Akcje Gazpromu spadły o 3,5% w obliczu niepewności co do „Siły Syberii – 2”
Notowania spadły po oświadczeniach o osiągnięciu porozumienia co do głównych parametrów projektu, ale braku konkretnych terminów jego realizacji. Indeks Moskiewskiej Giełdy stracił na tym 1%.
W spadku akcji Gazpromu o 3,5% nie ma nic zaskakującego. Zaskakujące jest to, że rynek w ogóle trzymał się złudzeń do wizyty w Pekinie, która od początku była skazana na porażkę. Gdy Dmitrij Pieskow oświadcza, że „osiągnięto porozumienie co do kluczowych parametrów, pozostały tylko szczegóły”, w tłumaczeniu z dyplomatycznego na polski oznacza to: „Nikt nam nie da pieniędzy i nie ma kontraktu”. Rynek wreszcie nauczył się czytać te sygnały i teraz obserwujemy spóźnione, ale otrzeźwiające zdjęcie premii geopolitycznej z papierów spółki, która czwarty rok z rzędu odmawia wypłaty dywidend i traci ostatni instrument wpływu na kierunku wschodnim.
Istota: co naprawdę się dzieje
Wyniki wizyty w Pekinie, które media próbują przedstawić jako „brak postępu”, w rzeczywistości są zawoalowaną katastrofą pozycji negocjacyjnej Gazpromu. Podaje się, że spośród około 40 podpisanych dokumentów dwustronnych żaden nie dotyczył współpracy naftowo-gazowej ani nowego rurociągu. To nie tylko „niepewność co do terminów” – to twardy sygnał od Xi Jinpinga. Chiny, wykorzystując okno możliwości związane z faktycznym zamknięciem Cieśniny Ormuz, wykręcają Moskwie ręce, żądając ceny gazu bliskiej wewnątrzrosyjskiej (około 60–70 dolarów za tysiąc metrów sześciennych w ekwiwalencie dolarowym). Dla porównania: pozostali odbiorcy w Europie płacą wielokrotnie więcej. Przyjęcie takich warunków dla Gazpromu oznacza wieczną przemianę z globalnego giganta energetycznego w przybudówkę ChRL. Nieprzyjęcie – pozostanie z rurą prowadzącą donikąd i wielomiliardowym długiem.
Chronologia i kontekst
Tragedia rozwija się nie w maju 2026 roku, ale od pięciu lat. Jednak krytyczny przełom nastąpił 19 maja, gdy rada dyrektorów Gazpromu oficjalnie zaleciła niewypłacanie dywidendy za 2025 rok. Dla doświadczonego inwestora nie było to zaskoczeniem: przy całkowitym długu około 80 miliardów dolarów i ujemnym wolnym przepływie pieniężnym po prostu nie ma z czego płacić akcjonariuszom. Jednak połączenie dwóch wiadomości w jeden dzień – porażki w Pekinie i odmowy dywidendy – stworzyło efekt „idealnej burzy”. Jeśli wcześniej posiadacze akcji mogli pocieszać się myślą, że inwestycje pójdą na wielką budowę „Siły Syberii – 2”, to teraz nie ma ani budowy, ani dywidend. Zostaje tylko niezgrabny monopolista ze spadającymi przychodami i zerowym potencjałem M&A w obecnej rzeczywistości.
Kto wygrywa, a kto przegrywa
Na pierwszy rzut oka wygrywają Chiny. Pekin otrzymał carte blanche. W sytuacji, gdy dostawy morskie LNG z Iranu i Kataru się opóźniają, Chiny mogłyby wpadać w panikę, ale zamiast tego metodycznie dociskają Gazprom w kwestii ceny. Przegrywają oczywiście akcjonariusze mniejszościowi Gazpromu. Czwarty rok bez wypłat przy rosnącej inflacji i umacniającym się dolarze zamienia ich inwestycje w klasyczną „pułapkę wartości”. Osobno warto wyróżnić stratę budżetu rosyjskiego: państwo jako główny akcjonariusz nie otrzymuje dziesiątek miliardów rubli, które mogłyby pokryć deficyt budżetowy.
Jest jednak i nieoczywisty beneficjent – Novatek i niezależni producenci gazu. Brak monopolu na eksportowy kontrakt rurociągowy z Chinami czyni ich projekty LNG bezkonkurencyjnym oknem do Azji dla rosyjskiego gazu, zwiększając ich siłę negocjacyjną i wycenę strategiczną.
Czego media nie dopowiadają
Podczas gdy wszyscy dyskutują o „niepewności”, najostrzejszy insider leży w sferze kontroli walutowej i przepływów finansowych korporacji. Analitycy pomijają, że Gazprom w warunkach sankcji stał się zakładnikiem schematów subsydiowania skrośnego i ukrytego finansowania innych projektów państwowych. Ogromny program inwestycyjny (w tym niekończące się budowy socjalne i gazyfikacja) pochłania operacyjny przepływ pieniężny, zanim ten trafi do obsługi długu lub podziału zysku. Odmowa dywidendy to nie decyzja zarządu, ale symptom tego, że spółka została przekształcona w „portfel” do rozwiązywania zadań społeczno-politycznych. To właśnie ten konflikt między publicznym statusem spółki a funkcjami agencji rządowej zabija kapitalizację. Co więcej, Chiny doskonale to rozumieją i dlatego nie spieszą się z zawarciem kontraktu: po co płacić drogo, skoro kontrahent jest obciążony wydatkami pozapodstawowymi i zmuszony sprzedawać za wszelką cenę?
Prognoza: następne 30 dni i 90 dni
30 dni (do 21 czerwca 2026 roku). Spodziewam się utrzymania presji na akcje Gazpromu. Indeks Moskiewskiej Giełdy będzie oscylował w przedziale 2600-2650 punktów, ponieważ Gazprom ciągnie go w dół, a akcje naftowe próbują utrzymać platformę przy stosunkowo wysokich cenach ropy (Brent powyżej 100 dolarów). Nie należy spodziewać się konkretnych postępów w budowie – strony zrobią przerwę do jesieni. Cel cenowy dla negocjacji wyznaczono na wrzesień, więc do sierpnia rynek będzie żył w próżni informacyjnej.
90 dni (do końca sierpnia 2026 roku). To moment prawdy. Jeśli do wyznaczonego terminu (wrzesień) Kreml nie wywalczy w Pekinie ustępstw cenowych, Gazprom stanie przed rzeczywistością, w której bez SPR (strategicznie akceptowalnego rozwiązania) będzie musiał albo zacząć ciąć program inwestycyjny, albo prosić o bezpośrednią pomoc z Funduszu Dobrobytu Narodowego. To obniży notowania o kolejne 10-15%. Istnieje jednak alternatywny scenariusz: jesienią Chiny uzgodnią kontrakt na swoich warunkach. Dla rynku będzie to oznaczać, że akcje otrzymają krótkoterminowy impuls wzrostowy („umowa zawarta”), ale długoterminowa marżowość biznesu zostanie podkopana niską ceną dostaw. W każdym z wariantów Gazprom nie stanie się już dawnym gigantem wzrostu.
Prognoza redakcji
Aktywo: akcje PAO Gazprom (GAZP). Kierunek: krótkoterminowy trend boczny z ryzykiem ześlizgu o 1-2% w ciągu najbliższych 48 godzin.
Kluczowe poziomy: wsparcie w okolicy 150-155 rubli (za akcję). Stopień pewności: wysoki w odniesieniu do trendu bocznego.
Rynek już odreagował szok związany z brakiem kontraktu i dywidendy, ale wciąż brak kupujących z powodu fundamentalnej niepewności co do ceny gazu dla Chin. Ryzyko dla prognozy – nagłe ogłoszenie przez Pekin i Moskwę podpisania porozumienia ramowego, co może wywołać krótkoterminowy wzrost o 3-5%, jednak bez zatwierdzonej formuły cenowej wzrost zostanie szybko sprzedany. To opinia redakcji, a nie rekomendacja inwestycyjna.
— Editorial Team