Powrót do strony głównej

Eksport ropy z Bliskiego Wschodu spadł o 50%: analiza kryzysu w Ormuzie

Z powodu konfliktu w regionie eksport ropy z Bliskiego Wschodu zmniejszył się o 50%, tworząc deficyt 71 mln ton. Stawki frachtu tankowców wzrosły trzykrotnie, ale kontrakty terminowe na Brent pozostają poniżej 94 USD. Analizowana jest redystrybucja dostaw, rola floty cieniowej i ryzyko skoku cen do 150-160 USD za baryłkę.

Cieśnina Ormuz sparaliżowana: szok naftowy i przebudowa rynku
Advertisement 728x90

Eksport ropy z Bliskiego Wschodu spadł o 50% z powodu paraliżu Cieśniny Ormuz

Według danych Kpler i raportów analitycznych od początku konfliktu dostawy ropy naftowej z regionu spadły z 75 do 36 milionów ton miesięcznie. Globalny deficyt podaży ropy wyniósł 71 milionów ton przy gwałtownym wzroście stawek frachtu tankowców.


Poniżej analiza w stylu niezależnego analityka finansowego – z naciskiem na to, co pozostaje poza oficjalnymi raportami i serwisami informacyjnymi.


-50% eksportu w trzy miesiące: dlaczego świat nie zauważył braku 71 milionów ton ropy

Liczby, które widzicie w nagłówkach, wyglądają jak koniec świata dla rynków energetycznych. Eksport ropy z Bliskiego Wschodu spadł z 75 do 36 milionów ton miesięcznie. Globalny deficyt podaży – 71 milionów ton, czyli 8% światowej produkcji. Cieśnina Ormuz, przez którą przed konfliktem przepływało dziennie 70 tankowców, w maju 2026 roku przepuszcza mniej niż sześć statków dziennie.

Google AdInline article slot

A mimo to cena Brent stoi poniżej 94 dolarów za baryłkę. Kontrakty terminowe nie panikują. Rynki wciąż wierzą w rozejm. Rynek fizyczny krzyczy jedno, a papierowy udaje, że nic się nie dzieje. Ta rozbieżność to największa okazja handlowa i największe zagrożenie w tej chwili. Większość inwestorów po prostu jej nie widzi.

[Sedno]: co naprawdę się dzieje

Oficjalna wersja: wojna USA i Izraela z Iranem doprowadziła do paraliżu Cieśniny Ormuz, co spowodowało załamanie bliskowschodniego eksportu i rekordowy globalny deficyt.

Rzeczywistość jest bardziej złożona i ciekawsza. To, co obserwujemy, to nie tylko „zablokowanie cieśniny”. To tektoniczne przesunięcie globalnych przepływów ropy, które w trzy miesiące przekształca mapę światowej energetyki. To przesunięcie ma trzy poziomy, o których milczą wiadomości.

Google AdInline article slot

Pierwszy poziom: deficyt 71 milionów ton to nie „dziura” w światowych dostawach. To redystrybucja. Ameryka zwiększyła eksport o 28 milionów ton, czyli o 16%, osiągając 86 milionów ton w pierwszych pięciu miesiącach 2026 roku. Kanada, Brazylia, Meksyk dodały kolejne 28 milionów ton. Owszem, ogólny spadek globalnego eksportu wyniósł 8%, ale to nie załamanie systemu – to jego bolesna, ale działająca przebudowa.

Drugi poziom, o którym milczą: rynek fizyczny ropy i rynek kontraktów terminowych żyją w równoległych wszechświatach. 29 maja 2026 roku, w momencie gdy dane Kpler pokazały spadek eksportu o 50%, lipcowe kontrakty terminowe na Brent zamknęły się poniżej 94 dolarów. Traderzy wciąż wierzą w rozejm. Neil Chapman, starszy wiceprezes ExxonMobil, przemawiając na konferencji Bernstein Strategic Decisions w Nowym Jorku 28 maja, powiedział wprost: „Zbliżamy się do bezprecedensowo niskich poziomów zapasów. Gdy tylko osiągniemy ten punkt, zobaczycie gwałtowny skok cen”. Jego prognoza: fizyczny Brent wzrośnie do 150–160 dolarów za baryłkę – 60% powyżej obecnych kontraktów terminowych.

Trzeci poziom: „flota cieni” kwitnie jak nigdy dotąd. USA od początku konfliktu nałożyły sankcje na ponad 180 statków powiązanych z Iranem. Ale to nie zatrzymało transportu. Wody Malezji u wybrzeży Johor stały się hubem do przeładunku irańskiej ropy z statku na statek poza zasięgiem radarów i jurysdykcji. Monitoring satelitarny zarejestrował 42 takie operacje od 28 lutego 2026 roku. Chiny, według szacunków, kupują 90% irańskiego eksportu ropy. Sankcje działają? I tak, i nie. Podniosły koszty transportu i stworzyły nielegalny rynek z marżą dla pośredników. Ale ropa płynie.

Google AdInline article slot

Chronologia i kontekst

Dla zrozumienia skali – kluczowe kamienie milowe i liczby, które zwykle wypadają z publicznej narracji.

Przed konfliktem (styczeń-luty 2026): globalny morski eksport ropy wynosił około 1,389 miliarda baryłek w styczniu i 1,332 miliarda w lutym. Był to wzrost o 3–6% rok do roku – najlepsze wyniki od 2023 roku.

Marzec 2026 – pierwszy cios: eksport spada do 1,253 miliarda baryłek, spadek o 13,2% rok do roku. Stawki frachtu VLCC (supertankowce) wzrastają do średniomiesięcznych 242 917 dolarów dziennie – wzrost o 483% w porównaniu z marcem 2025 roku.

Kwiecień 2026: spadek kontynuuje – 1,244 miliarda baryłek, minus 8,9%. Stawki VLCC utrzymują się na poziomie 223 430 dolarów dziennie.

Maj 2026: ruch przez Ormuz spada do mniej niż 6 statków dziennie. Stawki VLCC korygują się do 215 881 dolarów dziennie – wciąż trzy razy wyższe niż przedkryzysowe 78 512 dolarów.

Wynik za cztery miesiące: globalny morski eksport ropy naftowej wyniósł 5,218 miliarda baryłek, co stanowi spadek o 3,6% w porównaniu z 5,411 miliarda w analogicznym okresie 2025 roku. To „zjadło” cały wzrost zgromadzony od 2023 roku.

Kto wygrywa, a kto traci

Kto wygrywa:

Po pierwsze – amerykańscy producenci ropy. USA zwiększyli eksport o 16%. Przy cenie Brent około 90–95 dolarów i koszcie wydobycia w basenach łupkowych (Permian, Eagle Ford) na poziomie 45–55 dolarów za baryłkę, marża wynosi 40–50 dolarów na baryłce. To gorączka złota. ExxonMobil, Chevron, ConocoPhillips raportują rekordowe kwartalne zyski – szczegóły będą w lipcowych raportach, ale już teraz analitycy zakładają wzrost EPS o 35–40% rok do roku.

Po drugie – właściciele tankowców, którzy zdążyli „zarezerwować” tonaż w bezpiecznych strefach. Stawki VLCC na trasie Bliski Wschód – Chiny w maju 2026 roku wyniosły około 390 000 dolarów dziennie. To trzy razy więcej niż przedkryzysowe 130 000 dolarów. Firmy takie jak Frontline, Euronav, Tankers International zarabiają na tym więcej niż przez cały 2025 rok. Nawet przy wzroście kosztów operacyjnych (ubezpieczenie, ryzyko wojenne) czysta marża takich rejsów sięga 60–70%.

Po trzecie – „flota cieni” i malezyjscy pośrednicy. Każda udana operacja przeładunku irańskiej ropy na otwartym morzu przynosi organizatorom od 1 do 3 milionów dolarów prowizji. 42 operacje zarejestrowane od lutego to minimum 42–126 milionów dolarów „szarego” dochodu. Rzeczywiste liczby są wyższe, bo nie wszystkie operacje są widoczne z satelitów.

Kto traci:

Po pierwsze i najważniejsze – europejscy i azjatyccy rafinerzy bez długoterminowych kontraktów. Muszą płacić spotowe stawki frachtu, które są trzykrotnie wyższe niż zwykle, i jednocześnie konkurować o alternatywne wolumeny z USA i Afryki Zachodniej. Rafinerie w Rotterdamie i Singapurze pracują na 60–70% mocy – nie dlatego, że brakuje surowca, ale dlatego, że logistyka zżera całą marżę.

Po drugie – globalne zapasy ropy. Strategiczne rezerwy krajów zachodnich zostały uruchomione w marcu – IEA uzgodniła rekordowe uwolnienie 400 milionów baryłek. Ale te rezerwy nie są nieskończone. Zapasy SPR w USA spadły z 415 000 do poniżej 375 000 baryłek – spadek o 9,6% w trzy miesiące. Operacyjne minima dla destylatów (diesel, olej opałowy) wynoszą zaledwie 6 milionów baryłek, dla benzyny – 10 milionów. Gdy te poziomy zostaną osiągnięte, ceny detaliczne wystrzelą, a za nimi inflacja.

Po trzecie – globalna gospodarka jako całość. Świat stracił dostęp do 7,5–9,1 miliona baryłek dziennie. To największe zakłócenie w historii, według IEA – ponad miliard baryłek zostało wycofanych z rynku. Przy cenie ropy 150–160 dolarów, o której ostrzega ExxonMobil, światowe PKB straci 1,5–2 punkty procentowe wzrostu już w 2026 roku.

Czego media nie dopowiadają

Główny nieoczywisty insight, którego brak w wiadomościach: rynek kontraktów terminowych na ropę handluje nie na podstawie fizycznego deficytu, ale na podstawie wiary w rozejm. I ta wiara nie ma podstaw.

Neil Chapman z ExxonMobil powiedział to wprost 28 maja: rynek fizyczny sygnalizuje zupełnie inny scenariusz. Co to oznacza w praktyce? Oznacza, że traderzy, którzy trzymają krótkie pozycje na Brent (zakłady na spadek ceny), są w skrajnie podatnej pozycji. Jeśli rozejm nie nastąpi – a sądząc po tym, że Trump zaostrza warunki wobec Iranu, a nie łagodzi, nie nastąpi – nastąpi gwałtowny zwrot. Brent wzrośnie do 120–130 dolarów w ciągu tygodnia, a następnie, jeśli potwierdzi się deficyt zapasów, do 150–160.

Drugi ukryty czynnik: najwięksi światowi traderzy ropy (Vitol, Glencore, Trafigura) już uwzględnili ten scenariusz i po cichu zwiększają fizyczne zapasy w podziemnych magazynach i na pływających magazynach (statki-tankowce używane jako pływające zbiorniki). Według szacunków, ilość ropy znajdującej się w pływającym magazynie w Azji i Europie wzrosła o 25–30% w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Te zapasy pojawią się na rynku, gdy cena osiągnie 120–130 dolarów, co ustali „pułap” i nie pozwoli na dalszy wzrost. Ale do tego momentu rynek pozostaje „suchy”.

Trzeci fakt, o którym milczą: Chiny i Indie potajemnie prowadzą negocjacje z Arabią Saudyjską i ZEA w sprawie długoterminowych kontraktów na dostawy ropy z pominięciem Cieśniny Ormuz – przez rurociągi i porty na Morzu Czerwonym i Oceanie Indyjskim. To zajmie 18–24 miesiące, ale już się rozpoczęło. Jeśli te trasy zostaną rozwinięte, hegemonia Cieśniny Ormuz jako „wąskiego gardła” światowej energetyki zostanie podważona na zawsze.

Prognoza: następne 30 dni i 90 dni

30 dni:

Oczekuję, że Brent pozostanie w przedziale 90–100 dolarów w czerwcu. Rynek kontraktów terminowych będzie nadal handlował nadziejami, ale fizyczne oznaki deficytu (spadek zapasów, wzrost stawek frachtu) będą narastać. Kluczowy wskaźnik – Cushing, Oklahoma (punkt dostawy dla WTI). Jeśli zapasy tam spadną poniżej minimów operacyjnych (według prognoz – pod koniec czerwca), rynek się odwróci.

Stawki frachtu VLCC pozostaną w przedziale 200 000–250 000 dolarów dziennie, z pojedynczymi skokami do 350 000 w przypadku eskalacji.

90 dni:

Jeśli do końca sierpnia rozejm nie zostanie osiągnięty (a sądząc po retoryce Trumpa i Iranu, tak się nie stanie), fizyczny deficyt stanie się niemożliwy do zignorowania. Zapasy SPR w USA osiągną krytyczne minima. IEA może ogłosić nową rundę uwalniania rezerw – ale rezerw już prawie nie ma. Cena Brent przebije poziom 120 dolarów i zmierza w kierunku 150.

Dla światowej gospodarki oznacza to recesję w drugiej połowie 2026 roku. Europa już w niej jest. USA – na krawędzi. Chiny zwolnią do 3,5–4% wzrostu. Jedyni, którzy zyskają, to firmy naftowe i kraje eksportujące z alternatywnymi trasami dostaw.


Prognoza redakcji

Aktyw: Ropa Brent (kontrakty terminowe na wrzesień 2026 roku).

Kierunek: Wzrost o 5–8% w ciągu najbliższych 48–72 godzin. Oczekuję ruchu do 98–102 dolarów za baryłkę.

Kluczowe poziomy: obecne wsparcie – 92,50 dolara; opór – 96,80 dolara. Przełamanie 96,80 otworzy drogę do 102.

Stopień pewności: średni (60%).

Główne ryzyko: niespodziewane ogłoszenie wznowienia pełnych negocjacji USA–Iran bez warunków wstępnych – to obniży cenę do 85–88 dolarów w ciągu 24 godzin, ponieważ rynek kontraktów terminowych natychmiast odreaguje normalizację cieśniny.

Opinia redakcji nie jest rekomendacją inwestycyjną.

— Editorial Team

Advertisement 728x90

Czytaj dalej

Wiadomości partnerów