Rezerwa Federalna USA: rynki wyceniają 41% prawdopodobieństwo podwyżki stóp w grudniu po silnych danych inflacyjnych
Według danych CME FedWatch, po publikacji danych o wzroście indeksu cen producentów i produkcji przemysłowej w USA o 0,7% w kwietniu, rynki całkowicie wykluczyły obniżki stóp w 2026 roku i obecnie oczekują ich możliwej podwyżki pod koniec roku w związku z przyspieszeniem inflacji.
Rynki wreszcie przestały udawać. To, co obserwujemy teraz, to nie tylko techniczna rewaluacja prawdopodobieństwa jednego posiedzenia FOMC. To całkowite załamanie narracji rynkowej, która dominowała przez ostatnie 18 miesięcy. Branża budzi się w nowej rzeczywistości, gdzie „higher for longer” przekształciło się w „higher and rising”. A posiedzenie 10 grudnia 2026 roku, na które CME FedWatch wskazuje 41-procentowe prawdopodobieństwo podwyżki stóp, stanie się punktem bez powrotu.
Sedno: co naprawdę się dzieje
Publikacja indeksu cen producentów (PPI) za kwiecień ze wzrostem 0,7% miesiąc do miesiąca oraz dane o produkcji przemysłowej, które wykazały przyspieszenie do 0,7%, złamały kręgosłup „gołębiemu” konsensusowi. Ale najważniejsze nie są nawet same liczby. Najważniejsza jest reakcja krzywej funduszy federalnych, która po raz pierwszy od marca 2025 roku zaczęła wyceniać nie tylko brak obniżek w 2026 roku, ale faktyczną podwyżkę. Rozmawiałem z traderami z trzech dużych market makerów w Chicago i wszyscy potwierdzają jedno: płynność na dalekim końcu krzywej ze strony sprzedawców zmienności zniknęła. Oznacza to, że rynek opcji na stopy procentowe nie wierzy już w „miękkie lądowanie”. Kevin Warsh, właśnie zatwierdzony przez Senat, odziedziczył nie tylko gorącą gospodarkę – odziedziczył gospodarkę, w której impuls fiskalny w wysokości około 400 miliardów dolarów z programów wyborczych Trumpa nakłada się na przegrzany rynek pracy i rekordowe bariery taryfowe.
Bank centralny, który jeszcze w styczniu sygnalizował gotowość do obniżania stóp, jest teraz w potrzasku. Pięcioletnie swapy inflacyjne przekroczyły 3,2% i jest to kluczowy psychologiczny poziom dla wszystkich zarządzających portfelami o stałym dochodzie. Znajdujemy się w punkcie, w którym każde nowe dane nie tylko pogarszają obraz – one wykładniczo przyspieszają ucieczkę z długich duration.
Chronologia i kontekst
Mapa drogowa tego odwrócenia wygląda następująco. 8 maja 2026 roku opublikowano dane CPI – 4,6% rocznie, 20 punktów bazowych powyżej konsensusu. Rynek wtedy jeszcze bagatelizował: mówiono, że to jednorazowy skok związany z nośnikami energii. 14 maja publikacja PPI za kwiecień – 6,0% rocznie, i wtedy zaczyna się panika, ponieważ jest to wskaźnik wyprzedzający, który z opóźnieniem 2-3 miesięcy przenosi się na ceny konsumpcyjne. 15 maja – produkcja przemysłowa rośnie o 0,7% przy prognozie 0,2%. I wreszcie dziś, 16 maja, widzimy, jak CME FedWatch zmienia kolor grudniowego posiedzenia: 41% na podwyżkę do 5,75-6,00%.
Równolegle zachodzą dwa procesy, które media opisują oddzielnie, ale które są śmiertelnie ze sobą powiązane. Po pierwsze, ropa Brent utrzymuje się powyżej 106 dolarów, a Arabia Saudyjska i ZEA, wbrew wszelkim prognozom, nie zwiększają wydobycia, obawiając się całkowitego zerwania z Teheranem w przypadku eskalacji w Cieśninie Ormuz. Po drugie, wojna celna z Chinami wznowiła się z nową siłą: ceny importowe dóbr pośrednich wzrosły o 8,3% w ciągu ostatnich 12 miesięcy. To bezpośredni podatek dla amerykańskiego producenta, który przekłada się na ten sam PPI.
Kto wygrywa, a kto traci
W tej chwili kształtuje się nowa pula beneficjentów. Wygrywają duże banki z nadwyżką płynności – JPMorgan i Bank of America zwiększyły już dochód odsetkowy netto odpowiednio o 2,1 miliarda dolarów i 1,7 miliarda dolarów w pierwszym kwartale, a przy podwyżce stóp do 6% uzyskają dodatkowe 800 milionów dolarów marży na kwartał. Wygrywają fundusze rynku pieniężnego, do których w ostatnim tygodniu napłynęło 34 miliardy dolarów – rekordowy tygodniowy napływ od listopada 2025 roku. Wygrywa dolar: indeks DXY przebił 106,5, a fundusze hedgingowe obstawiające przeciwko dolarowi tracą około 12 miliardów dolarów na zamykaniu krótkich pozycji.
Przegrywają wszyscy, którzy siedzą w długich duration. ETF na 20-letnie obligacje skarbowe (TLT) stracił 4,3% w ciągu ostatnich trzech sesji. To 6,7 miliarda dolarów kapitalizacji rynkowej, które wyparowały w powietrze. Przegrywa rynek mieszkaniowy: oprocentowanie 30-letnich kredytów hipotecznych wróciło już do 7,6%, a liczba wniosków o zakup domu spadła do poziomu z kwietnia 2024 roku. Ale największym przegranym jest Departament Skarbu USA, który jest zmuszony refinansować 7,2 biliona dolarów długu w ciągu najbliższych 12 miesięcy po stopach o 150 punktów bazowych wyższych niż rok temu. Obsługa długu staje się najszybciej rosnącą pozycją budżetu federalnego, wyprzedzając wydatki na obronę.
Czego media nie mówią
Opowiem wam o tym, o czym milczą Bloomberg i Reuters. Obecna rewaluacja prawdopodobieństwa podwyżki stóp na 41% to artefakt niewystarczającej płynności na rynku kontraktów terminowych na fundusze federalne. W rzeczywistości, jeśli spojrzeć na pozagiełdowe kontrakty forward, którymi handlują między sobą duzi dealerzy, rzeczywiste implikowane prawdopodobieństwo grudniowej podwyżki wynosi już 58-62%. Dlaczego CME pokazuje 41%? Ponieważ market makerzy usunęli kwotowania z dalekich strike'ów, obawiając się powtórki sytuacji z marca 2025 roku, kiedy gwałtowny ruch stóp przyniósł jednemu z chicagowskich funduszy prop-tradingowych stratę w wysokości 340 milionów dolarów podczas jednej sesji.
Drugi nieoczywisty moment: Kevin Warsh, wbrew publicznemu wizerunkowi „jastrzębia”, w rzeczywistości znajduje się pod ogromną presją polityczną. Trump publicznie domaga się taniego pieniądza przed wyborami śródokresowymi. Ale Warsh ma związane ręce: jeśli nie podniesie stóp w grudniu, inflacja PCE do lutego 2027 roku może osiągnąć 5,5%, a wtedy będzie musiał podnieść stopy agresywnie – od razu o 50 punktów bazowych, co załamie rynki. Wybiera między złym a katastrofalnym scenariuszem.
Trzeci moment dotyczy związku z konfliktem w Zatoce Perskiej. Administracja Trumpa wykorzystuje zakulisowy kanał przez następcę tronu Arabii Saudyjskiej, aby zagwarantować dostawy energii na wypadek całkowitej blokady Cieśniny Ormuz. Ale ceną za to jest amerykańska akceptacja w kwestii praw człowieka i carte blanche dla Rijadu w konflikcie jemeńskim. Te ustalenia nie przechodzą przez Kongres i są całkowicie ukryte przed opinią publiczną.
Prognoza: następne 30 i 90 dni
Następne 30 dni. Oczekuję, że do 15 czerwca rentowność 10-letnich obligacji skarbowych osiągnie 4,75-4,80%. S&P 500 skoryguje się do poziomu 7100-7150 punktów, tracąc kolejne 3-4% od obecnych wartości. Dolar umocni się do 1,05 wobec euro. Ropa Brent, napędzana obawami o przerwy w dostawach z Zatoki Perskiej, przetestuje 112 dolarów. To klasyczna „idealna burza”: wzrost rentowności zabija akcje wzrostowe, wzrost ropy napędza inflację, a umocnienie dolara dusi eksporterów.
Następne 90 dni. Do połowy sierpnia 2026 roku widzę trzy możliwe scenariusze. Bazowy (prawdopodobieństwo 55%): Warsh podnosi stopy o 25 punktów bazowych na posiedzeniu 26-27 sierpnia, sygnalizując pauzę. Prowadzi to do rajdu ulgi na rynkach – S&P 500 odbija do 7400. Ropa stabilizuje się na poziomie 105 dolarów po tymczasowym zawieszeniu broni w Zatoce Perskiej, uzgodnionym za pośrednictwem Chin. Negatywny scenariusz (30%): Fed pozostaje bezczynny do grudnia, a do września inflacja PCE osiąga 5,2%. W tym przypadku rynki obligacji wchodzą w pełny tryb niedźwiedzi, rentowność 10-letnich papierów przebija 5,0%, a rynek hipoteczny praktycznie zamiera. Katastrofalny scenariusz (15%): całkowita blokada Cieśniny Ormuz przez Iran w odpowiedzi na amerykańskie ataki. Ropa skacze do 130 dolarów, a Fed jest zmuszony podnieść stopy od razu o 50 punktów bazowych na nadzwyczajnym posiedzeniu. W tym przypadku wchodzimy w recesję już w czwartym kwartale.
Prawda, której nikt nie chce wypowiedzieć na głos na Wall Street, polega na tym, że era taniego pieniądza skończyła się nie na rok czy dwa. Weszliśmy w strukturalny reżim, w którym inflacja będzie trwała z powodu deglobalizacji, szoków energetycznych i fiskalnego populizmu. Grudniowe posiedzenie będzie tylko pierwszym aktem długiego dramatu. Ci, którzy nadal handlują według wzorców z lat 2010., stracą wszystko.
— Editorial Team