HAMAS w Gazie poddany najintensywniejszemu ostrzałowi ze strony Izraela od czasu ustanowienia zawieszenia broni
W maju siły izraelskie przeprowadziły ponad 40 uderzeń na HAMAS i sprzymierzone grupy, co stanowi wzrost o około 40% w porównaniu z kwietniem, w wyniku czego zginęło pięciu wysokich rangą dowódców polowych. Jednocześnie Izrael rozszerzył swoją strefę kontroli w Strefie do około 60% terytorium, wywierając presję na ludność cywilną.
Cicha aneksja: Dlaczego rozszerzenie kontroli Izraela do 70% Gazy to nie konieczność wojskowa, ale zmiana zasad gry
Analiza autorska dla inwestorów instytucjonalnych i funduszy hedgingowych
Sedno: co naprawdę się dzieje
Oficjalna wersja, którą widzicie w światowych mediach, opiera się na liczbach: siły izraelskie przeprowadziły ponad 40 uderzeń na HAMAS w maju, co stanowi wzrost o 40% w porównaniu z kwietniem, zlikwidowano pięciu dowódców polowych, strefa kontroli została rozszerzona do około 60% terytorium Strefy. Brzmi to jak eskalacja w ramach przedłużającego się konfliktu. Ale liczby są mylące. Rzeczywistość jest o wiele bardziej przerażająca dla długoterminowej stabilności regionu i o wiele bardziej interesująca dla tych, którzy rozumieją logikę „faktów dokonanych”.
28 maja premier Izraela Binjamin Netanjahu publicznie oświadczył na konferencji w Dolinie Jordanu: „Obecnie kontrolujemy 60% terytorium Strefy Gazy. Wcześniej było 50%, teraz 60%. Moim zadaniem jest osiągnięcie 70%”. I to oświadczenie padło nie na zamkniętej naradzie wojskowej, ale na publicznym wydarzeniu, podczas którego uczestnicy skandowali „musimy okupować 100%”. Reakcja Netanjahu? „Działamy w sposób uporządkowany” – nie zaprzeczył, że 100% może być celem ostatecznym.
Dlaczego to ważne? Ponieważ porozumienie o zawieszeniu broni, podpisane w październiku 2025 roku za pośrednictwem USA, wyraźnie określało „żółtą linię” (yellow line), której siły izraelskie nie miały przekraczać. Rozejm przewidywał, że Izrael kontroluje około 53% terytorium. W kwietniu IDF opublikowało już mapy dla międzynarodowych organizacji humanitarnych, na których strefa kontroli wynosiła 64%. Teraz Netanjahu mówi o 70%. To nie konieczność wojskowa – to systematyczne, stopniowe jednostronne przepisywanie warunków rozejmu.
Nietuzinkowy insight: Minister obrony Izraela Israel Katz 27 maja ogłosił cel ostateczny rządu – „dobrowolna migracja” Palestyńczyków z Gazy. Działacze społeczni nazwali to „długoterminowym planem czystek etnicznych, mającym na celu stworzenie nieznośnych warunków życia w Gazie”. Kiedy minister obrony mówi o depopulacji terytorium wprost, a premier synchronicznie ogłasza rozszerzenie kontroli wojskowej, to nie przypadek. To skoordynowana polityka, której celem jest trwała zmiana krajobrazu demograficznego i terytorialnego Gazy.
Chronologia i kontekst
Punktem wyjścia dzisiejszego kryzysu jest październik 2025 roku, kiedy za pośrednictwem USA zawarto porozumienie o zawieszeniu broni między Izraelem a HAMAS. Warunki były jasne: siły izraelskie wycofują się do „żółtej linii”, która pozostawia pod ich kontrolą około 53% terytorium Strefy. Reszta Gazy miała pozostać strefą, w której ludność palestyńska może żyć bez stałego zagrożenia militarnego. Rozejm przewidywał również drugi etap – dalsze wycofanie wojsk izraelskich.
Ale od kwietnia 2026 roku rozpoczęła się nieogłoszona zmiana zasad. Izrael, według Reuters, zaczął wykorzystywać „wzmocnienie kontroli HAMAS” jako pretekst do wznowienia działań wojennych. „Żółta linia” zaczęła przekształcać się w „pomarańczową” – nową linię kontroli, która przesuwa się coraz dalej na zachód, w głąb terytorium, które zgodnie z porozumieniem miało pozostać pod kontrolą HAMAS.
| Wskaźnik | Październik 2025 (rozejm) | Kwiecień 2026 | Maj 2026 | Cel (Netanjahu) |
|---|---|---|---|---|
| Terytorium pod kontrolą Izraela | ~53% | ~64% | ~60% (oficjalnie) | 70% |
| Liczba uderzeń na HAMAS (maj vs kwiecień) | — | — | +40% | — |
| Zlikwidowani dowódcy polowi (maj) | — | — | 5 (w tym Baha Barud i Izz ad-Din al-Haddad) | — |
| Liczba zabitych Palestyńczyków od czasu rozejmu | — | — | 870-929 | — |
| Pozostałe terytorium dla 2 mln Palestyńczyków | ~47% | ~36% | ~40% | ~30% |
Źródło: dane IDF, Anadolu Ajansı, CGTN, RNZ
Kluczowa data, którą większość analityków pomija: 15 maja 2026 roku. Tego dnia siły izraelskie przeprowadziły atak lotniczy na cel w Gazie, w wyniku którego, według wstępnych danych, zlikwidowano Izz ad-Dina al-Haddada – szefa skrzydła wojskowego HAMAS i jednego z ostatnich żyjących wysokich rangą dowódców ruchu. To właśnie po tym uderzeniu Netanjahu po raz pierwszy publicznie ogłosił kontrolę nad 60% terytorium. Strategia jest jasna: maksymalne osłabienie struktury wojskowej HAMAS zsynchronizowane z maksymalnym rozszerzeniem kontroli terytorialnej.
Kto wygrywa, a kto przegrywa
Główny zwycięzca w krótkiej perspektywie – rząd Netanjahu. Politycznie premier, którego koalicja balansuje na granicy rozpadu, otrzymuje silny atut: może przedstawić wyborcom „konkretne rezultaty” – zajęcie terytorium i likwidację dowódców HAMAS. W dłuższej perspektywie jest to jednak pyrrusowe zwycięstwo: rozszerzenie kontroli bez jasnego planu zarządzania terytorium i przy międzynarodowym potępieniu to przepis na niekończącą się wojnę partyzancką.
Drugi beneficjent – HAMAS, jakkolwiek paradoksalnie to brzmi. Każde nowe uderzenie, każda rozszerzona kontrola, każda ofiara wśród ludności cywilnej działają na rzecz radykalizacji społeczeństwa palestyńskiego i osłabiają umiarkowane siły, które mogłyby pójść na kompromis z Izraelem. HAMAS już oświadczył, że rozejm „jest zagrożony upadkiem” i wezwał mediatorów do zajęcia twardszego stanowiska. Im bardziej Izrael publicznie i demonstracyjnie narusza warunki rozejmu, tym większą legitymację zyskuje HAMAS w oczach Palestyńczyków jako jedyna siła „stawiająca opór” okupacji.
Największy przegrany – pokojowa ludność palestyńska. Według Gaza Center for Human Rights, 2 miliony Palestyńczyków jest obecnie faktycznie ściśniętych na obszarze stanowiącym mniej niż 10% całkowitej powierzchni Gazy, jeśli wykluczyć strefy niezdatne do życia z powodu zniszczeń, gruzów i ograniczeń wojskowych. To nie metafora – to liczby. Organizacje humanitarne biją na alarm: 29 maja Gaza Center ostrzegło, że polityka Izraela stanowi „zbiorowe przymusowe przesiedlenie”, co jest zbrodnią wojenną zgodnie z konwencją genewską.
Drugi przegrany – administracja Trumpa. Porozumienie o zawieszeniu broni z października 2025 roku to flagowy projekt polityki zagranicznej prezydenta USA. Osobiście przedstawił je jako „20-punktowy plan pokojowy”, który miał doprowadzić do stabilności w Gazie. Teraz ten plan jest publicznie i demonstracyjnie naruszany przez sojusznika USA. Każde oświadczenie Netanjahu o rozszerzeniu kontroli do 70% to publiczny policzek dla Trumpa. Jeśli Biały Dom nie zareaguje, jego autorytet jako mediatora runie. Jeśli zareaguje ostro, wywoła to kryzys w stosunkach amerykańsko-izraelskich.
Czego media nie dopowiadają
Najważniejszy insight, którego brakuje w większości raportów, dotyczy dokładnej geografii nowej kontroli. Izrael nie tylko „rozszerza strefę bezpieczeństwa” – celowo odcina społeczności palestyńskie od siebie. Nowa „pomarańczowa linia” przebiega w taki sposób, że fragmentuje pozostałe terytorium palestyńskie na izolowane enklawy, które nie mają ze sobą połączenia. Celem jest uniemożliwienie jakiejkolwiek formy palestyńskiego zarządzania, nawet na poziomie lokalnym. To nie „kontrola terytorium” w klasycznym rozumieniu – to tworzenie więzienia pod gołym niebem, gdzie każdy sektor jest odizolowany od drugiego.
Drugi insight dotyczy pozycji Izraela na Zachodnim Brzegu. Podczas gdy cała uwaga skupiona jest na Gazie, na Zachodnim Brzegu ma miejsce nie mniej niepokojąca eskalacja. Izraelscy osadnicy, przy wsparciu armii, atakują palestyńskie wsie – 30 maja napłynęły doniesienia o ataku na Khirbet al-Marajim, gdzie spalono domy i samochody. W Tulkarmie i jego obozach dla uchodźców izraelska operacja trwa już 40 dni bez przerwy. To zsynchronizowana presja na dwóch frontach – Zachodnim Brzegu i Gazie – z jednym celem: uczynić państwo palestyńskie niemożliwym, rozbijając terytorium palestyńskie na niepołączone ze sobą kawałki.
Trzeci insight – liczby ofiar, które nie trafiają na nagłówki. Według Ministerstwa Zdrowia Gazy, od czasu wejścia w życie rozejmu w październiku 2025 roku izraelskie uderzenia zabiły 929 Palestyńczyków i raniły 2811 osób. Łączna liczba zabitych od początku konfliktu w październiku 2023 roku przekroczyła 72 000 osób. Dla porównania: to więcej niż populacja miasta takiego jak Dordrecht (Holandia) czy Green Bay (Wisconsin). Te liczby to nie tylko „statystyki konfliktu” – to systematyczna depopulacja terytorium, która odbywa się pod przykrywką „działań bojowych przeciwko HAMAS”.
Prognoza: następne 30 dni i 90 dni
Następne 30 dni (do połowy lipca): Zobaczymy reakcję społeczności międzynarodowej, ale będzie ona symboliczna. Unia Europejska wyda oświadczenie z „zaniepokojeniem”. ONZ zwoła nadzwyczajne posiedzenie. Nic z tego nie powstrzyma Netanjahu. Prawdziwym czynnikiem odstraszającym może być tylko stanowisko USA, ale Trump jest w trudnej sytuacji: wybory śródokresowe w listopadzie 2026 roku oznaczają, że nie może sobie pozwolić na kłótnię z proizraelskim lobby. Spodziewajcie się, że do końca czerwca siły izraelskie faktycznie osiągną cel 70% kontroli. HAMAS z kolei może podjąć próbę symbolicznego uderzenia (ostrzał rakietowy lub atak przez tunel), aby pokazać, że wciąż żyje. To sprowokuje nową rundę uderzeń odwetowych.
Następne 90 dni (wrzesień 2026): Do tego czasu stanie się jasne, czy polityka „70%” jest celem ostatecznym, czy tylko etapem pośrednim na drodze do 100%, jak żądała publiczność Netanjahu na konferencji. Jeśli międzynarodowa presja nie wzrośnie (a wszystkie oznaki wskazują na odwrót – świat jest zajęty wojną w Europie i kryzysem w Cieśninie Ormuz), Izrael będzie kontynuował marsz na zachód. Do jesieni pozostałe terytorium palestyńskie może się skurczyć do 20-25% pierwotnej powierzchni Gazy, co uczyni życie 2 milionów ludzi na tej przestrzeni fizycznie niemożliwym. Będzie to oznaczać albo masowy exodus (który Izrael nazwie „dobrowolną migracją”), albo katastrofę humanitarną na niespotykaną skalę. Ceny ropy Brent w tym scenariuszu mogą podskoczyć do 120 dolarów za baryłkę, ponieważ eskalacja w Gazie nieuchronnie wpłynie na sytuację w Libanie, a przez „Hezbollah” na czynnik irański.
Prognoza redakcji
Aktyw: Ropa Brent (kontrakty terminowe na sierpień). Kierunek: umiarkowany wzrost w ciągu najbliższych 48-72 godzin w związku z eskalacją w Gazie i ryzykiem rozszerzenia konfliktu na inne fronty. Kluczowe poziomy: test oporu na 83,50 USD z potencjałem przebicia do 85,00 USD. Stopień pewności: średni (60%). Główne ryzyko dla prognozy – niespodziewana interwencja dyplomatyczna USA, która tymczasowo obniży napięcie i sprowadzi Brent z powrotem do 80-82 USD. Zalecamy śledzenie oświadczeń specjalnego wysłannika USA na Bliski Wschód oraz wszelkich oznak, że administracja Trumpa jest gotowa wywrzeć realną presję na Izrael, a nie ograniczyć się do publicznej retoryki.
— Editorial Team