Bloomberg informuje, że szok wojny w Iranie zjednoczył byłych rywali na Bliskim Wschodzie
The Guardian pisze, że szok wywołany wojną z Iranem i jej konsekwencje sprawiły, że byli rywale w regionie poparli porozumienie pokojowe, wywierając presję na administrację Trumpa, aby zaakceptowała tymczasową umowę.
Artykuł analityczny: „Szok wojny” zjednoczył Arabów przeciwko Trumpowi – i to zmieni Bliski Wschód na zawsze
Autor: niezależny analityk finansowy
[Istota]: co naprawdę się dzieje
Nagłówek The Guardian – „Szok wojny w Iranie zjednoczył byłych rywali na Bliskim Wschodzie” – brzmi jak historia o pojednaniu i regionalnym konsensusie. Ale jeśli czytasz między wierszami, widzisz coś innego: to nie jest zjednoczenie przeciwko Iranowi. To zjednoczenie przeciwko USA.
Tak, Arabia Saudyjska, ZEA, Katar, Turcja, Egipt, Jordania, Bahrajn i Pakistan – osiem krajów z większością muzułmańską – w bezprecedensowym wspólnym demarszu wywarło presję na Trumpa, aby zaakceptował porozumienie pokojowe. Tak, The Guardian wprost pisze, że „przeważyli szalę nad Benjaminem Netanjahu” w Waszyngtonie. Ale kluczowy wniosek, który umyka większości analityków, jest następujący: arabskie monarchie nie wierzą już, że USA mogą je chronić.
Andreas Krieg, profesor King's College London, cytowany przez The Guardian, mówi wprost: „Zatoka była zszokowana stopniem, w jakim Waszyngton bronił najpierw Izraela przed irańskimi dronami i rakietami, pomimo bilionów dolarów inwestycji krajów Zatoki w USA”. Tłumacząc na język pieniędzy: Arabowie zapłacili USA za ochronę, a dostali priorytet Izraela.
I teraz przebudowują architekturę bezpieczeństwa regionu bez Ameryki.
Chronologia i kontekst
Aby zrozumieć, jak fundamentalna jest ta zmiana, przeanalizujmy chronologię ostatnich tygodni.
28 lutego 2026 r. – USA i Izrael przeprowadzają pierwszy atak na Iran, rozpoczyna się wojna. Cieśnina Ormuz zostaje zablokowana przez Iran. Ropa Brent skacze z 78 do 112 dolarów.
Początek kwietnia 2026 r. – kruche zawieszenie broni. Ale cieśnina pozostaje faktycznie zamknięta. Trump najpierw obiecuje „całkowite zwycięstwo”, potem wpada w pułapkę: ani cieśnina nie jest otwarta, ani reżim w Teheranie nie upadł.
Połowa maja 2026 r. – Pakistan i Katar rozpoczynają aktywne mediacje między USA a Iranem.
Koniec maja 2026 r. – osiem krajów z większością muzułmańską podczas zbiorowej rozmowy telefonicznej z Trumpem żąda przyjęcia umowy. Trump publicznie oświadcza: „Umowa jest w zasadzie uzgodniona”. Ale jego własny sekretarz stanu Marco Rubio mówi, że porozumienie zajmie „jeszcze kilka dni”.
Równolegle – ZEA, jak się okazało, przeprowadzały ataki na Iran od pierwszych dni wojny jako trzeci uczestnik koalicji. I to właśnie ZEA są teraz jednymi z głównych zwolenników pokoju.
Co się dzieje? W ciągu miesiąca arabscy sojusznicy USA przeszli od „pomagamy bombardować Iran” do „zmuszamy Trumpa do podpisania pokoju za wszelką cenę”. Dlaczego?
Kto wygrywa, a kto przegrywa
Wygrywają:
- Pakistan. Niespodziewany zwycięzca wojny. To Islamabad, a nie Waszyngton czy Tel Awiw, stał się głównym mediatorem. Były ambasador Pakistanu w USA Masood Khan powiedział: „Pakistan nie mógł latać sam. Musiał zabezpieczyć swoje flanki”. Zabezpieczył. Teraz Pakistan jest kluczowym graczem w „muzułmańskim NATO” wraz z Arabią Saudyjską, Turcją, Katarem i Egiptem.
- Arabia Saudyjska. Odbudowuje wpływy po kilku latach rywalizacji z ZEA. To Saudyjczycy wraz z Pakistańczykami podpisali rok temu traktat o wzajemnej obronie. Teraz są podstawą nowej architektury regionalnej.
- Turcja i Egipt. Oba kraje działały poprzez swoje kanały na rzecz procesu pokojowego. Oba są częścią nowego sojuszu.
Przegrywają:
- USA. Bezpośredni wniosek H.A. Hellayera z RUSI w Londynie: „To już nie jest architektura obronna zbudowana wyłącznie wokół USA. Państwa Zatoki coraz częściej przygotowują się na możliwość, że Waszyngtonu nie będzie obok, gdy będą go najbardziej potrzebować”.
- Izrael. Trump oświadczył, że Netanjahu „zrobi wszystko, co mu każę” w sprawie Iranu. Analityczny nagłówek w Times of Israel: „Izrael rozpoczął wojnę z Iranem jako partner USA – i kończy ją na marginesie”.
- Administracja Trumpa w USA. Republikańskie jastrzębie, takie jak senator Roger Wicker (przewodniczący komisji sił zbrojnych), już nazywają potencjalną umowę „Obama minus” – czyli nawet gorszą niż porozumienie nuklearne z 2015 roku, które Trump nazywał „najgorszą umową w historii”. Mike Pompeo publicznie potępił negocjacje, na co otrzymał z Białego Domu odpowiedź: „zamknij swoją głupią gębę”.
Czego media nie dopowiadają
Oto mój główny insight, którego nie znajdziesz w oficjalnych raportach.
„Porozumienie pokojowe”, które przeforsowują Arabowie, to nie zwycięstwo USA. To kapitulacja USA przed nową rzeczywistością regionalną.
Zwróć uwagę na słowa Abdula Khaleqa Abdullaha, profesora politologii z ZEA: „ZEA to bardzo pragmatyczny kraj. Iran pozostaje dużym zagrożeniem, ale to już nie ten imperialny Iran, który widzieliśmy przez ostatnie 20 lat”.
Co to oznacza? Arabowie nie żądają już zmiany reżimu w Teheranie. Nie żądają zniszczenia programu nuklearnego. Żądają tylko jednego: otwarcia Cieśniny Ormuz i zakończenia wojny. Ponieważ wojna wyrządza im większe szkody gospodarcze niż sam Iran.
Ale jest jeszcze głębsza warstwa, którą media pomijają. W przeciekającym projekcie tymczasowego porozumienia wspomniano, że Iran i Oman będą wspólnie kontrolować żeglugę w cieśninie. Trump zareagował na to: „Oman będzie się zachowywał jak wszyscy inni. W przeciwnym razie ich wysadzimy. Oni to rozumieją”.
To groźba wobec sojusznika USA. Omanu. Tradycyjnego mediatora. I to pokazuje, jak nerwowa stała się administracja.
Drugi ukryty fakt: Europa przygotowuje się do zajęcia miejsca USA. The Guardian informuje, że kraje europejskie spodziewają się wzmocnienia swojej roli w regionie. Oznacza to, że francuskie i brytyjskie wojsko może otrzymać bazy w Zatoce Perskiej, które wcześniej były wyłącznie amerykańskie.
I trzeci fakt: Chiny nie są wymienione w żadnym z tych artykułów. Ale chińskie statki nadal swobodnie przepływają przez Cieśninę Ormuz, jak zauważałem w poprzednich przeglądach. Podczas gdy Arabowie spierają się z Ameryką o kontrolę nad cieśniną, Chiny po prostu z niej korzystają. To cichy triumf Pekinu na Bliskim Wschodzie.
Prognoza: następne 30 dni i 90 dni
30 dni (do końca czerwca 2026 r.):
- Prawdopodobieństwo podpisania tymczasowego porozumienia pokojowego: 70%. Główne przeszkody to 24 miliardy dolarów zamrożonych aktywów Iranu i warunki kontroli nad cieśniną.
- Ropa Brent po podpisaniu umowy spadnie do 85-90 dolarów za baryłkę w ciągu pierwszych 48 godzin. W przypadku zerwania negocjacji – wróci do 105-110 dolarów.
- S&P 500 będzie kontynuować wzrost dzięki optymizmowi co do pokoju i AI (już 9 tygodni wzrostu z rzędu – czegoś takiego nie było od 1985 roku). Ale ostrzegam: to klasyczne „eksplozywne maksimum” przed korektą.
90 dni (do końca sierpnia 2026 r.):
- Nawet po podpisaniu pokoju przywrócenie żeglugi przez Ormuz zajmie miesiące. Jak powiedział Robert Rennie z Westpac: „Chociaż Brent może spaść z powodu optymizmu co do umowy, dopóki Ormuz nie zostanie faktycznie otwarty – nie warunkowo zarządzany, nie politycznie reglamentowany, nie częściowo ominięty – spadki będą płytkie i tymczasowe”.
- Nowa architektura regionalna zacznie się kształtować: „muzułmańskie NATO” (Arabia Saudyjska + Pakistan + Turcja + Katar + Egipt) przeciwko I2U2 (USA + Izrael + Indie + ZEA).
- Siły europejskie rozpoczną rozmieszczanie w Zatoce Perskiej. Będzie to pierwszy sygnał długoterminowej redukcji obecności wojskowej USA w regionie.
Prognoza redakcji
Aktywo: Ropa Brent
Kierunek: Spadek w ciągu najbliższych 72 godzin z powodu optymizmu co do rozmów pokojowych
Kluczowe poziomy: obecna wartość około 98-102 USD za baryłkę. Najbliższe wsparcie – 95 USD, przy przebiciu – 90 USD. Opór – 105 USD.
Stopień pewności: średni (55%)
Główne ryzyko: Trump może w każdej chwili zerwać negocjacje, aby nie wyglądać na słabego wobec republikańskich jastrzębi. Jeśli Biały Dom ogłosi nowe ataki na Iran, Brent wzrośnie z powrotem do 110-115 USD w ciągu 24 godzin. Ryzykiem jest również oświadczenie Izraela o odrzuceniu warunków umowy, co może sprowokować eskalację na froncie libańskim.
Opinia redakcji. Nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej.
— Editorial Team