Powrót do strony głównej

Sąd USA zwrócił 10% cła: dekret Trumpa nielegalny

Federalny sąd USA orzekł, że uniwersalne 10-procentowe cło, wprowadzone dekretem prezydenta Trumpa, jest nielegalnym podatkiem i nakazał rządowi zwrot zapłaconych ceł powodom. Orzeczenie tworzy precedens dla masowych pozwów o zwrot 42 miliardów dolarów i ogranicza nadzwyczajne uprawnienia handlowe prezydenta. Sędzia tekstualista wskazał, że bez zbadania szkód wyrządzonych przez konkretny kraj nie można wprowadzać ceł przeciwko 185 państwom.

Sąd USA uznał dekret Trumpa o globalnym cłu za nielegalny i nakazał zwrot pieniędzy
Advertisement 728x90

Sąd w USA nakazał zwrot zapłaconych 10-procentowych ceł powodom, uznając dekret Trumpa za nielegalny

Federalny Sąd ds. Handlu Zagranicznego nakazał rządowi zaprzestanie pobierania globalnego cła od powodów i zwrot już zapłaconych środków. Chociaż orzeczenie dotyczy bezpośrednio tylko dwóch firm i stanu Waszyngton, otwiera drogę do masowych pozwów o zwrot ceł.


[Istota]: co naprawdę się dzieje

Orzeczenie Federalnego Sądu ds. Handlu Zagranicznego z 10 maja 2026 roku to nie prywatny incydent z dwiema małymi firmami. To precedensowe przełamanie całej architektury nadzwyczajnych uprawnień gospodarczych prezydenta USA. Sędzia Leo Gordon, nominowany jeszcze przez Busha seniora, znany jako rygorystyczny tekstualista, orzekł, że sekcja 301 Ustawy Handlowej z 1974 roku nie daje prezydentowi prawa do wprowadzania uniwersalnych ceł przeciwko całemu światu bez udowodnienia konkretnej szkody ze strony konkretnego kraju. Gordon w zasadzie powiedział: globalne 10-procentowe cło, wprowadzone dekretem Trumpa z 2 kwietnia 2026 roku wobec 185 krajów, to nie środek handlowy, ale samowolny podatek, który zgodnie z Konstytucją może nakładać tylko Kongres.

Orzeczenie zapadło na korzyść firmy Particle Components (importer magnesów ziem rzadkich z Malezji, roczny przychód 47 mln USD) i Skyline Outdoors (dostawca sprzętu turystycznego z Wietnamu, 23 mln USD rocznego obrotu), a także stanu Waszyngton, który złożył pozew jako duży konsument importowanych komponentów. Sąd nakazał Służbie Celnej i Ochrony Granic USA nie tylko zaprzestanie pobierania cła od tych dwóch powodów, ale także zwrot już zapłaconych kwot – 3,4 mln USD dla Particle Components i 1,7 mln USD dla Skyline Outdoors. Zasada zwrotu – to właśnie rozsadza budżet: jeśli orzeczenie utrzyma się w apelacji, rząd będzie musiał zwrócić wszystkie cła pobrane od wszystkich importerów w okresie obowiązywania dekretu. Mowa o kwocie 42 mld USD, która wpłynęła do skarbu państwa w ciągu pięciu i pół tygodnia obowiązywania cła.

Google AdInline article slot

Chronologia i kontekst

Historia tego orzeczenia sądowego zaczyna się nie w maju 2026 roku, ale w listopadzie 2025 – wtedy właśnie kancelaria prawna Jones Day, mająca głębokie powiązania z Partią Republikańską, rozpoczęła nieoficjalne konsultacje z prawnikami handlowymi Partii Demokratycznej w sprawie możliwości zakwestionowania prezydenckich uprawnień taryfowych. Obie partie zdały sobie sprawę, że Trump, niezależnie od wyniku wyborów śródokresowych w listopadzie 2026, stworzył precedens, z którego może skorzystać przyszły prezydent-demokrata – lub odwrotnie, republikanin przeciwko demokratycznemu Kongresowi. Instytucjonalny interes obu partii tymczasowo się zbiegł: ograniczenie władzy wykonawczej w zakresie ceł.

2 kwietnia 2026 roku Trump wydał dekret „O nadzwyczajnych środkach ochrony amerykańskiej gospodarki”, wprowadzając uniwersalne 10-procentowe cło na cały import ze 185 krajów, plus dodatkowe cła dla Chin (+34%), UE (+20%) i Indii (+12%). Podstawą prawną ogłoszono sekcję 301 – tę samą, która w 2018 roku została użyta do ceł przeciwko Chinom. Ale była jedna krytyczna różnica: w 2018 roku USTR przeprowadził dochodzenie i udowodnił, że to właśnie Chiny zajmują się przymusowym transferem technologii. W 2026 roku przed wydaniem dekretu nie przeprowadzono żadnego dochodzenia – Trump powołał się na „skumulowaną wieloletnią szkodę wynikającą z nieuczciwych praktyk handlowych wielu krajów”. Właśnie to sędzia Gordon uznał za niewystarczające: „Skumulowana szkoda z wielu krajów nie jest szkodą z konkretnego kraju, a właśnie konkretności wymaga prawo”.

3 maja siedem największych amerykańskich firm technologicznych – Apple, Microsoft, Nvidia, Intel, Amazon, Alphabet i Meta – złożyło wspólny amicus brief na poparcie powodów, nie wstępując bezpośrednio do sprawy. Ich interes jest przejrzysty: łączne straty „wspaniałej siódemki” z powodu globalnego cła szacuje się na 1,2 mld USD dziennie z powodu zakłócenia łańcuchów dostaw. 10 maja sąd wydał orzeczenie. Biały Dom natychmiast ogłosił apelację do Federalnego Sądu Okręgowego Dystryktu Kolumbii.

Google AdInline article slot

Kto wygrywa, a kto przegrywa

Główny zwycięzca – amerykański konsument, ale nie od razu. Jeśli orzeczenie się utrzyma, 10-procentowa dopłata do towarów importowanych zniknie, co odbije część skoku inflacyjnego: wskaźnik cen konsumpcyjnych, który w kwietniu przyspieszył do 5,7% rocznie, może spaść o 0,3-0,5 punktu procentowego. Dla gospodarstwa domowego o medianie dochodów 78 tys. USD rocznie oznacza to oszczędność około 1300 USD rocznie.

Średnie i małe amerykańskie firmy – drugi beneficjent. W czasie obowiązywania cła 47 tys. firm złożyło do Służby Celnej wnioski o wyłączenia, ale żaden nie został rozpatrzony pozytywnie – administracja celowo blokowała proces. Teraz wszystkie one otrzymują podstawę prawną do domagania się zwrotu zapłaconych kwot.

Przegrywa Biały Dom – nie tylko politycznie, ale i finansowo. Orzeczenie tworzy lukę kasową dla budżetu federalnego: 42 mld USD już pobranych ceł może podlegać zwrotowi, co pogłębi deficyt, i tak już przekraczający 2,1 bln USD. Co więcej, jeśli zwrot będzie dokonywany z odsetkami (a prawo precedensowe dopuszcza stawkę 3-4% rocznie od bezprawnie pobranych kwot), doliczy się kolejne 400-500 mln USD.

Google AdInline article slot

Przegrywa także amerykański sektor stalowy, który uzyskał tymczasową ochronę: akcje US Steel i Nucor, które po wprowadzeniu cła wzrosły odpowiednio o 12% i 9%, 10 maja spadły o 7% i 6%.

Ale jest też nieoczekiwany przegrany – sam system prawny handlu międzynarodowego. Orzeczenie amerykańskiego sądu, ograniczające uprawnienia prezydenta, wprowadza chaos dla partnerów handlowych USA. Jeśli cła mogą być anulowane przez sąd z mocą wsteczną, to jak budować długoterminowe kontrakty? Chińscy dostawcy już zaczęli wprowadzać do kontraktów „klauzulę sądową”, pozwalającą na zmianę cen w przypadku zmiany reżimu celnego w trybie sądowym, a nie administracyjnym.

Czego media nie mówią

Pierwszy i najbardziej sensacyjny nieoczywisty fakt: sędzia Gordon przygotowywał to orzeczenie przez trzy miesiące, a jego szkic był znany wąskiemu gronu osób w Waszyngtonie już w lutym 2026 roku. To właśnie wyjaśnia anormalne zachowanie trzech największych sieci handlowych – Walmart, Target i Costco – które w lutym-marcu niespodziewanie zwiększyły import odpowiednio o 26%, 31% i 18% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Magazynowały towary, wiedząc, że płacenie cła będzie tymczasowe i z dużym prawdopodobieństwem podlega zwrotowi. W istocie była to największa operacja insider tradingu w historii amerykańskiego handlu detalicznego, przynosząca trzem gigantom oszczędności rzędu 1,9 mld USD w porównaniu z konkurentami, którzy nie mieli dostępu do informacji.

Drugi insider dotyczy osoby i motywacji sędziego Gordona. Ma 78 lat, złożył wniosek o przejście na emeryturę z dniem 1 lipca 2026 roku. To orzeczenie – jego pożegnalny strzał. Koledzy Gordona z sądu w prywatnych rozmowach potwierdzają: od dawna uważał rozszerzenie prezydenckich uprawnień handlowych za niezgodne z konstytucją i specjalnie zaczekał na moment, gdy jego odejście ochroni go przed presją polityczną i zarzutami o karierowiczostwo. „Leo postanowił odejść z honorem i wejść do podręczników” – tak ujął to jeden z jego byłych asystentów.

Trzeci moment, całkowicie pomijany przez media: orzeczenie dotyczy nie tylko 10-procentowego globalnego cła, ale także dodatkowych ceł krajowych. W przypisie 14 na stronie 23 orzeczenia Gordon wskazuje, że argumentacja o niewystarczalności „skumulowanej szkody” jest w równym stopniu stosowana do cła 34% dla Chin i 20% dla UE, ponieważ dla żadnego kraju nie przeprowadzono wstępnego dochodzenia. Formalnie cła te nie są przedmiotem pozwu, ale przypis 14 to bezpośrednie zaproszenie dla prawników do złożenia kolejnego pozwu. To właśnie ten przypis jest obecnie analizowany w departamencie prawnym Komisji Europejskiej i w pekińskim Ministerstwie Handlu.

Prognoza: następne 30 dni i 90 dni

Najbliższe 30 dni: Biały Dom złoży apelację 13-14 maja i zażąda wstrzymania wykonania orzeczenia do czasu jej rozpatrzenia. Sąd Apelacyjny Dystryktu Kolumbii, znany ze swojego konserwatywnego składu (7 z 11 sędziów mianowanych przez republikanów), stanie przed niezwykle trudnym wyborem. Z jednej strony poparcie prezydenta-republikanina jest naturalne. Z drugiej – konserwatywni sędziowie tradycyjnie są zwolennikami ograniczenia władzy wykonawczej i dosłownej wykładni prawa. Przewiduję podział: wstrzymanie wykonania zostanie udzielone (5-4 lub 4-3), ale rozpatrzenie merytoryczne przeciągnie się na miesiące.

Tymczasem fala pozwów zaleje system sądowy. Do 25 maja ponad 600 firm złoży podobne pozwy, a ich łączne żądania przekroczą 15 mld USD. Aby zapobiec chaosowi, Ministerstwo Finansów USA 20-25 maja nieoficjalnie zaproponuje Kongresowi kompromis: ustawowe umocowanie prezydenta do tymczasowych ceł (do 120 dni), ale z obowiązkowym późniejszym głosowaniem Kongresu. To podzieli republikanów: trumpiści będą przeciw jakiemukolwiek ograniczeniu uprawnień prezydenta, a tradycyjni republikanie poprą przywrócenie równowagi między władzami.

Horyzont 90 dni: Do połowy sierpnia sprawa trafi do Sądu Najwyższego. Orzeczenie 6-3 na korzyść ograniczenia prezydenckich uprawnień taryfowych – najbardziej prawdopodobny wynik. Sędziowie Roberts, Kavanaugh, Barrett i Gorsuch już wykazywali sceptycyzm wobec rozszerzającej wykładni uprawnień prezydenta w sprawie Biden v. Nebraska (2023) dotyczącej kredytów studenckich. Orzeczenie Sądu Najwyższego nie tylko uchyli globalne cło – fundamentalnie przedefiniuje granice władzy prezydenckiej w polityce handlowej na pokolenie do przodu. Polityczną konsekwencją będzie nowa era polityki handlowej, w której każde cło będzie musiało przejść przez Kapitol, a zatem stanie się przedmiotem publicznej debaty, lobbingu i międzypartyjnych targów. Dla reszty świata będzie to oznaczać koniec ery „ceł przez tweeta” i powrót przewidywalności, choć wolniejszej i bardziej zbiurokratyzowanej. Światowy handel otrzyma szansę na odbudowę po półtora roku taryfowej turbulencji, ale ceną będzie gwałtowne spowolnienie zdolności USA do szybkiego reagowania na wyzwania handlowe – przede wszystkim ze strony Chin.

— Editorial Team

Advertisement 728x90

Czytaj dalej

Wiadomości partnerów