Trump traci cierpliwość: USA naciska na Iran w sprawie szybkiego porozumienia nuklearnego
Prezydent USA ostrzegł, że Teheran musi działać szybko, w przeciwnym razie spotka się z nową siłą militarną. Waszyngton żąda wywiezienia z kraju 400 kg uranu, ale Iran twierdzi, że „nie ufa” Amerykanom.
For Iran, the Clock is Ticking, and they better get moving, FAST, or there won't be anything left of them. Donald Trump napisał to w Truth Social w niedzielę 17 maja – a rynki natychmiast wliczyły w cenę ropy kolejnego dolara premii wojennej. Prezydent USA traci cierpliwość. Negocjacje z Teheranem utknęły w martwym punkcie, a Biały Dom otwarcie odlicza dni do nowej rundy bombardowań.
Formalnie zawieszenie broni utrzymuje się od początku kwietnia. Faktycznie maszyna dyplomatyczna od tygodni stoi w miejscu. Iran odrzucił amerykańskie warunki – i przedstawił własne, które w Waszyngtonie nazwano śmieciami.
Pięć żądań, zero kompromisów
Irańska agencja Fars ujawniła pięć warunków, które USA przekazały Teheranowi w celu wznowienia negocjacji. Lista jest twarda: oddanie 400 kilogramów uranu wzbogaconego do 60%; pozostawienie w stanie roboczym tylko jednego kompleksu jądrowego; rezygnacja z jakichkolwiek odszkodowań za szkody wojenne; nie liczenie na odmrożenie nawet jednej czwartej irańskich aktywów; oraz przyjęcie, że zawieszenie broni na wszystkich frontach zależy od przebiegu negocjacji.
Iran w odpowiedzi przedstawił lustrzany zestaw żądań. Teheran chce całkowitego zniesienia sankcji, odmrożenia wszystkich aktywów, wypłaty odszkodowań, uznania suwerenności nad Cieśniną Ormuz i zakończenia wojny na wszystkich frontach – przede wszystkim w Libanie.
Strony są nie tylko daleko od siebie. Mówią różnymi językami. Waszyngton żąda ustępstw przed negocjacjami. Teheran nalega na ustępstwa jako warunek wstępny samych negocjacji. Klasyczna dyplomatyczna sytuacja patowa.
400 kilogramów strachu
Liczba 400 kilogramów nie jest przypadkowa. Obecnie Iran dysponuje około 440 kilogramami uranu wzbogaconego do 60% czystości. Aby stworzyć ładunek jądrowy, należy go dozbogacić do 90%. Irańscy naukowcy mogą to zrobić w ciągu kilku tygodni – mają cały niezbędny sprzęt, pomimo uderzeń na Isfahan w czerwcu 2025 roku.
Szef MAEA Rafael Grossi oświadczył, że podziemne tunele w Isfahanie, gdzie przechowywane jest około 200 kilogramów uranu, „prawdopodobnie nie doznały poważnych uszkodzeń”. Inspekcje agencji ustały w czerwcu ubiegłego roku, kiedy Izrael i USA przeprowadziły serię uderzeń na irańskie obiekty jądrowe. Co dokładnie dzieje się z uranem obecnie – nikt tak naprawdę nie wie. Dlatego Waszyngton nalega na jego natychmiastowe przekazanie.
Trump w telefonicznym wywiadzie dla PBS na początku maja twierdził, że porozumienie jest „bardzo blisko”. Mówił o 14-stronicowym memorandum, o trzydziestodniowych negocjacjach, o moratorium na wzbogacanie uranu. Ale po dwóch tygodniach nastrój zmienił się radykalnie. Mediatorzy w Pakistanie nie zdołali przesunąć stron z miejsca. Irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghczi na spotkaniu BRICS w Nowym Delhi powiedział wprost: „Wątpimy w powagę Amerykanów”.
Kto proponuje wyjście – i dlaczego go nie przyjmują
W połowie kwietnia Władimir Putin zaproponował wywiezienie irańskiego uranu do Rosji. Trump odrzucił propozycję. Formalny powód – „bezpieczeństwo materiału musi być gwarantowane przez USA”. Faktyczny – Waszyngton nie chce oddawać Moskwie takiego atutu.
MAEA omawiała rosyjską opcję osobno. Grossi potwierdził rozmowy z Moskwą w sprawie możliwego przechowywania irańskiego uranu na terytorium Rosji. Araghczi na spotkaniu BRICS powiedział, że Teheran rozważy rosyjską propozycję „na późniejszych etapach” negocjacji. Ale do tych etapów trzeba jeszcze dojść.
Trump tymczasem miota się między kijem a marchewką. W jednym wywiadzie oświadcza: „Świetnie dogadujemy się z Iranem”. W innym grozi zmieceniem kraju z powierzchni ziemi. Taka amplituda jest częścią taktyki negocjacyjnej. Ale jednocześnie podważa zaufanie. Teheran słyszy tylko groźby i wyciąga wniosek: Amerykanom nie chodzi o porozumienie, ale o kapitulację.
Kto zyskuje na patowej sytuacji
Rosja i Chiny. Moskwa czerpie podwójną korzyść: drogie ropa i rolę niezastąpionego mediatora. Pekin zwiększa strategiczne zapasy, skupując irańską ropę z dyskontem za pomocą floty cieniowej. Im dłużej trwa pat, tym silniejsze są pozycje obu graczy.
Amerykańscy łupkowcy – też na plusie. Im wyższa premia wojenna w cenie ropy, tym bardziej opłacalne jest wydobycie w basenie Permskim. Giganci naftowi ExxonMobil i Chevron notują rekordowe zyski drugi kwartał z rzędu.
Przegrywają wszyscy inni. Europejska gospodarka pęka od cen energii. Linie lotnicze tracą miliardy. Izraelska gospodarka skurczyła się o 3,3% w pierwszym kwartale. Kraje Zatoki obserwują odpływ kapitału. A dolar miota się między statusem bezpiecznej przystani a strachem przed stagflacją – indeks DXY utknął poniżej 99 punktów i nie może określić kierunku.
Trzy scenariusze na lato
Pierwszy – przełom w negocjacjach. Trump zgadza się na częściowe złagodzenie sankcji, Iran zgadza się na wywóz części uranu. Prawdopodobieństwo niskie. Aby do tego doszło, któryś z liderów musiałby przyznać, że przegiął.
Drugi – zamrożenie konfliktu bez formalnego porozumienia. Zawieszenie broni się utrzymuje, cieśnina pozostaje półzamknięta, ropa oscyluje w przedziale 100–115 dolarów. To scenariusz bazowy na obecną chwilę.
Trzeci – zerwanie rozejmu i wznowienie bombardowań. Trump traci cierpliwość ostatecznie. USA i Izrael przeprowadzają nowe uderzenia na irańskie obiekty. Brent wzlatuje powyżej 130 dolarów. Fed awaryjnie podnosi stopy. Gospodarka światowa wpada w recesję już w trzecim kwartale.
Trump dał Teheranowi tygodnie, a nie miesiące. Zegar tyka – a bombowce B-2 na bazie Diego Garcia nigdzie nie odleciały.
— Editorial Team