W Rosji zlikwidowano dużą nielegalną farmę kryptowalut — co to oznacza dla górników i cen energii elektrycznej
Rosyjscy funkcjonariusze służb specjalnych wykryli i konfiskowali ponad 850 urządzeń do kopania kryptowalut w opuszczonym budynku pod Asbestem. Właściciel farmy podłączył się do sieci energetycznej bez licznika, powodując szkodę przekraczającą 10 milionów rubli. To nie jest pojedynczy przypadek: według danych „Rossetej”, w 2025 roku nielegalne kopanie kryptowalut kosztowało kraj niemal 5 miliardów rubli. Dlaczego władze wzmocniły kontrolę — i jak może to wpłynąć na wszystkich użytkowników energii elektrycznej.
Co się tak naprawdę wydarzyło?
W obwodzie swierdłowskim funkcjonariusze FSB wraz z przedstawicielami sektora energetycznego przeprowadzili kontrolę podejrzanej nieruchomości i odkryli tam przemysłową instalację do kopania kryptowalut. Łącznie znaleziono 850 maszyn górniczych pracujących non-stop. Aby ukryć pobór energii, właściciel manipulował licznikiem elektrycznym. W czasie działania farmy zużyto 2,9 mln kWh energii „w cichy sposób” — tyle samo, ile zużywa w ciągu roku około 800 typowych mieszkań.
Specjaliści od energetyki zarejestrowali naruszenie, sporządzili protokół, a organy ścigania wszczęli postępowanie karne. Podejrzanemu grozi do pięciu lat pozbawienia wolności na mocy art. dotyczącej oszustwa z szkodą majątkową.
Dlaczego państwo walczy z takimi farmami?
Nielegalne kopanie kryptowalut to nie tylko „ktoś oszczędza na rachunkach”. Gdy setki wydajnych komputerów podłącza się do sieci bez zgody, powstaje dodatkowe obciążenie transformatorów i przewodów. Może to prowadzić do:
- przeciążenia lokalnych sieci,
- przerw w dostawie prądu u sąsiadów,
- wzrostu ogólnych kosztów utrzymania infrastruktury.
A te wydatki ostatecznie spadają na wszystkich odbiorców poprzez stawki taryfowe. Wyobraź sobie, że ktoś podłączył do twojego wodociągu cały basen — czy płaciłbyś za jego wycieki? To samo dzieje się z energią elektryczną.
Według danych „Rossetej”, już tylko w 2025 roku straty wynikające z takich schematów przekroczyły 4,7 mld rubli. To już problem systemowy, a nie pojedyncze „czarne” farmy.
Jak to się wiąże z rynkiem kryptowalut?
Kopanie kryptowalut to proces, w którym komputery rozwiązują skomplikowane zadania w celu potwierdzania transakcji w łańcuchu bloków (np. Bitcoin lub Ethereum). Za tę pracę właściciele otrzymują nowe monety. Jednak sprzęt wymaga ogromnej ilości energii elektrycznej — czasem więcej niż całe wsie.
Gdy takie operacje prowadzone są nielegalnie, nie wpływa to bezpośrednio na cenę bitcoina, ale generuje ryzyko reputacyjne i regulacyjne. Jeśli władze rozpoczną masowe likwidacje farm, legalni górnicy mogą spotkać się z surowszymi przepisami lub nawet zakazami w poszczególnych regionach.
Co jest ważne
- Skala szkody jest znaczna: 10 mln rubli z jednej farmy to poważny sygnał dla innych.
- Państwo koordynuje działania: FSB, „Rosseti” i prokuratura współpracują — to nie są przypadkowe rajdy.
- Trend ku legalizacji: Rosja od dawna dyskutuje nad regulacją kopania kryptowalut, ale na razie skupia się na zwalczaniu sektora cieniowego.
- Ryzyko dla infrastruktury jest rzeczywiste: Przeciążenie sieci zagraża stabilności zaopatrzenia w energię.
- Rynek kryptowalut cierpi pośrednio: Im więcej skandalów, tym większe prawdopodobieństwo surowych ustaw.
Co to oznacza dla zwykłych ludzi?
Jeśli nie jesteś górniczym i nie posiadasz serwerów — to cię bezpośrednio nie dotyczy. Istnieją jednak dwa efekty pośrednie. Po pierwsze, jeśli nielegalne kopanie będzie się kontynuować, stawki za energię elektryczną mogą rosnąć szybciej z powodu zużycia sieci. Po drugie, wzmocnienie kontroli może spowolnić rozwój legalnego sektora cyfrowego w Rosji — w tym startupów, centrów danych i projektów „zielonych”.
Na razie państwo walczy nie z kryptowalutami jako takimi, lecz z kradzieżą zasobów. I w tym podejściu tkwi logika: nie można budować nowej gospodarki na skradzionej energii.
— Editorial Team