Fed utrzyma stopę procentową w obliczu ryzyka inflacyjnego z powodu konfliktu na Bliskim Wschodzie
Oczekuje się, że Fed po raz trzeci z rzędu pozostawi stopę procentową bez zmian w przedziale 3,5%-3,75% w obliczu wysokiej niepewności wywołanej kryzysem na Bliskim Wschodzie. Rynki szacują prawdopodobieństwo utrzymania stopy na obecnym poziomie do końca 2026 roku na około 80% z powodu wzrostu cen ropy.
Fed zamarł w oczekiwaniu: jak konflikt bliskowschodni zamraża politykę monetarną USA
Wprowadzenie
29 kwietnia 2026 roku Rezerwa Federalna USA po raz trzeci z rzędu utrzymała kluczową stopę procentową w przedziale 3,5%–3,75%. Ta decyzja, w pełni oczekiwana przez rynki, stanowi jednak punkt zwrotny we współczesnej historii monetarnej: po raz pierwszy od dawna czynnik geopolityczny stał się nie tylko „tłem”, ale głównym dyrygentem polityki Fed. Konflikt na Bliskim Wschodzie, zamknięcie Cieśniny Ormuz i następujący po nim szok energetyczny praktycznie pozbawiły Fed możliwości prowadzenia niezależnej polityki. Bank centralny znalazł się w pułapce: inflacja przyspieszyła do 3,3% w ujęciu rocznym, ale podniesienie stopy w celu jej powstrzymania jest niemożliwe – to dobiłoby i tak kruchą gospodarkę. Obniżki też nie można, bo ceny nadal rosną. Kwietniowe posiedzenie było prawdopodobnie ostatnim dla prezesa Jerome'a Powella, który odchodzi 15 maja, a jego pożegnalna konferencja prasowa może dać klucz do zrozumienia, dokąd zmierza największa gospodarka świata w warunkach „blokady naftowej”.
Szczegóły wydarzenia i chronologia
Wydarzenia rozwijały się szybko. Jeszcze w styczniu 2026 roku rynki wyceniały co najmniej dwie obniżki stóp do końca roku. Jednak zaostrzenie konfliktu na Bliskim Wschodzie, które przeszło w fazę bezpośrednich działań wojennych z udziałem USA i Izraela przeciwko Iranowi, radykalnie zmieniło sytuację. Kluczowym momentem było zamknięcie Cieśniny Ormuz – wąskiego korytarza morskiego, przez który przepływa około 20% światowego handlu morskiego ropą i skroplonym gazem ziemnym. Blokada, wprowadzona przez irańskie wojsko, de facto zaczęła obowiązywać od 2 marca 2026 roku.
Konsekwencje pojawiły się natychmiast. Cena ropy Brent, która przed konfliktem oscylowała wokół 60–65 dolarów za baryłkę, w ciągu kilku tygodni wzrosła powyżej 100 dolarów, a w niektórych momentach osiągała 110–120 dolarów. Marcowe posiedzenie Fed (17-18 marca) odbywało się już w warunkach szoku. W protokole z tego posiedzenia odnotowano kluczową zmianę: większość uczestników dyskutowała już nie tylko o pauzie w obniżkach stóp, ale także o konieczności ich podwyżki w przypadku przedłużającego się konfliktu. W komunikacie po marcowym posiedzeniu Fed podwyższył prognozę inflacji bazowej PCE na koniec 2026 roku z 2,4% do 2,7%.
Kwietniowe posiedzenie (28-29 kwietnia) było logiczną kontynuacją. Traderzy na rynku instrumentów pochodnych CME oceniali prawdopodobieństwo utrzymania stopy na 100%. Konsensus prognoz wiodących banków również nie pozostawiał wątpliwości. Deutsche Bank, który wcześniej oczekiwał obniżki o 25 punktów bazowych we wrześniu, skorygował prognozę na „bez zmian do końca roku”. JPMorgan i HSBC dołączyły do tej opinii. Nawet Bank of America, który utrzymuje w prognozie dwie obniżki, przyznaje, że „ryzyko podwyżki stóp z powodu wojny w Iranie nie zniknęło”.
Najciekawsze w kwietniowym posiedzeniu nie jest sama decyzja, ale kontekst. Było to prawdopodobnie ostatnie posiedzenie dla Jerome'a Powella. Jego kadencja kończy się 15 maja, a Senat przygotowuje się już do zatwierdzenia na następcę Kevina Warsha, którego Donald Trump, według plotek, nastawiał na łagodniejszą politykę. Jednak teraz Warsh otrzymuje „rozgrzaną” gospodarkę z inflacją napędzaną drogą ropą i związanymi rękami.
Wpływ i znaczenie (dla świata / branży / społeczeństwa)
Znaczenie tego, co się dzieje, wykracza daleko poza samą politykę monetarną. Rok 2026, według oceny ekspertów, ostatecznie pogrzebał epokę, w której geopolityka była jedynie tłem dla rynków. Dziś konflikt na Bliskim Wschodzie stał się centralnym makroekonomicznym motorem.
Szok energetyczny i surowcowy. Zamknięcie Cieśniny Ormuz to nie tylko wzrost cen benzyny. To strukturalne zakłócenie globalnej logistyki. Jak zauważa analityka, oprócz ropy, przez cieśninę przepływają ogromne ilości LNG (przede wszystkim z Kataru) i surowców petrochemicznych. W rezultacie europejskie ceny gazu TTF skoczyły powyżej 800 dolarów za tysiąc metrów sześciennych. Ale najbardziej niedocenianym efektem jest rynek nawozów. Bliski Wschód, w szczególności Katar (firma QAFCO), produkuje do 40% światowego handlu nawozami azotowymi. Zatrzymanie eksportu z powodu siły wyższej spowodowało, że ceny nawozów w USA wzrosły o ponad 50%. To prosta droga do nowej rundy inflacji żywnościowej, która uderzy we wszystkie kraje świata, w tym najbiedniejsze.
Ryzyko stagflacji dla USA. Gospodarka USA znalazła się między młotem a kowadłem. Z jednej strony marcowy skok inflacji CPI do 3,3% (z 2,4% w lutym) był spowodowany właśnie wzrostem cen energii o 12,5%. Co więcej, jak ostrzega członek Rady Gubernatorów Fed Christopher Waller, długotrwałe utrzymanie wysokich cen ropy może doprowadzić do tego, że inflacja „wbuduje się w szeroki zakres towarów i usług”, wpływając na inflację bazową. Z drugiej strony, ryzyko dla rynku pracy jest już realne. W protokole z marcowego posiedzenia większość uczestników zauważyła, że przedłużający się konflikt negatywnie wpłynie na zaufanie biznesowe i doprowadzi do ograniczenia zatrudnienia. To klasyczny obraz stagflacji: inflacja rośnie, a gospodarka zwalnia. Jak zauważa jeden z analityków, Fed może stanąć przed koniecznością rozwiązania „podwójnego problemu – wysokiej inflacji i osłabienia rynku pracy, co jest bardzo trudne dla bankierów centralnych”.
Globalna fragmentacja. Konflikt zmienia przepływy kapitału i łańcuchy produkcyjne. Jak podkreśla się w analityce, kluczowym ograniczeniem staje się „fizyczna dostępność energii, nawozów i surowców”. Europa, silnie uzależniona od bliskowschodniego oleju napędowego i paliwa lotniczego, znalazła się w „absolutnym chaosie”: ceny paliwa lotniczego w portach północno-zachodniej Europy wzrosły o 20% w ciągu jednego dnia. Rosja, przeciwnie, zyskuje możliwość zwiększenia eksportu oleju napędowego i paliwa lotniczego, wykorzystując swoje nadwyżki mocy. Azja, Chiny i Indie są zmuszone pilnie przekierowywać przepływy i szukać alternatyw. Świat ostatecznie fragmentuje się na regionalne bloki energetyczne.
Reakcja kluczowych graczy
Fed i Jerome Powell. Sam Powell w ostatnich miesiącach był zmuszony lawirować. Jeszcze w styczniu mówił o „pewnym tempie” wzrostu gospodarki i stabilizacji rynku pracy. Teraz jego retoryka to ciągłe wzmianki o „niepewności”. Jak zauważają analitycy TD Securities, na kwietniowym posiedzeniu prawdopodobnie utrzyma „neutralne stanowisko w polityce” i powstrzyma się od nowych komentarzy. Jednak jego konferencja prasowa 29 kwietnia będzie prawdopodobnie pożegnalna, a rynki będą wsłuchiwać się w każde słowo o perspektywach podwyżki stóp. Niektórzy członkowie FOMC, w tym prezes Fed St. Louis Musalem, już stwierdzili, że jeśli wysoka cena ropy zacznie napędzać inflację bazową i „rozluźniać” oczekiwania inflacyjne, to może okazać się „celowe podniesienie stóp”.
Największe banki. Panuje tu rozłam, który dokładnie odzwierciedla głębię niepewności. „Jastrzębie”: Deutsche Bank, JPMorgan, HSBC całkowicie wykluczają obniżkę stóp w 2026 roku. BofA utrzymuje prognozę dwóch obniżek, ale przyznaje, że są one pod znakiem zapytania. Analitycy BNY Mellon dopuszczają obniżkę dopiero pod koniec roku i tylko pod warunkiem otwarcia Cieśniny Ormuz i osłabienia rynku pracy. Tymczasem Goldman Sachs i Morgan Stanley wciąż oczekują dwóch obniżek. Taki rozrzut wśród najlepszych banków mówi jedno: nikt nic nie rozumie i wszyscy śledzą nie wykresy, ale wiadomości z Bliskiego Wschodu.
Organizacje międzynarodowe. Dyrektor zarządzająca MFW Kristalina Georgiewa wystąpiła z niepokojącą prognozą, ostrzegając, że zakłócenia w Cieśninie Ormuz to scenariusz, który może „dotknąć do 20% globalnych dostaw ropy i gazu oraz wywołać efekt domina na światowych rynkach”. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej, przywrócenie wydobycia i logistyki nawet po ustabilizowaniu sytuacji może zająć do dwóch lat. Oznacza to, że szok energetyczny może być nie krótkoterminowy, ale długoterminowy.
Prognoza i wnioski
Co mamy na wyjściu? Fed zamarł. Jego polityka jest całkowicie zakładnikiem geopolityki. Rynki obecnie szacują prawdopodobieństwo utrzymania stopy na obecnym poziomie do końca 2026 roku na około 80%. Ale to może się zmienić w każdej chwili. Są trzy główne scenariusze.
Pierwszy (optymistyczny, ale mało prawdopodobny): Cieśnina Ormuz zostaje otwarta w ciągu najbliższych tygodni, ceny ropy gwałtownie spadają do 60-70 dolarów. W tym przypadku oczekiwania inflacyjne spadają, a Fed zyskuje przestrzeń na jedną lub dwie obniżki stóp w czwartym kwartale 2026 roku, jak zakładają analitycy BNY. Jednak biorąc pod uwagę sztywność stanowisk stron, ten scenariusz wydaje się fantastyczny.
Drugi (bazowy, niepokojący): Blokada trwa kilka miesięcy. Ropa stabilizuje się w przedziale 90-110 dolarów. Inflacja w USA utrwala się na poziomie 3,5-4% i zaczyna przenikać do wskaźników bazowych. Bezrobocie zaczyna rosnąć z powodu spadku aktywności gospodarczej. Fed znajduje się w ślepym zaułku: podnieść stopy nie można (zabije gospodarkę), obniżyć tym bardziej nie można (rozdmuchuje inflację). Stopa pozostaje na poziomie 3,5-3,75% do końca 2026 roku, a nawet w 2027 roku. To „jastrzębia pauza”, która w rzeczywistości oznacza łagodną stagflację.
Trzeci (pesymistyczny, ale już dyskutowany): Eskalacja trwa, ropa utrwala się powyżej 120 dolarów. Inflacja w USA przyspiesza do 5%+. Fed zmuszony jest postąpić klasycznie – podnieść stopy, aby zdusić inflację, nawet kosztem recesji. Jak wprost stwierdził prezes Fed St. Louis, taki wariant „może okazać się celowy”. Deutsche Bank już nie uważa podwyżki za „mało prawdopodobną” w 2026 roku. W tym przypadku dolar amerykański gwałtownie się umocni, a globalna recesja stanie się nieunikniona.
Pożegnalne posiedzenie Powella to nie tylko techniczna decyzja. To moment prawdy. Pokazuje, że era przewidywalnej polityki monetarnej dobiegła końca. Banki centralne nie zarządzają już inflacją – zarządzają nią rakiety i blokady. Jak słusznie zauważył jeden z analityków, „rynki obecnie wyceniają nie tyle dane ekonomiczne, co mapę działań wojennych w Cieśninie Ormuz”. I dopóki ta cieśnina nie zostanie otwarta, Fed i pozostałe banki centralne świata będą po prostu obserwować, jak ich narzędzia tracą skuteczność w obliczu surowej siły geopolitycznej.
— Editorial Team