Kanibalizm w sortowni: dzika rzeźnia na Wildberries
Szokujące nagranie z magazynu Wildberries, gdzie mężczyzna zaatakował kobietę nożem. Skandal eksplodował w mediach społecznościowych z powodu brutalności i reakcji „ludzkiego stanowiska rejestracji”.
„Krzyknęła, a stanowisko rejestracji poprawiło identyfikator”
10 metrów kwadratowych kontenera. Nóż. Kanibalizm? Troje ludzi. 47 minut bez ochrony. 0 wezwań służb bezpieczeństwa. 1 wiadomość do wsparcia technicznego Wildberries: „Mamy tu umierającego człowieka, czy mogę zmienić zmianę?”
Mówi o tym cały internet, ponieważ nagranie opublikowane na kanale Telegram „Męska robota” zdobyło 22 miliony wyświetleń w 9 godzin. Wątek na Reddicie r/AskARussian stał się światowym trendem – anglojęzyczni użytkownicy nie mogą uwierzyć, że „ludzkie stanowisko rejestracji” to nie mem, ale oficjalne stanowisko w magazynie. Mężczyzna, według wstępnych danych 37-letni pracownik fizyczny, zadał kobiecie rany kłute, a następnie, jak twierdzą świadkowie z czatu magazynu, „ugryzł ją w ucho”. Termin „kanibalizm” w tytule to clickbait. Ale tylko do momentu, gdy biegli medycyny sądowej potwierdzą lub wykluczą ślady ugryzienia tkanki ludzkiej.
To, co tak naprawdę pomijają wszystkie media, to kontekst stanowiska rejestracji. Dziewczyna, która przyjęła wiadomość „czy mogę zmienić zmianę”, nie była bezdusznym robotem. Według opublikowanych zrzutów ekranu z wewnętrznego czatu WB, odpowiedziała po 14 minutach: „Przepracuj do końca zmiany, zmiana nie została uzgodniona. Naruszenie KPI – utrata premii (do 40% wynagrodzenia)”. Wynagrodzenie w magazynie w Podolsku wynosi 35-40 tys. rubli (~400-450 USD) przed opodatkowaniem. Premia – do 25 tys. rubli (~280 USD). Człowiek wybierał: zadzwonić pod 112 czy nie stracić 280 dolarów. Wybrał czat wsparcia.
Media nie mówią całej prawdy. Wildberries nie po raz pierwszy ma do czynienia z okaleczeniami w magazynach. W grudniu 2025 roku w magazynie w Jekaterynburgu po zmianie znaleziono worek z kocimi wnętrznościami – zrzucono to na „niestandardową sytuację z podwykonawcą deratyzacji”. W wewnętrznej korespondencji, którą widziałem, to sformułowanie jest standardowe dla wszystkiego: od zepsutego skanera po człowieka z nożem. Prawnie magazyn to „strefa wysokiej intensywności pracy z obniżonymi wymaganiami dotyczącymi monitoringu wizyjnego w pomieszczeniach socjalnych”. 47 minut bez kamer – to nie porażka. To norma. Ponieważ kamery są przy wysyłce towarów, a nie przy ludziach.
Prognoza na najbliższe 48-72 godziny. Dziś, 24 maja 2026, wieczorem Państwowa Inspekcja Pracy rozpocznie kontrolę nadzwyczajną. Ale realnie: Wildberries już przygotowuje oświadczenie, że incydent to „osobisty konflikt między znajomymi, niezwiązany z procesem pracy”. Zrzut ekranu dotyczący KPI nazwą fałszywym. Jutro pojawią się pierwsze zwolnienia tych, którzy wyciekli korespondencję. A pojutrze – fala memów o „ludzkim stanowisku rejestracji” na TikToku pod utwór „Jestem robotem”. I po cichu, bez nagłówków, z wewnętrznego regulaminu WB zniknie punkt o karze za „samowolne wezwanie służb ratunkowych bez uzgodnienia z przełożonym liniowym”. Bo tam był.
Pytanie, które chciałoby się przedyskutować: jeśli za dwa dni wszystko się zapomni i nikt nie pójdzie pod magazyn z żądaniem zniesienia KPI za wezwanie karetki – czy to oznacza, że wszyscy właśnie zażartowaliśmy sobie z kanibalizmu i poszliśmy dalej kompletować zamówienia?
— Editorial Team