Jak konflikt z Iranem może zatrzymać fabryki w Europie
Jeśli droga morska przez Zatokę Ormuz zablokowana będzie na dłużej, europejskie fabryki mogą zacząć przestawać działać — nie z powodu bomb, ale z powodu braku chemikaliów i drogiej energii. Dotknie to każdego: od cen kurczaka po koszt leków i opakowań plastikowych.
Dlaczego chemia to fundament wszystkiego
Wyobraź sobie gospodarkę jak dom. Ściany to maszyny, dach to technologia, ale bez cegły i kabli nic nie zbudujesz. W rzeczywistości «cegłą» dla przemysłu są podstawowe chemikalia: amoniak, etylen, propilen. Z nich produkowane są nawozy, tworzywa sztuczne, środki czystości, leki i nawet składniki pasz dla zwierząt.
Europa przez dziesięciolecia polegała na tym, że łatwo i tanio kupi gaz oraz importuje chemikalia z innych krajów. Teraz ta strategia zaczyna się rozpadnąć. Gdy ceny gazu rosną (a gaz to główny «składnik» produkcji wielu chemikaliów), fabryki albo podnoszą ceny, albo po prostu zatrzymują produkcję.
W 2022 roku największy niemiecki producent amoniaku SKW zawiesił produkcję — ponieważ stała się ona stratna. Amoniak potrzebny jest nie tylko do nawozów, ale też do dodatków paliwowych i nawet materiałów wybuchowych. Jego zniknięcie z łańcucha dostaw to jak wyciągnięcie jednej cegły z arki: wszystko może się zawalić.
Co dzieje się teraz?
Konflikt między USA, Izraelem a Iranem doprowadził do blokady Przylądu Ormuz — wąskiego przejścia, przez które przechodzi około 20% światowej ropy. Jeśli Iran nie będzie mógł eksportować ropy, to spowoduje to wzrost cen nośników energii na całym świecie.
Dla Europy to szczególnie bolesne:
- Gaz i ropa są potrzebne nie tylko do ogrzewania, ale także jako surowce dla przemysłu chemicznego.
- Wiele fabryk już działa na granicy rentowności po kryzysie z Rosją.
- Podwyższenie cen chemikaliów szybko przekłada się dalej: BASF podniósł ceny środków czyszczących o 30%, Evonik — o dodatki do pasz.
Import chemikaliów z Azji lub Ameryki Północnej to możliwe rozwiązanie, ale tylko dopóki trasy morskie są otwarte i nie ma barier handlowych. W warunkach napięcia geopolitycznego nawet «normalna» dostawa może się zatrzymać na tygodnie.
Co to znaczy dla zwykłych ludzi?
Nie pracujesz w fabryce chemicznej? To nie ma znaczenia. Skutki dotrą do Ciebie w sposób czytelny:
- Ceny produktów spożywczych wzrosną — z powodu droższych nawozów i pasz dla zwierząt.
- Leki i środki do domu stanie się droższe — ich produkcja wymaga tych samych podstawowych składników.
- Samochody i materiały budowlane stają się droższe — przecież tworzywa sztuczne, gumy i kleje też są produkowane z tych chemikaliów.
Europa teraz jest w pułapce: jej przemysł opiera się na globalnej handlu, ale świat staje się coraz mniej «globalny». Gdy kraje zaczynają dzielić się na bloki i zamykać trasy, łańcuchy dostaw się rozrywają — i cierpi nie tylko biznes, ale też portfele zwykłych ludzi.
Co ważne
- Przemysł chemiczny to ukryty fundament współczesnej gospodarki, a jego działanie zależy od stabilnych dostaw energii.
- Przylądz Ormuz to wąskie gardło światowego systemu ropy: jego blokada wpływa na ceny w Berlinie, Paryżu i Rzymie.
- Europa za długo ignorowała ryzyko zależności od dostaw z zewnątrz, zwłaszcza po pandemii i wojnie w Ukrainie.
- Wzrost cen podstawowych chemikaliów prawie natychmiast odzwierciedla się w kosztach codziennych produktów.
- Globalne konflikty dziś bezpośrednio wpływają na poziom życia w krajach oddalonych od stref walk.
Co to znaczy dla przeciętnego człowieka? Jeśli konflikt wokół Iranu potrwa dłużej, bądź gotowy, że nawet proste rzeczy — od papieru toaletowego po jedzenie dla dzieci — mogą znacznie podrożeć. Nie dlatego, że ktoś jest chciwy, ale dlatego, że cały system dostaw drży na swoich fundamentach.
— Editorial Team