwca 2026 roku, wykaże wzrost powyżej 0,7% w skali miesiąca. To nie protokół, ale dżentelmeńska umowa, o której rynki nie wiedzą. Zatem kolejne dane o inflacji to nie tylko statystyka, ale spust dla administracyjnego przewrotu wewnątrz FOMC.
Prognoza: następne 30 dni i 90 dni
Horyzont 30 dni (do 6 czerwca 2026 roku).
Kluczowa data – 10 czerwca (publikacja CPI za maj). Oczekuję, że wstępne dane, które trafiają na stół Powella na 10 dni przed publikacją, pokażą wzrost ogólnego CPI powyżej 4,0% r/r, a bazowego powyżej 3,8%. Oznacza to, że Powell nie będzie już miał argumentów, by powstrzymywać jastrzębi frazą „czekamy na dane”. Większość FOMC milcząco przesunie się do obozu dysydentów. Na czerwcowym posiedzeniu 16-17 czerwca, jeśli sytuacja geopolityczna nie uspokoi się „magicznie”, oświadczenie komitetu zostanie zmienione. Rynek otrzyma twardy „hawkish hold” z sygnałem o praktycznie gwarantowanej podwyżce o 25 punktów bazowych w lipcu lub sierpniu.
Horyzont 90 dni (do sierpnia 2026 roku).
Oczekuję, że Fed podniesie stopę o 25 pb tego lata, ale stanie się to klasycznym „błędem 2026 roku”. Ta podwyżka nie zbije cen ropy spowodowanych fizyczną blokadą cieśnin – jedynie załamie indeksy giełdowe i rynki kredytowe. S&P 500 wejdzie w korektę (spadek o 20% od szczytów z maja 2026), co wywoła efekt negatywnego bogactwa dla gospodarstw domowych. Rzeczywistą ceną za stłumienie 0,2-0,3 punktu procentowego inflacji popytowej będzie utrata kapitalizacji rynku akcji o 5-7 bilionów dolarów. Trump, obserwując to w obliczu nadchodzących wyborów śródokresowych do Kongresu, rozpocznie bezpośredni publiczny atak na Powella, domagając się natychmiastowej obniżki stóp. Wejdziemy w najniebezpieczniejszy okres w historii Fed, kiedy bank centralny, ściśnięty między geopolityczną inflacją a presją polityczną, utraci resztki niezależności, a rynki stracą zdolność adekwatnej oceny ryzyka. Indeks zmienności VIX utrwali się powyżej poziomu 40, co oznacza życie w trybie permanentnego kryzysu.
— Editorial Team