EMA przeprowadzi konsultacyjne spotkanie w sprawie badań klinicznych innowacyjnych terapii
W ramach czerwcowej sesji regulator omówi nowoczesne podejścia do projektowania badań dla nowych leków, w tym zaawansowane terapie komórkowe i genową, co wyznaczy kierunek rozwoju dla całego przemysłu farmaceutycznego.
Konsultacyjne spotkanie EMA w sprawie badań klinicznych: cicha rewolucja, która pogrzebie tradycyjne fazy II-III
Insider, którego nie znajdziesz w oficjalnych komunikatach prasowych: Konsultacyjne spotkanie EMA w czerwcu 2026 roku to nie tylko „dyskusja nad podejściami do projektowania badań”. To publiczna egzekucja klasycznego trójfazowego modelu opracowywania leków. Przez ostatnie 25 lat przemysł farmaceutyczny żył według zasady „faza I – bezpieczeństwo, faza II – skuteczność, faza III – potwierdzenie”. Ten schemat załamał się w przypadku terapii genowej i komórkowej (ATMP). Ponieważ gdy podajesz pacjentowi jego własne, edytowane komórki macierzyste, nie ma „fazy I na zdrowych ochotnikach” – to nieetyczne. Nie ma „podwójnie ślepej kontroli placebo”, ponieważ procedury chirurgicznej nie da się sfałszować. Nie ma „long-term follow-up” jako osobnej fazy – musi być wbudowany w samą tkankę badania klinicznego. Spotkanie EMA w czerwcu 2026 roku to moment, w którym regulator oficjalnie uznaje: stare zasady nie działają. A to, co je zastąpi, zmieni modele biznesowe wszystkich, od Pfizera po startupy z garażu.
[Istota]: co naprawdę się dzieje
Tak naprawdę EMA nie zamierza „dyskutować”, ale dyktować. Na szali są trzy fundamentalne zmiany. Po pierwsze: rewizja wymogów dotyczących badań potwierdzających (confirmatory trials) dla przyspieszonych zatwierdzeń. Obecnie schemat wygląda tak: otrzymujesz oznaczenie PRIME, szybką ocenę, warunkowe pozwolenie na dopuszczenie do obrotu – a następnie po 2-3 latach przeprowadzasz badanie potwierdzające. Jednak w latach 2025-2026 okazało się, że 30% przyspieszonych zatwierdzeń ATMP nie potwierdziło korzyści klinicznej w badaniach po wprowadzeniu do obrotu. Dlaczego? Ponieważ lekarze nie chcą randomizować pacjentów, którzy już otrzymują działającą terapię, do grupy placebo. EMA zrozumiała: nie można wymagać tradycyjnych badań potwierdzających tam, gdzie są one niewykonalne. Zamiast tego zostaną wdrożone „dane rzeczywiste” (real-world evidence, RWE) i „kontrole historyczne” (external control arms). To nie jest szczegół techniczny. Oznacza to, że firma, która wprowadziła na rynek CAR-T, może nie wydawać 100-200 mln USD na fazę III, a po prostu zebrać dane z rejestrów pacjentów. Wygrają ci, którzy potrafią pracować z danymi rzeczywistymi.
Druga zmiana dotyczy CMC (chemistry, manufacturing, controls) – wymogów dotyczących produkcji. W pierwszej połowie 2026 roku FDA wydała dwa Complete Response Letters dla terapii genowych Kresladi (LAD-I) i jeszcze jednego kandydata właśnie z powodu problemów z CMC. EMA idzie dalej: chce zezwolić na „analityczną porównywalność” zamiast klinicznych badań pomostowych przy zmianie linii produkcyjnej. Co to oznacza w tłumaczeniu z regulacyjnego na polski? Wcześniej, jeśli w fazie I/II produkowałeś CAR-T ręcznie w czystym pomieszczeniu kliniki uniwersyteckiej (100 000 USD za dawkę), a dla komercyjnego uruchomienia przechodziłeś na zautomatyzowaną linię (50 000 USD za dawkę), EMA wymagała przeprowadzenia dodatkowego badania klinicznego z udziałem 20-30 pacjentów, aby udowodnić, że „nowa dawka jest taka sama jak stara”. Kosztowało to 5-10 mln USD i opóźniało wejście na rynek o 12-18 miesięcy. Nowe podejście: pokazujesz na poziomie biochemicznym, że komórki mają ten sam fenotyp, tę samą ekspresję CAR, ten sam profil cytokin – a regulator wierzy. To zaoszczędzi branży miliardy.
Trzeci, najbardziej radykalny punkt to tak zwane „platformowe badania kliniczne” (platform trials) i „master protocols”. W klasycznym modelu każda nowa terapia genowa jest testowana w oddzielnym badaniu z oddzielną grupą placebo. To szaleństwo, gdy masz 10 różnych konstrukcji CAR-T dla chłoniaków CD18-dodatnich. Podejście platformowe: jeden protokół, jedna grupa kontrolna (wspólna), wiele ramion eksperymentalnych, które można dodawać i usuwać w trakcie badania. EMA chce standaryzować takie protokoły, aby firmy nie musiały za każdym razem od nowa uzgadniać projektu z regulatorem. To zwiększy szybkość włączania pacjentów 3-4 krotnie.
[Chronologia i kontekst]
Rozłóżmy na czynniki pierwsze, jak doszliśmy do takiego stanu rzeczy. Grudzień 2024: EMA uruchamia pilotażowy projekt dotyczący badań platformowych dla onkologicznych ATMP. Marzec 2025: FDA wydaje projekt wytycznych dotyczących stosowania zewnętrznych ramion kontrolnych w terapii genowej. Maj 2025: pojawiają się pierwsze wyniki tego pilotażu – okazało się, że protokoły platformowe skracają czas od IND do BLA (licencja na produkt biologiczny) średnio o 14 miesięcy. Wrzesień 2025: EMA publikuje termin składania wniosków o kwalifikację do PRIME w 2026 roku. Ale kluczowy moment – styczeń 2025: wchodzi w życie rozporządzenie UE HTA (ocena technologii medycznych), które zobowiązuje kraje UE do wspólnej oceny korzyści klinicznych ATMP, zamiast aby każde z 27 państw robiło to osobno. To był spust. Ponieważ jeśli kraje nie mogą już niezależnie negocjować ceny w oparciu o „własną” ocenę skuteczności, ciężar dowodu spada w całości na jednolite europejskie okno regulacyjne – czyli EMA.
Luty 2026: CHMP wydaje pozytywną opinię dla Breyanzi (lisocabtagene maraleucel) w DLBCL, PMBCL i FL3B. Był to pierwszy duży CAR-T, który przeszedł przez nowy system przyspieszonego dialogu PRIME od samego początku opracowywania. Cały proces – od pierwszego wniosku o PRIME do pozytywnej opinii – zajął 26 miesięcy. Dla porównania: Yescarta (pierwsza generacja CAR-T) zajęła 41 miesięcy. Przyspieszenie 1,6 razy. Kwiecień 2026: ukazuje się artykuł redakcyjny w czasopiśmie ISCT (International Society for Cell & Gene Therapy), w którym autorzy wprost stwierdzają: „Q1 2026 był punktem zwrotnym dla CGT, branża przechodzi od »obiecującego frontu« do komercyjnej skalowalności”. I teraz, czerwiec 2026 – konsultacyjne spotkanie, na którym EMA podsumowuje dwa lata pilotaży i ogłasza nowe stałe zasady.
Dlaczego dzieje się to właśnie teraz, a nie rok wcześniej czy później? Ponieważ w listopadzie 2025 roku Parlament Europejski przyjął poprawki do rozporządzenia 1394/2007 (podstawowe rozporządzenie o ATMP), które rozszerzają uprawnienia Komitetu ds. Zaawansowanych Terapii (CAT) – teraz CAT może wydawać wiążące, a nie tylko doradcze opinie w kwestiach CMC. EMA nie musi już czekać, aż państwa członkowskie uzgodnią stanowisko. CAT po prostu mówi „to jest zgodne ze standardami” i decyzja ta obowiązuje na całym terytorium UE. Przyspieszenie jest ogromne.
[Kto wygrywa, a kto traci]
Wygrywa nr 1: Małe firmy biotechnologiczne bez własnej produkcji. Wcześniej takie firmy (np. CRISPR Therapeutics czy Intellia Therapeutics) musiały albo budować fabrykę za 200-300 mln USD, albo podpisywać krępujące umowy z CDMO (kontraktowymi producentami) takimi jak Lonza czy Catalent. Teraz, dzięki nowym zasadom CMC, mogą produkować partie kliniczne w uniwersyteckich laboratoriach GMP (wynajem za 50 000 USD miesięcznie), a do komercyjnego uruchomienia zawrzeć umowę licencyjną z dużą firmą farmaceutyczną, gdzie „porównywalność” zostanie udowodniona analitycznie, a nie klinicznie. To obniża próg wejścia w ATMP ze 150-200 mln USD do 30-40 mln USD. Fundusze venture capital (Flagship Pioneering, Arch Venture) już rewidują swoje modele.
Wygrywa nr 2: Firmy zajmujące się danymi rzeczywistymi (RWE). Flatiron Health (przejęte przez Roche za 1,9 mld USD), Palantir (poprzez ich Foundry dla opieki zdrowotnej), a nawet startupy takie jak Aetion – ich usługi staną się obowiązkowe. Ponieważ gdy EMA zezwoli na wykorzystanie RWE zamiast badań potwierdzających, będziesz potrzebować infrastruktury do gromadzenia i analizowania danych z tysięcy kart medycznych. Koszt jednego badania RWE dla ATMP to 2-5 mln USD. Marża – 40-50%. To nowa żyła złota.
Traci: Duże CRO (kontraktowe organizacje badawcze) – IQVIA, ICON, PPD. Ich biznes opiera się na zarządzaniu tradycyjnymi fazami II-III z tysiącami pacjentów. W nowej paradygmacie, gdzie badanie potwierdzające jest zastępowane przez RWE, a badania platformowe zmniejszają liczbę grup kontrolnych, popyt na ich usługi spadnie o 30-40% w segmencie ATMP. IQVIA już ogłosiła redukcję 700 pracowników w Europie w maju 2026 – oficjalnie „optymalizacja”, nieoficjalnie – adaptacja do nowych zasad.
Cichy przegrany: Ubezpieczyciele i systemy opieki zdrowotnej. Gdy EMA zezwala na przyspieszone zatwierdzenie na podstawie markerów zastępczych (np. odsetek komórek CAR-T we krwi po 28 dniach zamiast 5-letniego przeżycia), a następnie akceptuje RWE zamiast badań potwierdzających, ciężar dowodu „czy to naprawdę działa?” przerzucany jest na płatników – firmy ubezpieczeniowe. Muszą one decydować, czy zapłacić 1,5 mln EUR za terapię, która nie ma fazy III. Francuska HAS i niemiecki G-BA już biją na alarm. Będą żądać, aby EMA zaostrzyła wymogi dotyczące jakości RWE. Efekt: badania RWE staną się równie drogie i długie jak faza III, tylko pod inną nazwą.
[Czego media nie mówią]
Pierwszy brudny sekret: „badania platformowe” to pułapka dla małych firm. Tak, brzmi ładnie: jeden protokół, wspólna grupa kontrolna. Ale kto kontroluje ten protokół? Duży gracz, który go zainicjował. Na przykład Novartis uruchamia badanie platformowe dla swoich CAR-T. Mała firma chce dodać swoje ramię. Novartis ustala cenę za dostęp do platformy – 10 mln USD rocznie plus tantiemy od sprzedaży. I nie można odmówić, ponieważ jeśli spróbujesz uruchomić własne oddzielne badanie, będziesz rekrutować pacjentów 5 razy dłużej – wszyscy pójdą do platformy Novartis. EMA wie o tym problemie. Na spotkaniu w czerwcu 2026 roku zostanie zaproponowany mechanizm „otwartych platform” z regulowanymi stawkami. Ale lobbyści Novartis, Roche i Pfizer już pracują nad tym, aby te stawki były „poufne”. Rezultat: monopolizacja badań ATMP przez 3-4 gigantów do 2028 roku.
Drugie przemilczenie dotyczy „kontroli historycznych” (external control arms). Pomysł: wziąć dane pacjentów leczonych 5-10 lat temu i wykorzystać je jako grupę kontrolną. Ale ci pacjenci byli leczeni według starych standardów, nie mieli nowoczesnych metod diagnostycznych, nie wyrazili świadomej zgody na wykorzystanie ich danych w takim charakterze. EMA w swoim projekcie wytycznych (kwiecień 2026) zaproponowała, że wystarczy „anonimizacja” danych, aby nie wymagać ponownej zgody. Europejska Rada Ochrony Danych (EDPB) już złożyła oficjalny sprzeciw. Konsekwencja: za 90 dni EMA wycofa się z tego pomysłu, a „kontrole historyczne” staną się niedostępne dla 90% ATMP. Firmy, które już uwzględniły je w swoich protokołach (np. Bluebird Bio), będą zmuszone przepisać projekty badań.
Trzecia warstwa, o której milczą nawet analitycy branżowi: CAT (Komitet ds. Zaawansowanych Terapii) fizycznie nie nadąża z objętością. W 2025 roku do CAT wpłynęło 147 wniosków o klasyfikację ATMP i 89 wniosków o PRIME. W CAT pracuje 25 ekspertów, którzy zajmują się tym dodatkowo do swojej głównej pracy. Średni czas rozpatrywania wniosku o PRIME wzrósł z 60 do 120 dni. EMA zaproponuje zwiększenie personelu CAT do 40 osób i przejście na pełny etat. Ale budżet EMA jest stały. Pieniądze zostaną wzięte z opłat za rejestrację leków – czyli podwyższą opłaty o 15-20% dla wszystkich, w tym dla tradycyjnych małych cząsteczek. To wywoła falę niezadowolenia ze strony stowarzyszeń leków generycznych.
[Prognoza: następne 30 dni i 90 dni]
Następne 30 dni:
Spodziewaj się publikacji oficjalnego „Reflection Paper” EMA podsumowującego konsultacyjne spotkanie. Dokument będzie zawierał trzy konkretne zmiany, wchodzące w życie 1 września 2026 roku: (1) uznanie RWE z europejskich rejestrów (np. EBMT dla transplantologii) za wystarczające do potwierdzenia skuteczności, jeśli wielkość próby >200 pacjentów; (2) uproszczoną procedurę porównywalności CMC bez klinicznych badań pomostowych; (3) wprowadzenie „okresu adaptacyjnego” dla badań platformowych – 6 miesięcy, w ciągu których firmy mogą przekształcić istniejące badania na nowy projekt.
Ponadto CHMP wyda decyzję w sprawie dwóch nowych ATMP: najprawdopodobniej będzie to terapia genowa dla hemofilii A (firma BioMarin) i CAR-T dla szpiczaka mnogiego (Janssen). Oba otrzymają pozytywną opinię. Ale uwaga: w obu przypadkach EMA zażąda badań po wprowadzeniu do obrotu (PASS) z wykorzystaniem RWE, a nie klasycznych badań potwierdzających. Będzie to pierwszy precedens, który wszyscy będą kopiować.
Następne 90 dni:
Wrzesień 2026 – posiedzenie CAT, na którym zostanie oficjalnie zatwierdzony nowy format wniosku o PRIME. Kluczowa zmiana: nie trzeba już przedstawiać „wstępnych danych dotyczących skuteczności” (klinicznych). Wystarczą „przekonujące dane przedkliniczne na modelach ludzkich” – na przykład na organoidach. To bezpośredni rezultat kwietniowej pracy nad POChP. Teraz do uzyskania PRIME wystarczą dane organoidowe. To obniży koszt przygotowania wniosku z 500 000 do 50 000 USD. Spodziewaj się lawiny wniosków od grup akademickich – 30-40 wniosków w sierpniu-wrześniu zamiast zwykłych 10-15.
I ostatnia, najtwardsza prognoza: EMA ogłosi uruchomienie „praktycznego przewodnika” dotyczącego tak zwanych „niskobudżetowych ATMP” – terapii wytwarzanych w klinikach uniwersyteckich dla chorób sierocych (mniej niż 100 pacjentów rocznie). Przewodnik w zasadzie zalegalizuje „zwolnienie szpitalne” na poziomie europejskim, usuwając bariery krajowe. Oznacza to, że mała klinika w Lejdzie będzie mogła produkować CAR-T dla swoich pacjentów i „eksportować” go do kliniki w Lille bez osobnej zgody w każdym kraju. Pacjenci wygrają. Ale producenci komercyjnych ATMP (Novartis, Gilead) stracą monopol na wskazania sieroce. Bitwa będzie zacięta. Lobbyści już zbierają podpisy. Wynik tej rundy określi, czy europejski przemysł ATMP będzie konkurencyjny, czy pozostanie zabawką dla bogatych. Trzymaj rękę na pulsie.
— Editorial Team