Inflacja w USA osiągnęła 3,8%, stwarzając ryzyko dla polityki Fed
Według danych i prognoz, przyspieszenie cen konsumpcyjnych do trzyletniego maksimum na tle drogiej ropy i ceł zmusza Fed do utrzymania stopy na poziomie 3,5%-3,75% co najmniej do września, odkładając złagodzenie.
Stagflacja zgodnie z harmonogramem: Dlaczego inflacja 3,8% w USA to nie przypadek, ale wynik gospodarki w kształcie litery K
[Sedno]: co naprawdę się dzieje
Liczba 3,8% rocznej inflacji, którą obecnie omawiają wszystkie media finansowe, wygląda jak zwykły wskaźnik makroekonomiczny. BNP Paribas prognozuje właśnie taki poziom na 2026 rok, wiążąc go ze wzrostem cen ropy i cłami. Ale jeśli myślisz, że Fed po prostu „walczy z inflacją”, mylisz się. W rzeczywistości obserwujemy idealną burzę, w której klasyczne instrumenty monetarne są bezsilne, a regulator jest w potrzasku.
Sednem sprawy jest odbudowa w kształcie litery K, o której BNP Paribas pisze wprost, ale media pomijają ten szczegół. Gospodarka USA rośnie o 2,4% rocznie (powyżej potencjału), ale ten wzrost jest nierównomiernie rozłożony. Inwestycje w sztuczną inteligencję i optymizm wokół technologii pchają rynek akcji do historycznych maksimów, tworząc „efekt bogactwa” dla zamożnych gospodarstw domowych. Jednocześnie klasa średnia i biedniejsze warstwy społeczeństwa cierpią z powodu drogiej ropy i ceł, które podnoszą ceny artykułów codziennego użytku.
To właśnie ta dwoistość jest głównym problemem Fed. Jerome Powell nie może obniżyć stopy, ponieważ inflacja (3,8%) i silny rynek pracy na to nie pozwalają. Ale nie może też podnieść stopy, ponieważ zabiłoby to popyt konsumpcyjny u tej połowy społeczeństwa, która nie posiada akcji. W ten sposób Fed znajduje się w pułapce „dwustronnego ryzyka”, o której mówią analitycy BNP Paribas: równe przygotowanie zarówno do podwyżki, jak i obniżki. To nie balansowanie – to paraliż.
Główny wniosek, którego rynki nie chcą dostrzec: inflacja 3,8% utrzyma się co najmniej do 2028 roku. BNP Paribas prognozuje, że szok naftowy i cła będą naciskać na ceny przez kolejne trzy lata. Oznacza to, że era taniego pieniądza skończyła się na długo, a inwestorzy muszą przyzwyczaić się do „nowej normalności” – wysokiej stopy przy słabym wzroście.
Chronologia i kontekst
Aby zrozumieć, jak doszliśmy do takiego stanu, należy prześledzić ewolucję prognoz w ostatnich miesiącach. Jeszcze we wrześniu 2025 roku Bank of America oczekiwał, że do połowy 2026 roku Fed obniży stopę do 3%-3,25%. W marcu 2026 roku UBS również mówił o pierwszej obniżce we wrześniu. Ale rzeczywistość wprowadziła korekty.
Kluczowym czynnikiem, który zmienił obliczenia, był konflikt na Bliskim Wschodzie, który rozpoczął się 28 lutego 2026 roku. Deutsche Bank w połowie kwietnia oficjalnie wycofał się z prognozy obniżki stopy w 2026 roku, wskazując wprost na wzrost cen ropy jako przyczynę. JPMorgan i HSBC dołączyły do tego stanowiska. Obecnie prawdopodobieństwo utrzymania stopy na poziomie 3,5%-3,75% do końca roku jest oceniane przez traderów na 69%.
Znamienne, że rozbieżność między prognozami największych banków stała się rekordowa w ostatnich latach. BNP Paribas (którego prognozę analizujemy) zachowuje optymistyczny pogląd na gospodarkę: PKB +2,4%, inflacja 3,8%, dolar stopniowo słabnie wobec euro. Goldman Sachs, Morgan Stanley i Bank of America wciąż oczekują dwóch obniżek stopy w drugiej połowie roku. Ale Deutsche Bank, JPMorgan i HSBC wykluczają jakiekolwiek złagodzenie w 2026 roku.
Kto ma rację? Sądząc po danych UBS z końca maja, inflacja pozostaje uporczywa, a Fed ustanowił „wyższą poprzeczkę” dla rozpoczęcia obniżek. Szef departamentu deVere Group Nigel Green wprost stwierdził, że obniżka jest możliwa nie wcześniej niż w październiku i „nie jest wcale gwarantowana”. Moja analiza skłania się ku stanowisku Deutsche Bank: jeśli ropa utrzyma się powyżej 100 dolarów, o obniżce stopy można zapomnieć do 2027 roku.
Kto wygrywa, a kto traci
W tej paradoksalnej sytuacji „wygrani” i „przegrani” rozkładają się inaczej, niż uczy klasyczna ekonomia.
Zwycięzca nr 1 – amerykańskie banki. Wysoka stopa 3,5%-3,75% oznacza szeroką marżę odsetkową. JPMorgan, Bank of America i inni giganci będą zarabiać na różnicy między kosztem finansowania (niskim, bo depozyty prawie nic nie przynoszą) a oprocentowaniem kredytów (wysokim). W warunkach gospodarki w kształcie litery K kredytowanie zamożnych gospodarstw domowych i dużego biznesu pozostaje opłacalne.
Zwycięzca nr 2 – posiadacze amerykańskich akcji, zwłaszcza w sektorze AI. Indeks S&P 500 znajduje się na historycznych maksimach dzięki „optymizmowi wokół AI”, jak wprost wskazuje BNP Paribas. Zamożne gospodarstwa domowe posiadające akcje odczuwają „efekt bogactwa” i nadal wydają, wspierając gospodarkę. Tworzy to błędne koło: wysokie ceny akcji → wysokie wydatki bogatych → wysoka inflacja → Fed nie może obniżyć stopy.
Przegrany nr 1 – klasa średnia i najemcy mieszkań. Inflacja 3,8% uderza w siłę nabywczą. Droga ropa podnosi ceny benzyny i biletów lotniczych. Cła sprawiają, że towary importowane są mniej dostępne. Jednocześnie oprocentowanie kredytów hipotecznych pozostaje wysokie (w ślad za stopą Fed), czyniąc mieszkania niedostępnymi dla milionów Amerykanów. Gospodarka w kształcie litery K to gospodarka, w której bogaci się bogacą, a biedni biednieją.
Przegrany nr 2 – międzynarodowi inwestorzy trzymający dolary. BNP Paribas prognozuje stopniowe osłabienie dolara wobec euro: do 1,21 pod koniec 2026 roku i 1,25 pod koniec 2027 roku. Powodem jest dywersyfikacja światowych rezerw z dala od dolara w obliczu niepewności geopolitycznej. Dla europejskiego inwestora, który przez trzy lata trzymał aktywa dolarowe, oznacza to stratę 5-10% przy konwersji z powrotem na euro.
Czego media nie mówią
Pierwszy nieoczywisty insight: cła, o których tak wiele się mówi, w rzeczywistości wpływają na inflację mniej, niż oczekiwano. BNP Paribas wprost wskazuje: „although the impact of these appears to be less significant than expected”. Głównym motorem inflacji są ceny ropy z powodu konfliktu na Bliskim Wschodzie. Cła to tylko manewr odwracający uwagę w publicznej dyskusji.
Drugi insight: Fed nie patrzy już na rynek pracy jako na powód do obniżki stopy. UBS zauważa, że regulator „teraz uważa zerowy wzrost zatrudnienia za zgodny ze stabilnym bezrobociem”. To fundamentalna zmiana doktryny. Wcześniej słaby rynek pracy był sygnałem do złagodzenia. Teraz Fed będzie go ignorować, dopóki inflacja nie spadnie.
Trzeci insight (najważniejszy): Bazowa inflacja PCE (preferowany wskaźnik Fed) pozostaje na poziomie 3,0% w ujęciu rocznym, a cła dają wkład 50-75 punktów bazowych. Oznacza to, że nawet jeśli usunąć cła, inflacja i tak będzie wyższa od celu 2%. Fed nie ma „magicznej kuli”. Będzie musiał albo pogodzić się z inflacją powyżej celu (co podważy zaufanie), albo zdusić gospodarkę wysokimi stopami (co wywoła recesję).
Prognoza: następne 30 dni i 90 dni
Następne 30 dni (do 2 lipca 2026 roku):
Pod koniec czerwca pojawią się świeże dane o indeksie cen konsumpcyjnych za maj. Jeśli inflacja okaże się wyższa niż 3,8% (np. 4,0% lub więcej), rynki wycenią prawdopodobieństwo podwyżki stopy w 2026 roku. Deutsche Bank już nie wyklucza takiego scenariusza. Jeśli inflacja okaże się niższa od oczekiwań (3,5-3,6%), rozmowy o obniżce we wrześniu zostaną wznowione.
Kluczowy wskaźnik: ropa Brent. Jeśli utrzyma się powyżej 105 dolarów za baryłkę, Fed nie będzie mógł obniżyć stopy. Jeśli spadnie poniżej 95 dolarów – regulator zyska pole manewru.
Następne 90 dni (do końca sierpnia):
Pod koniec lata stanie się jasne, że odbudowa w kształcie litery K nie może trwać wiecznie. Bańka w sektorze AI może pęknąć, jeśli raporty kwartalne największych firm technologicznych rozczarują. Spowoduje to korektę na rynku akcji, która zniszczy „efekt bogactwa” i uderzy w wydatki zamożnych gospodarstw domowych. Wtedy Fed stanie przed nowym dylematem: wysoka inflacja przy spadającej gospodarce – klasyczna stagflacja.
Prawdopodobieństwo recesji w USA do końca 2026 roku oceniam na 35-40%. To więcej niż konsensus rynkowy, ale mniej niż paniczne prognozy. BNP Paribas zachowuje optymizm (PKB +2,4%), ale ta prognoza nie uwzględnia pełnoskalowej eskalacji na Bliskim Wschodzie. A eskalacja, sądząc po wydarzeniach ostatnich dni (ataki rakietowe na Kuwejt, groźby Iranu), jest więcej niż prawdopodobna.
Prognoza redakcji
Aktyw: EUR/USD
Kierunek: Wzrost w ciągu najbliższych 48-72 godzin. Rynek stopniowo uświadamia sobie, że Fed nie będzie obniżać stopy w najbliższych miesiącach, a EBC przeciwnie, może podnieść. Różnica w polityce monetarnej gra na korzyść euro.
Kluczowe poziomy: Obecny poziom – około 1,1800-1,1850. Najbliższy opór – 1,1900. Przełamanie tego poziomu otworzy drogę do 1,2000, a następnie do 1,2100 (prognoza BNP Paribas na koniec 2026 roku). Wsparcie znajduje się na 1,1750.
Stopień pewności: Wysoki (75%). Prognoza BNP Paribas jest poparta czynnikami fundamentalnymi, a rynek nie w pełni jeszcze wycenił dywergencję polityki Fed i EBC.
Główne ryzyko dla prognozy: Nagłe pogorszenie sytuacji na Bliskim Wschodzie (np. całkowita blokada Cieśniny Ormuz) wywoła ucieczkę do aktywów bezpiecznych. Dolar, jako główna waluta rezerwowa, może tymczasowo się umocnić, pomimo czynników fundamentalnych. W takim przypadku para EUR/USD może cofnąć się do 1,1500-1,1550 w ciągu 24-48 godzin.
— Editorial Team