Rentowność 30-letnich amerykańskich obligacji skarbowych osiągnęła 18-letnie maksimum
Rentowność 30-letnich US Treasuries wzrosła do 5,18%, ustanawiając rekord od 2007 roku. Wzrost rentowności zwiększa presję na rynek akcji, szczególnie na akcje spółek technologicznych.
Jesteśmy świadkami historycznego momentu: rentowność 30-letnich amerykańskich obligacji skarbowych przebiła poziom 5,18% – maksimum od 2007 roku. Ale główny dramat rozgrywa się nie na wykresach, a w gabinetach Rezerwy Federalnej i na piętrach największych funduszy hedgingowych. Rynek nie dyskutuje już o tym, kiedy stopy zostaną obniżone. Zakłady są stawiane na to, kiedy zostaną podniesione. I to całkowicie zmienia zasady gry dla całego świata kapitału.
Istota: co naprawdę się dzieje
Obecna wyprzedaż długich Treasuries to nie panika, ale zimna kalkulacja. Najwięksi inwestorzy instytucjonalni, ci sami „bond vigilantes” (strażnicy obligacji), powrócili. Ich celem jest nie tylko zarobek na spadku cen, ale zmuszenie nowego prezesa Fed Kevina Warsha do konkretnych działań. Warsh, którego inauguracja zaplanowana jest na najbliższy piątek, znany jest jako jastrząb i krytyk masowych interwencji banku centralnego. Swoją biernością i niechęcią do natychmiastowego wykupu rynku daje „strażnikom” zielone światło do dalszego ataku. Rynek testuje nowego szeryfa: albo złamie inflację twardą retoryką i podwyżką stóp, albo rynek zrobi to za niego, załamując wartość całego długu publicznego USA.
Chronologia i kontekst
Punkt bez powrotu został przekroczony w połowie maja, gdy aukcja 30-letnich papierów wykazała popyt poniżej średniej, a rentowność umocniła się powyżej psychologicznej bariery 5%. Ale prawdziwym wyzwalaczem była eskalacja konfliktu z Iranem pod koniec lutego, która podbiła ceny energii. Od tego czasu oczekiwania inflacyjne oderwały się od rzeczywistości: kwietniowy wskaźnik CPI w USA skoczył do 3,8% rocznie. Inwestorzy zdali sobie sprawę, że taniej ropy już nie będzie, a wraz z nią – taniego pieniądza. Do 19 maja rentowność 2-letnich not przekroczyła 4,11%, sygnalizując, że rynek wycenia co najmniej jedną podwyżkę stóp Fed jeszcze w tym roku, być może do grudnia.
Kto zyskuje, a kto traci
Zyskują duże fundusze emerytalne i firmy ubezpieczeniowe, które przez lata głodowały na niskich stopach i teraz mogą tworzyć portfele z gwarantowaną rentownością powyżej 5% w dolarach na najbliższe 30 lat. To ich złoty czas.
Tracą banki inwestycyjne, siedzące na worku niesprzedanych długów korporacyjnych o wartości ponad 50 mld USD, i oczywiście sektor technologiczny. Dla gigantów IT, których wartość opiera się na oczekiwaniach przyszłych superzysków dyskontowanych niską stopą, wzrost stopy wolnej od ryzyka do 5% to katastrofa. Dlatego widzimy spadki indeksów Nasdaq i S&P 500, mimo pojedynczych pozytywnych wiadomości korporacyjnych. Pułap dla akcji wzrostowych obniża się coraz bardziej.
Czego media nie mówią
Podczas gdy wszyscy dyskutują o inflacji, główny nieoczywisty insight leży w obszarze płynności i manipulacji księgowych. Analitycy pomijają, że znaczna część banków, zwłaszcza regionalnych, trzyma w bilansach stare Treasuries kupione jeszcze przy stopach 1-2%. Ich wartość rynkowa jest teraz o 30-40% niższa od nominalnej. Aby nie księgować strat i nie niszczyć adekwatności kapitałowej, banki przeniosły te papiery z portfela handlowego do portfela „utrzymywanych do terminu zapadalności” (held-to-maturity). Jest to legalne, ale tworzy „szklany” sufit dla kredytowania: banki nie mogą sprzedać złych aktywów, więc nie mogą udzielać nowych kredytów. Realna gospodarka dusi się nie tyle z powodu wysokich stóp samych w sobie, ile z powodu ukrytego paraliżu bilansów bankowych. To właśnie ten mechanizm, a nie tylko działania Fed, dusi wzrost gospodarczy i jednocześnie nie pozwala inflacji spaść z powodu kurczenia się podaży towarów i usług.
Prognoza: następne 30 dni i 90 dni
30 dni (do 21 czerwca 2026). Oczekuję, że Kevin Warsh na swojej pierwszej konferencji prasowej zajmie bezkompromisowe stanowisko. Nie ogłosi nowego QE w celu ratowania rynku akcji. Wywoła to szok i krótkoterminowy spadek S&P 500 o kolejne 2-3%, a rentowność 30-letnich papierów przetestuje poziom 5,3%. Warsh musi pokazać, że nie jest słaby. Jednak zaostrzenia polityki o 50 punktów bazowych nie będzie – ograniczy się do retoryki, dając rynkowi czas na adaptację.
90 dni (do końca sierpnia 2026). Nadchodzi moment prawdy. Według szacunków analityków, do tego czasu Departament Skarbu USA stanie przed koniecznością refinansowania wielomiliardowego długu. Biorąc pod uwagę, że ankieta Bank of America pokazuje, iż 62% zarządzających oczekuje wzrostu rentowności 30-letnich papierów do 6%, nabywcy na aukcjach będą żądać jeszcze wyższej premii. Jeśli do tego czasu inflacja nie zacznie gwałtownie zwalniać, Fed będzie zmuszony podnieść stopy o 25 punktów bazowych. Będzie to szok dla rynków, które wciąż liczą na „gołębi” zwrot.
Prognoza redakcji
Aktywo: Indeks S&P 500. Kierunek: spadek w ciągu najbliższych 24-72 godzin.
Kluczowe poziomy: przełamanie wsparcia na 5830 punktów otworzy drogę do 5780 punktów. Stopień pewności: średni. Rynek akcji będzie kontynuował wycenę wzrostu stopy wolnej od ryzyka, a nawet pozytywne dane PMI, jeśli się pojawią, będą postrzegane jako czynnik proinflacyjny, zwiększający presję na Fed. Główne ryzyko dla prognozy – niespodziewanie „gołębie” oświadczenie Kevina Warsha przy objęciu urzędu, które może wywołać tymczasowe wybicie shortów i odbicie indeksu w górę. Jest to opinia redakcji, a nie rekomendacja inwestycyjna.
— Editorial Team