Ceny ropy Brent spadają w oczekiwaniu na porozumienie USA z Iranem
Kontrakty terminowe na ropę Brent spadły poniżej 105 dolarów za baryłkę po wypowiedziach Trumpa o postępach w negocjacjach i możliwym rychłym zakończeniu konfliktu.
W spadku notowań ropy poniżej 105 dolarów za baryłkę nie ma nic zaskakującego, ale dostrzeganie w tym początku trwałego trendu mogą tylko analitycy gabinetowi, którzy nigdy nie siedzieli przy prawdziwym trading desku. Rynek gra teraz nie w geopolitykę, ale w klasyczną pułapkę behawioralną: wykupuje plotki o pokoju, ignorując fakty wojny na ziemi.
Sedno: co naprawdę się dzieje
Spadek Brent o 2,2% po słowach Trumpa o odwołaniu uderzeń na Iran i rozpoczęciu „poważnych negocjacji” to podręcznikowa reakcja na interwencję werbalną, a nie na fundamentalną zmianę równowagi. Prezydent USA stwierdził, że „wszystkie ich okręty są rozbite i leżą na dnie”, a irańskie siły powietrzne są „zniszczone”. To klasyczny blef Trumpa, mający na celu wywarcie presji na Teheran przez rynki. Jednak uważna lektura danych wywiadowczych pokazuje: Iran zachował 70% przedwojennego arsenału rakiet balistycznych, część uszkodzonego uzbrojenia naprawił i nadal montuje nowe.
Rynek kupuje narrację o rychłym porozumieniu, ale fakty mówią co innego. Memorandum składające się z 14 punktów, przekazane Teheranowi, zakłada rezygnację z wzbogacania uranu na 20 lat i demontaż obiektów jądrowych – warunki, które irańskie MSZ „nadal analizuje”, nie udzielając odpowiedzi. Impas negocjacyjny nigdzie nie zniknął. Dosłownie kilka dni temu Waszyngton odrzucił najnowsze propozycje Teheranu jako „niewystarczające”, a sam Iran nazwał amerykańskie żądania „nie do przyjęcia”. Gdy dwóch zasadniczych przeciwników nie może dojść do porozumienia w sprawie formatu negocjacji od miesiąca, spadek ceny ropy o 2% to nie trend, a szum.
Chronologia i kontekst
Kluczem do zrozumienia sytuacji jest opóźnienie między wypowiedziami a rzeczywistością. W sobotę 17 maja Trump nazwał irańskie propozycje „nie do przyjęcia”. W niedzielę 18 maja dron uderzył w elektrownię jądrową w ZEA, a Brent wzrosła do 119,99 dolarów za baryłkę – maksimum od 5 maja. W poniedziałek 19 maja Trump ogłosił odwołanie uderzeń i rozpoczęcie negocjacji – i ropa poszła w dół. Trzy gwałtowne ruchy w ciągu trzech dni. To nie rynek, to automat do gry.
Tymczasem obraz fundamentalny pozostaje ekstremalnie napięty. Światowe zapasy ropy zmniejszą się o 1 mln baryłek w 2026 roku, przy czym główna redukcja następuje poza Chinami, gdzie rezerwy zbliżają się do minimów z lat 2011–2014. Strategic Reserve USA (SPR) zmniejszył się do 384,1 mln baryłek z 415 mln na początku roku, a do końca czerwca może spaść do 347 mln – poziomów bliskich historycznemu minimum z 2023 roku. Co tydzień z SPR ubywa 8–10 mln baryłek. To nie margines bezpieczeństwa – to odliczanie do momentu, gdy Biały Dom straci narzędzia do wywierania presji na ceny.
Kto zyskuje, a kto traci
Paradoks polega na tym, że na tym spadku zarabiają ci, którzy czekają na odwrót. Każdy dolar spadku Brent to okazja dla funduszy hedgingowych, by zwiększyć długie pozycje po lepszej cenie. Analitycy Citigroup spodziewają się wzrostu do 120 dolarów w najbliższej perspektywie, a jeśli otwarcie Cieśniny Ormuz zostanie opóźnione do trzeciego kwartału – do 150 dolarów. Te liczby nie biorą się znikąd: przy obecnym deficycie podaży każdy negatywny nagłówek wyśle notowania z powrotem w górę.
Tracą azjatyckie kraje importujące, przede wszystkim Indie. Ich rezerwy walutowe w ciągu czterech tygodni spadły z 728 mld dolarów do 690 mld dolarów, rupia przebiła poziom 96 za dolara, a deficyt handlowy w kwietniu osiągnął rekordowe 28,4 mld dolarów. Dla Delhi każde 10 dolarów wzrostu Brent to dodatkowe obciążenie budżetu równoważne 20–25 mld dolarów w ujęciu rocznym.
Dla Rosji sytuacja jest podwójna. Z jednej strony przychody eksportowe w kwietniu wzrosły do 19,18 mld dolarów – o 6,28 mld dolarów w porównaniu z ubiegłym rokiem. Z drugiej – jak ostrzega Anton Siłuanow, blokada cieśniny uderza we wszystkich: urywają się łańcuchy dostaw, drożeje logistyka, nawozy podrożały o 30%, a żywność staje się mniej dostępna.
Czego media nie mówią
Głównym nieoczywistym insiderem jest „irańska pułapka naftowa”. Teheran nie czeka biernie na rozwój wypadków. Agencja Bloomberg podaje, że Iran zaczął ograniczać wydobycie ropy, ponieważ zbiorniki do jej przechowywania się zapełniają. W kraju od dziesięcioleci zbudowano system omijania sankcji: tankowcowa „flota cieni”, rozliczenia w kryptowalutach, schematy barterowe. Teraz Teheran aktywnie zmniejsza wydobycie, aby nie dopuścić do przepełnienia magazynów, i jednocześnie przeciąga negocjacje. Przyczyna? Każdy miesiąc opóźnienia porozumienia, podczas gdy Cieśnina Ormuz jest zablokowana, przynosi Rosji dodatkowe 6–7 mld dolarów przychodów eksportowych, wzmacniając potencjał militarny Moskwy. Iran generuje koszty dla Zachodu na wszystkich frontach: winduje ceny benzyny w USA (inflacja w kwietniu – 3,8% rocznie), prowokuje ryzyko recesji w Europie, pośrednio finansuje rosyjski budżet. Dlatego porozumienia nie ma i nie będzie – zbyt wiele stron jest zainteresowanych utrzymaniem status quo.
Prognoza: następne 30 dni i 90 dni
30 dni (do 21 czerwca 2026 roku). Porozumienie USA z Iranem nie zostanie zawarte. Rynek przeżyje dwie–trzy rundy „postępów” i „impasu”, ale prawnie wiążący dokument nie powstanie. Cena Brent przetestuje poziom 100 dolarów podczas kolejnej fali „optymizmu pokojowego”, ale szybko odbije z powrotem do 110–115 dolarów. Pod koniec czerwca spodziewam się zawężenia zakresu handlu do 108–112 dolarów – rynek przyzwyczai się do tła geopolitycznego, tak jak przyzwyczaja się do każdej przedłużającej się niepewności.
90 dni (do końca sierpnia 2026 roku). Tutaj rozwidlenie. Jeśli porozumienie cudownie nastąpi w czerwcu, jak prognozuje Mirae Asset, do września żegluga zacznie się normalizować, a Brent zejdzie do przedziału 80–90 dolarów. Jest to jednak scenariusz bazowy analityków, którzy nie biorą pod uwagę najważniejszego: Teheranowi opłaca się grać na zwłokę, a Trump przed wyborami nie może wyglądać na słabego. Realistyczny scenariusz to przedłużająca się konfrontacja, Brent w przedziale 105–120 dolarów, okresowe skoki powyżej 130 dolarów przy eskalacjach. Rynek pozostanie zakładnikiem nagłówków.
Prognoza redakcji
Aktyw: kontrakt terminowy Brent. Kierunek: krótkoterminowy spadek o 2–3 dolary w ciągu najbliższych 48 godzin, a następnie odbicie.
Kluczowe poziomy: dolna granica – 102–103 dolary (poziom zamknięcia handlu 20 maja), opór – 112 dolarów (maksimum 18 maja). Stopień pewności: wysoki w zakresie zmienności, niski w zakresie kierunku. Rynek będzie nadal ostro reagować na nagłówki o negocjacjach, a każde oświadczenie z Teheranu lub Waszyngtonu może przesunąć cenę o 3–5% w ciągu sesji. Główne ryzyko dla prognozy: niespodziewany atak irańskich proxy na tankowce w Cieśninie Ormuz lub infrastrukturę ZEA, który natychmiast przywróci Brent powyżej 115 dolarów i złamie obecny impuls spadkowy. To opinia redakcji, a nie rekomendacja inwestycyjna.
— Editorial Team