ONZ obniżyła prognozę wzrostu światowego PKB do 2,5% z powodu kryzysu na Bliskim Wschodzie
ONZ pogorszyła prognozę wzrostu światowej gospodarki na 2026 rok do 2,5%, ostrzegając, że w najgorszym scenariuszu wskaźnik spadnie do 2,1% z powodu wzrostu cen energii i zakłóceń w łańcuchach dostaw.
Podczas gdy nagłówki mediów biznesowych pełne są liczby „2,5%”, prawdziwa historia, która rozegrała się 19 maja w siedzibie ONZ, nie polega na rewizji prognozy, ale na złowrogiej ciszy wokół sekcji dotyczącej globalnego bezpieczeństwa żywnościowego. Dokument, który przeczytałem, to nie tylko raport ekonomiczny. To zawoalowane ostrzeżenie o strukturalnym załamaniu światowej logistyki, którego nie da się naprawić starymi narzędziami monetarnymi.
Sedno: co naprawdę się dzieje
Prognoza wzrostu światowego PKB na poziomie 2,5% to „scenariusz bazowy”, który już w momencie publikacji był nieaktualny. Nie uwzględnia on efektów wtórnych opisanych w przypisie 14 na stronie 12 raportu UNCTAD, opublikowanego tego samego dnia. Sedno tkwi w tym, że globalny handel zwalnia nie liniowo, ale kaskadowo. Wzrost światowych obrotów handlowych w 2026 roku oczekiwany jest na poziomie 1,5–2,5% wobec 4,7% w 2025 roku. To spadek o ponad połowę w ciągu jednego roku – wydarzenie, które ma miejsce tylko podczas globalnych recesji lub pandemii.
Ale prawdziwa bomba tkwi w prognozie inflacji. ONZ podniosła prognozę światowej inflacji do 3,9% – natychmiast o 0,8 punktu procentowego w ciągu kilku miesięcy. Tak gwałtownej rewizji nie było od 2008 roku. Przy tym dla krajów rozwijających się wskaźnik wzrasta do 5,2%. To nie tylko „wzrost cen”, to śmierć popytu wewnętrznego w krajach, które przez dekady służyły jako lokomotywy globalnego wzrostu.
Chronologia i kontekst
Atak na prognozy rozpoczął się nie 19 maja, ale 28 lutego, kiedy USA i Izrael przeprowadziły naloty na Iran, na co Teheran odpowiedział blokadą Cieśniny Ormuz. Od tego momentu światowa gospodarka straciła arterię, którą przepływa jedna piąta światowych dostaw ropy i gazu.
Przez 80 dni, które upłynęły od początku blokady, nastąpiły trzy krytyczne zmiany:
Pętla naftowa dla Europy. W przeciwieństwie do USA, które są względnie samowystarczalne, Europa znalazła się w pułapce. Strefa euro zależy od importu energii, a jej prognoza wzrostu spadła z 1,5% w 2025 roku do 1,1% w 2026. Dla Wielkiej Brytanii sytuacja jest jeszcze gorsza: spadek z 1,4% do 0,7%. To nie cykliczne spowolnienie, ale brutalna rewaluacja całego modelu gospodarczego opartego na tanim imporcie.
Niewidzialna pszenica i nawozy. Podczas gdy wszyscy patrzą na cenę Brent, raport ONZ porusza temat, który rynek na razie ignoruje: zakłócenia w łańcuchu dostaw nawozów. Ormuz to kanał nie tylko dla ropy naftowej, ale także dla gazu ziemnego i chemikaliów. Zakłócenia w dostawach nawozów już teraz wywierają presję na światowe ceny żywności. ONZ szacuje, że liczba osób borykających się z ostrym niedoborem żywności może wzrosnąć o 45 milionów, do 363 milionów. Głód to zawsze niestabilność polityczna.
Zwrot azjatycki. Prognoza dla USA pozostaje „stosunkowo stabilna” na poziomie 2%, ale dla Azji Zachodniej – regionu Zatoki Perskiej – ONZ przewiduje załamanie z 3,6% do 1,4%. To katastrofa regionalna spowodowana zniszczeniem infrastruktury oraz załamaniem turystyki i handlu. Tymczasem Chiny i Indie wykazują „stosunkowo silny impet wzrostu”, ale to tylko kwestia czasu: ich zależność od importu surowców energetycznych z Zatoki Perskiej to pięta achillesowa.
Kto wygrywa, a kto traci
Przegrani są oczywiści: każdy kraj z deficytem bilansu energetycznego. To cała Azja Południowa i Południowo-Wschodnia, zależna od przekazów pieniężnych z krajów Zatoki Perskiej. Gdy tylko budowy w Dubaju i pola naftowe w Arabii Saudyjskiej zaczną doświadczać zakłóceń, strumienie remitencji do Bangladeszu, Nepalu i na Filipiny wyschną. To wyciągnie dolną cegłę z fundamentów popytu konsumpcyjnego w tych krajach.
Ukryty przegrany – amerykański dług skarbowy. Na pierwszy rzut oka USA są bezpieczne. Ale Morgan Stanley w swojej półrocznej prognozie z 15 maja wskazał, że scenariusz rozwiązania konfliktu oczekiwany jest dopiero w połowie czerwca, i to w wariancie bazowym. Jeśli blokada się przedłuży, a ceny ropy wzrosną powyżej 150 dolarów za baryłkę, zadziała „przełącznik recesyjny”. To załamie popyt na aktywa ryzykowne, a zagraniczni posiadacze zaczną wyprzedawać UST, co winduje rentowności do poziomów niewyobrażalnych dla gospodarki z długiem 35 bilionów dolarów.
Wygrywa tylko wąska grupa traderów energetycznych i kilka krajów eksportujących, takich jak Algieria i Angola, które czerpią krótkoterminowe superzyski z gwałtownie rosnących cen. Ale nawet dla nich to pyrrusowe zwycięstwo: wzrost kosztów importu żywności szybko pochłonie tę marżę.
Czego media nie mówią
Przemilczana jest zasadnicza kwestia z raportu: ONZ nie może podać dokładnej prognozy, ponieważ „polityka zmienia się szybciej, niż cykl prognozowania jest w stanie to uchwycić”. Innymi słowy, oficjalne dane to zdjęcie sprzed dwóch dni.
Drugi przemilczany fakt: luka w finansowaniu rozwoju osiągnęła 4 biliony dolarów. Oznacza to, że kraje rozwijające się nie są w stanie obsługiwać długów, utrzymywać opieki zdrowotnej i edukacji. To nie makroekonomiczna abstrakcja, ale prosta droga do bankructw i wybuchów społecznych w Afryce i Azji, których skutki natychmiast przeniosą się na bilanse europejskich banków, które udzielały kredytów tym regionom.
Prognoza: następne 30 dni i 90 dni
30 dni. Bazowy scenariusz Morgan Stanley dotyczący rozwiązania konfliktu do połowy czerwca wygląda optymistycznie. Rynki zaczną wyceniać „premię za przedłużającą się wojnę”. Ropa Brent przetestuje poziom 105-110 dolarów. Indeksy aktywności gospodarczej w Europie wejdą w strefę spadku poniżej 48 punktów. Zobaczymy pierwsze poważne niewypłacalności w Egipcie i Pakistanie.
90 dni. Jeśli scenariusz rozwiązania kryzysu nie zostanie zrealizowany, świat przejdzie do modelu „gospodarki wojennej”. Ceny ropy powyżej 120 dolarów staną się nową normą, globalna inflacja przekroczy 4,5%, a banki centralne staną przed niemożliwym wyborem: dobijać inflację podwyżkami stóp, prowokując recesję, albo tolerować wzrost cen, niszczący klasę średnią. Prognoza wzrostu PKB na poziomie 2,1%, którą ONZ nazywa „najgorszym scenariuszem”, stanie się nowym scenariuszem bazowym.
Prognoza redakcji
Aktywo: Kontrakt terminowy na gaz ziemny (Dutch TTF)
Kierunek: Wzrost w ciągu najbliższych 24-72 godzin. Rynek dopiero zaczyna zdawać sobie sprawę ze skali zakłóceń w nawozach i gazochemii opisanych w raporcie ONZ, co wywiera presję na podaż LNG dla Europy w warunkach konkurencji z Azją.
Kluczowe poziomy: Przełamanie poziomu 48 euro za megawatogodzinę otworzy drogę do 52 euro. Wsparcie – na poziomie 44 euro.
Stopień pewności: Średni. Technicznie gaz jest wyprzedany po korekcie w zeszłym tygodniu, ale premia geopolityczna może zostać zrealizowana w każdej chwili.
Główne ryzyko: Nadzwyczajna interwencja UE z wprowadzeniem pułapu cenowego lub przymusowym ograniczeniem przemysłowego zużycia gazu – w tym przypadku notowania mogą spaść poniżej 40 euro za MWh.
Opinia redakcji, nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej.
— Editorial Team