Zagraniczni inwestorzy wycofali z indyjskich akcji ponad 14 tys. crore rupii w maju
Od początku maja do 10 dnia zagraniczni inwestorzy portfelowi sprzedali indyjskie papiery o wartości ponad 14 200 crore rupii. Całkowity odpływ kapitału od początku 2026 roku przekroczył 2 lakh crore, co wiąże się z globalną niestabilnością i silniejszym wzrostem zysków w Korei i na Tajwanie.
Sedno: co naprawdę się dzieje
Indyjski rynek przeżywa coś poważniejszego niż cykliczna wyprzedaż. To, co się dzieje, to masowa strukturalna rotacja globalnego kapitału: pieniądze uciekają z „drogiego” i „wolnego” rynku Indii na „tanie” i „szybkie” rynki Azji Północnej.
W pierwszych 10 dniach maja zagraniczni inwestorzy portfelowi wycofali z indyjskich akcji ponad INR 142,3 mld (około 1,7 mld USD po kursie 95 INR/USD), zwiększając całkowity odpływ od początku 2026 roku do astronomicznych INR 2,19 bln (około 26 mld USD). Liczba ta już przekroczyła rekordowy odpływ z całego 2025 roku.
Jednak główna historia to nie tylko wolumen sprzedaży, ale jej przyczyna. Indyjski rynek utknął w „idealnej burzy”: własne zyski korporacyjne spadają, podczas gdy zyski konkurentów w Korei i na Tajwanie rosną na fali boomu sztucznej inteligencji. Kiedy Goldman Sachs nazywa zagraniczne posiadanie indyjskich akcji „spadłym do 14-letniego minimum”, to nie metafora, a diagnoza.
Chronologia i kontekst
Wrzesień 2024 – Styczeń 2026. Początek wielkiego exodusu. Łączne odpływy od września 2024 roku osiągnęły 53 mld USD. Miesiąc po miesiącu, z wyjątkiem krótkiego wytchnienia w lutym 2026 roku, zagraniczni inwestorzy konsekwentnie redukowali pozycje.
Marzec 2026 roku stał się punktem bez powrotu – zagraniczni inwestorzy wycofali rekordowe INR 1,17 bln w ciągu jednego miesiąca. Wtedy to po raz pierwszy od dwóch dekad zagraniczne posiadanie indyjskich akcji spadło poniżej poziomu posiadania lokalnych inwestorów instytucjonalnych.
Kwiecień-Maj 2026 roku. Sprzedaż kontynuowana z nową siłą. Kluczowym katalizatorem ostatniej fali stała się geopolityka: 10 maja prezydent USA Trump nazwał odpowiedź Iranu na propozycje pokojowe „absolutnie nie do przyjęcia”, co podbiło ceny ropy Brent powyżej 105 USD za baryłkę. Dla Indii, importujących około 85% zużywanej ropy, był to bezpośredni cios w stabilność makroekonomiczną.
Rupia indyjska spadła do historycznego minimum 95,63 INR/USD, a były szef Banku Rezerw Indii D. Subbarao ostrzegł, że psychologiczny poziom 100 INR/USD może zmusić bank centralny do podwyżki stóp procentowych.
Kto wygrywa, a kto traci
Wygrywają: Korea Południowa i Tajwan. Manish Raichaudhuri, weteran-inwestor z wieloletnim doświadczeniem, nazywa to „paradoksem koreańsko-tajwańskim”: w ciągu ostatnich sześciu miesięcy prognozy zysku na akcję (EPS) w Korei wzrosły o 120%, a rynek akcji wzrósł o 60-70%, ale przy tym stał się… tańszy niż przed rajdem. Stało się tak, ponieważ wzrost zysków przewyższał wzrost cen akcji. To tam – za boomem AI – płyną zagraniczne pieniądze.
Traci indyjski duży kapitał. Banki, nieruchomości, sektor konsumencki – tradycyjne bastiony indeksu – straciły najwięcej. Zagraniczne posiadanie w sektorze bankowym spadło o 200 punktów bazowych w pierwszym kwartale. Nawet uznane „blue chipy” jak HDFC Bank i ICICI Bank, przez lata będące kotwicami zagranicznych portfeli, znalazły się pod presją.
Wygrywają wybrane sektory wewnątrz Indii. Mądre pieniądze, które pozostały na indyjskim rynku, przegrupowały się. Według Geojit Investments, zagraniczni inwestorzy selektywnie zwiększają pozycje w energetyce, budownictwie, przemyśle, metalurgii – sektorach, które zyskują na wysokich cenach surowców i państwowych wydatkach infrastrukturalnych. Rośnie zainteresowanie spółkami o średniej kapitalizacji, zdolnymi do organicznego wzrostu nawet w trudnych warunkach.
Główni przegrani: inwestorzy detaliczni. Podczas gdy instytucjonalne pieniądze uciekają, indyjskie gospodarstwa domowe pozostają „trzymać worek”. Bezpośredni udział detaliczny w kapitalizacji rynkowej spadł z 9,6% do 9,2%. Lokalne fundusze powiernicze muszą absorbować sprzedaż zagranicznych inwestorów, osiągając rekordowy udział w posiadaniu na poziomie 11,4%, ale ich zasoby nie są nieskończone.
Czego media nie dopowiadają
Pierwszy insight: problem nie polega tylko na pieniądzach, ale na matematyce. Nifty to „pułapka wartości”.
Większość nagłówków skupia się na geopolityce i ropie, tracąc sedno. Kluczowy problem nie polega na tym, że inwestorzy boją się Iranu. Problem polega na tym, że indyjski rynek stał się absurdalnie drogi w porównaniu z analogami. Kotak Institutional Equities podaje zabójcze liczby: Nifty handluje z forward P/E na poziomie 19,3x. Dla porównania: KOSPI (Korea) kosztuje 8,3x, Hang Seng (Hongkong) – 11,6x. Różnica jest po prostu potworna.
Ale to nie najgorsze. Raichaudhuri dokonuje obserwacji, która powinna być zimnym prysznicem dla każdego byka w Indiach: „Nie ma ani jednego sektora w Indiach, dla którego konsensus prognoz zysków zostałby podniesiony. Ani jednego.” Zyski spadają we wszystkich branżach jednocześnie – zjawisko, którego indyjski rynek nie widział od dziesięcioleci.
Drugi insight: ukryte zagrożenie dla Azji Północnej.
Paradoks obecnego momentu polega na tym, że zagraniczni inwestorzy uciekają z Indii do Korei i na Tajwan właśnie w momencie, gdy nad tymi ostatnimi wisi ryzyko, które rynek uparcie ignoruje. Raichaudhuri ostrzega: zablokowanie Cieśniny Ormuz uderza nie tylko w ropę, ale także w dostawy siarki (kluczowy komponent przemysłowy), nawozów i – uwaga – helu, krytycznie ważnego dla produkcji półprzewodników. Tajwan i Korea, jako wiodący producenci chipów, mogą ucierpieć z powodu zakłóceń dostaw helu bardziej, niż rynek obecnie wycenia. Jeśli konflikt z Iranem się przedłuży, dzisiejsi liderzy wzrostu mogą stać się jutrzejszymi outsiderami.
Trzeci insight: Goldman Sachs mówi, że „dno jest blisko”, ale z ważnym zastrzeżeniem.
W raporcie z 9 maja Goldman Sachs stwierdza, że główna część sprzedaży jest prawdopodobnie za nami. Ale sam bank ostrzega: wznowienie zakupów nie jest możliwe w najbliższej perspektywie, dopóki nie ustabilizują się oczekiwania co do zysków. Oznacza to, że inwestorzy mogą przestać sprzedawać, ale nie znaczy, że zaczną kupować. Rynek może po prostu zawisnąć w strefie bez wolumenu na miesiące. Najgorszy scenariusz Goldmana zakłada jeszcze 4-5 mld USD potencjalnej sprzedaży, jeśli kryzys geopolityczny się przedłuży.
Prognoza: następne 30 dni i 90 dni
30 dni (do połowy czerwca 2026)
Kluczowy czynnik: negocjacje USA-Iran i dynamika ropy. Jeśli napięcie się utrzyma, ropa pozostanie w przedziale 100-110 USD. Będzie to nadal wywierać presję na rupię poprzez rozszerzenie deficytu obrotów bieżących. Były szef RBI Subbarao jasno dał do zrozumienia: „psychologiczny punkt uduszenia” to 100 INR/USD. Jego przebicie zmusi bank centralny do wyboru między ochroną waluty a wsparciem wzrostu i prawdopodobnie wybór padnie na podwyżkę stóp procentowych.
W tych warunkach nie należy oczekiwać wznowienia masowych zakupów przez zagranicznych inwestorów. Rynek najprawdopodobniej pozostanie w bocznym trendzie z wysoką zmiennością.
90 dni (do połowy sierpnia 2026)
Decydującym czynnikiem będzie lipcowy sezon raportów korporacyjnych. Jeśli indyjskie firmy w końcu pokażą odwrócenie dynamiki zysków – a bez tego wszystkie rozmowy o taniości rynku pozostaną puste – rozpocznie się ostrożny powrót kapitału.
Istnieje jednak również ryzyko „drugiej fali”. Jeśli rynki zachodnie zaczną wyceniać podwyżkę stóp Fed z powodu konfliktu z Iranem, czego obawia się PIMCO, rentowności amerykańskich Treasuries wzrosną, a indyjskie akcje staną się jeszcze mniej atrakcyjne w porównaniu z bezryzykownymi instrumentami dolarowymi.
Z drugiej strony, jeśli scenariusz Raichaudhuriego się zrealizuje i zakłócenia w dostawach helu oraz surowców uderzą w producentów chipów na Tajwanie i w Korei, Indie mogą niespodziewanie znów stać się „bezpieczną przystanią” dla alokacji azjatyckich. Byłby to ironiczny zwrot: z outsidera w aktywo obronne.
Ale bazowa prognoza na lato 2026 roku to kontynuacja „cichego exodusu”. Kapitał zagraniczny ucieka nie z powodu paniki, ale z zimnej kalkulacji. Dopóki zyski w Indiach nie zaczną rosnąć przynajmniej o 10-15%, a wskaźnik P/E nie spadnie poniżej 15x, globalni zarządzający portfelami będą preferować tańsze i bardziej dynamiczne historie z Seulu i Tajpej. Indyjski rynek czeka długie i bolesne otrzeźwienie.
— Editorial Team