Szef Fed w Nowym Jorku stwierdził niepewność z powodu wojny
John Williams zauważył, że polityka Fed jest „dobrze przygotowana” na niestabilność gospodarczą wywołaną konfliktem. Ostrzegł, że inflacja w USA utrzyma się na poziomie 3% do końca roku, a ryzyko dla gospodarki wzrosło.
Rynki zamarły w oczekiwaniu: szef Fed w Nowym Jorku przyznał, że ryzyko wzrosło z powodu wojny
Wprowadzenie
Wystąpienie prezesa Federalnego Banku Rezerw w Nowym Jorku, Johna Williamsa, 4 maja 2026 roku stało się jednym z najważniejszych sygnałów dla rynków finansowych od początku kryzysu na Bliskim Wschodzie. W swoim przemówieniu na Wiosennym Sympozjum Cynosure Group Williams nie tylko przedstawił prognozę makroekonomiczną – wskazał na zasadniczo nowy poziom niepewności, z jakim mierzy się amerykański regulator. Wypowiedź ta padła w obliczu eskalacji w Cieśninie Ormuz i ataków rakietowych na ZEA, co nadało słowom jednego z najbardziej wpływowych członków FOMC szczególną wagę. Analiza tego wystąpienia pozwala zrozumieć, jak Fed ocenia równowagę między ryzykiem inflacyjnym a groźbą recesji w sytuacji, gdy oba mandaty regulatora – stabilność cen i maksymalne zatrudnienie – znalazły się pod jednoczesnym uderzeniem.
Szczegóły wydarzenia i chronologia
Wystąpienie Williamsa miało miejsce 4 maja i było jego pierwszą publiczną wypowiedzią po kwietniowym posiedzeniu FOMC, na którym stopa procentowa została utrzymana w przedziale 3,50–3,75%. Wybór momentu na komentarze nie był przypadkowy – do tego czasu operacja „Project Freedom” sprowokowała już odpowiedź Iranu, a notowania ropy Brent przekroczyły poziom 113 dolarów za baryłkę.
Kluczowe tezy Williamsa sprowadzały się do kilku zasadniczych punktów. Po pierwsze, otwarcie przyznał, że „ryzyko dla obu stron mandatu Fed wzrosło” – sformułowanie, które rzadko pada z ust kierownictwa regulatora. Pod „obu stronami” rozumie się inflację i zatrudnienie, a niepokój jest jednoczesny: wzrost cen energii napędza inflację, podczas gdy szok podażowy tłumi aktywność gospodarczą.
Po drugie, Williams podał konkretne liczby: inflacja prawdopodobnie wyniesie około 3% w 2026 roku i dopiero w 2027 roku powróci do celu 2%. Wzrost gospodarczy ma wynieść 2–2,25%, a bezrobocie utrzyma się w przedziale 4,25–4,5%. Innymi słowy, scenariusz stagflacyjny – choć w łagodnej formie – przestał być hipotetycznym zagrożeniem i stał się prognozą bazową.
Szczególnej uwagi wymaga ostrzeżenie Williamsa o nadmiernym optymizmie na rynku ropy. Zauważył, że oczekiwania rynkowe co do przyszłej trajektorii cen ropy są „dość łagodne”, ale istnieją „prawdopodobne scenariusze” znacznie poważniejszych zakłóceń w dostawach i skoków cen. To stwierdzenie można interpretować jako sygnał, że Fed wewnętrznie przygotowuje się na bardziej restrykcyjny wariant rozwoju wydarzeń niż ten, który traderzy uwzględniają w notowaniach.
Wpływ i znaczenie
Wypowiedź Williamsa ma wielowarstwowe znaczenie dla świata finansów. Na poziomie taktycznym utrwala reżim „podwyższonej niepewności” jako nową normę dla polityki pieniężnej USA. Zdanie „polityka pieniężna jest dobrze przygotowana” nie powinno wprowadzać w błąd – kryje się za nim przyznanie, że Fed nie ma gotowej odpowiedzi na unikalną kombinację szoków.
Dla globalnych rynków kapitałowych wystąpienie Williamsa stało się katalizatorem przeszacowania ryzyka. Kontrakty terminowe na stopę funduszy federalnych gwałtownie ograniczyły oczekiwane złagodzenie: podczas gdy tydzień wcześniej rynek zakładał obniżkę stopy o około 40 punktów bazowych do końca roku, teraz wskaźnik ten zmniejszył się o połowę – do 18 punktów bazowych. Rentowności amerykańskich obligacji skarbowych nadal rosły, a indeks S&P 500 podczas jednej sesji stracił 1,5%, co analitycy wiążą właśnie z uświadomieniem sobie przez inwestorów perspektywy „wysokich stóp na dłużej”.
Zasadniczo ważne jest, że Williams potwierdził występowanie „znacznych” zakłóceń w łańcuchach dostaw. Globalny indeks presji na łańcuchy dostaw wzrósł do 0,68 w marcu – to najwyższy wskaźnik od początku 2023 roku. Choć obecny poziom jest daleki od pandemicznego szczytu 4,49, trend budzi niepokój, zwłaszcza w połączeniu z barierami taryfowymi i wzrostem kosztów transportu z powodu sytuacji w Cieśninie Ormuz. Koszt czarteru dużego tankowca wzrósł o około 7,5 miliona dolarów za rejs, co nieuchronnie przekłada się na ceny końcowe towarów.
Reakcja kluczowych graczy
Wystąpienie Williamsa obnażyło poważny rozłam w Federalnym Komitecie Otwartego Rynku. Na kwietniowym posiedzeniu aż czterech członków FOMC zagłosowało przeciwko sformułowaniu o „dodatkowych dostosowaniach”, które w języku Fed oznacza przesunięcie równowagi w stronę obniżki stóp. Trzech prezesów regionalnych – Beth Hammack z Cleveland, Neel Kashkari z Minneapolis i Lorie Logan z Dallas – opublikowało osobne oświadczenia 1 maja, podkreślając, że następnym krokiem może być zarówno obniżka, jak i podwyżka stopy, a sygnał o złagodzeniu jest przedwczesny.
Williams w swoim przemówieniu próbował złagodzić wrażenie tych rozbieżności, stwierdzając, że „w kwestii polityki istnieje więcej zgody, niż mogłoby się wydawać po głosowaniu”. Jednak sam fakt czterech głosów „przeciw” – najwyższy wskaźnik od 1992 roku – świadczy o głębokiej niepewności wewnątrz regulatora. Do tego zmiana kierownictwa Fed dodaje intrygi: Kevin Warsh, który wkrótce zastąpi Jerome’a Powella na stanowisku przewodniczącego, znany jest jako zwolennik priorytetu stabilności cen nad pełnym zatrudnieniem, co oznacza potencjalnie bardziej jastrzębi kurs.
Inwestorzy instytucjonalni zareagowali na wypowiedzi Williamsa klasycznym „ucieczką do jakości”: spready obligacji wysokodochodowych rozszerzyły się o 17 punktów bazowych, a ratingi inwestycyjne również wykazały rozszerzenie spreadów. Goldman Sachs zalecił klientom podnoszenie jakości portfeli w akcjach, kredytach i walutach, a analitycy J.P. Morgan Wealth Management stwierdzili, że Fed utrzyma stopę bez zmian do końca roku.
Prognoza i wnioski
Wystąpienie Johna Williamsa pozwala sformułować kilka zasadniczych wniosków dotyczących dalszej trajektorii polityki pieniężnej USA i globalnych rynków. Scenariusz bazowy, który nieoficjalnie zakłada Fed, to utrzymanie stopy na obecnym poziomie 3,50–3,75% co najmniej do końca 2026 roku z możliwym rozpoczęciem cyklu obniżek nie wcześniej niż w 2027 roku. Narzędzie CME FedWatch pokazuje, że traderzy przesunęli oczekiwania pierwszej obniżki na połowę/koniec 2027 roku, a Kalshi szacuje prawdopodobieństwo podwyżki stopy do lipca 2027 roku na 43%.
Główne ryzyko dla tej prognozy stanowi dalsza eskalacja w rejonie Zatoki Perskiej, którą sam Williams nazwał „bardziej znaczącym szokiem podażowym o poważnych konsekwencjach dla inflacji i aktywności gospodarczej”. Jeśli konflikt się przedłuży, a ceny ropy utrwalą się powyżej 120–130 dolarów za baryłkę, Fed znajdzie się w klasycznej pułapce stagflacyjnej: inflacja będzie wymagać podwyżki stopy, podczas gdy spowolnienie wzrostu będzie dyktować jej obniżkę.
Z wystąpienia Williamsa wynika, że Fed stawia strategicznie na tymczasowy charakter szoku podażowego. Regulator zakłada, że deeskalacja na Bliskim Wschodzie pozwoli cenom energii cofnąć się, po czym inflacja powróci do 2% do 2027 roku. Jednak sam Williams przyznaje, że to założenie jest kruche, ostrzegając, że rynkowe ceny ropy mogą odzwierciedlać nadmierny optymizm. Jeśli jego sceptycyzm się potwierdzi, Fed będzie musiał zrewidować cały horyzont prognozowania, a rynki – uwzględnić w cenach znacznie dłuższy okres wysokich stóp, niż zakłada się dzisiaj.
— Editorial Team