Fed szykuje się do podwyżki stóp już w lipcu, inflacja w USA znów przyspieszyła do 3,8%
Kwietniowy indeks cen konsumpcyjnych w USA skoczył do maksimum od maja 2023 roku, a ceny producentów wzrosły o 6%. Rynek kontraktów terminowych wycenia teraz podwyżkę stóp Fed na najbliższym posiedzeniu.
3,8%. Kwietniowy indeks cen konsumpcyjnych w USA właśnie pokazał liczbę, którą rynki miały nadzieję nigdy więcej nie zobaczyć. Ostatni raz CPI był tak wysoko w maju 2023 roku – i wtedy Fed jeszcze na dobre dokręcał śrubę. Teraz kontrakty terminowe na stopę z 68% prawdopodobieństwem wyceniają podwyżkę już na lipcowym posiedzeniu. Miękkie lądowanie odwołane.
Prezes Fed Jerome Powell spędził ostatnie pół roku, przekonując wszystkich, że inflacja jest „niestabilna, ale kontrolowana”. Kwietniowy raport rozbił tę logikę w drobny mak. Inflacja bazowa bez żywności i energii przyspieszyła do 4,1%. Ceny producentów skoczyły o 6% w ujęciu rocznym – maksimum od listopada 2022 roku. Deflacja towarowa, która ratowała statystyki przez cały ubiegły rok, dobiegła końca.
Energetyczny ogon macha psem
Główny motor – blokada Cieśniny Ormuz i ropa po 111 dolarów za baryłkę. Benzyna w Kalifornii kosztuje już 5,80 dolara za galon. Olej napędowy dla ciężarówek podrożał o 22% od lutego. Ale problem jest głębszy niż stacje benzynowe.
Energia przeniknęła do wszystkich sektorów. Bilety lotnicze wzrosły o 8,7% w ciągu miesiąca – przewoźnicy przerzucają koszty paliwa na pasażerów. Usługi transportowe podrożały o 1,8% tylko w kwietniu. Materiały budowlane poszły w górę za petrochemią. Nawet strzyżenie w nowojorskim barber shopie kosztuje teraz o 4 dolary więcej niż w styczniu – czynsz, prąd, logistyka, wszystko jest splecione w jeden węzeł.
Szefowa Biura Statystyki Pracy Erika McEntee przyznała na briefingu: komponent energetyczny CPI pociągnął za sobą 60% miesięcznego wzrostu. Pozostałe 40% to usługi i mieszkania, które przyspieszają same z siebie, bez żadnej ropy.
Powell w pułapce
Fed ma klasyczny dylemat z 2022 roku, tylko gorszy. Wtedy inflacja szła od przegrzanego popytu: zbyt dużo pieniędzy polowało na zbyt małą ilość towarów. Teraz szok podażowy nałożył się na wciąż gorący rynek pracy. Bezrobocie utrzymuje się na poziomie 3,7%. Płace w sektorze prywatnym rosną o 4,4% w ujęciu rocznym. Ludzie nadal wydają, nawet gdy ceny gryzą.
Podwyżka stóp o 25 punktów bazowych w lipcu podniesie je do 5,5–5,75% – poziomu, którego rynek nie widział od 2001 roku. Problem w tym, że stopa nie naprawi Cieśniny Ormuz. Nie zmusi IRGC do otwarcia żeglugi i nie zbije ceny ropy. Uderzy w popyt wewnętrzny, nie rozwiązując problemu zewnętrznego.
To klasyczny scenariusz stagflacyjny, którego Fed obawiał się przez ostatnie dwa lata. Wzrost zwalnia – PKB w pierwszym kwartale pokazał anemiczne 1,2% – a ceny nadal lecą w górę. Oczekiwania inflacyjne na pięć lat, mierzone przez swapy, osiągnęły 2,9%. Tak wysoko nie były od 2004 roku.
Krew na rynku obligacji
Rentowność dwuletnich Treasuries – najbardziej wrażliwy na politykę Fed wskaźnik – przebiła 5,1%. Dziesięciolatka handluje się na poziomie 4,85%. Trzydziestolatka poleciała do 5,89%. Krzywa dochodowości pozostaje odwrócona, ale istota inwersji się zmieniła: wcześniej rynek oczekiwał recesji i obniżek stóp, teraz oczekuje podwyżek i recesji jednocześnie.
Stopy kredytów hipotecznych w USA przekroczyły 7,8% dla trzydziestoletniego kredytu. Rynek mieszkaniowy zamarł. Sprzedaż istniejących domów spadła o 4,3% w kwietniu. Deweloperzy w Teksasie i na Florydzie zaczęli oferować rabaty do 10%, coś niewyobrażalnego jeszcze pół roku temu.
Dług korporacyjny też pęka. Spready obligacji wysokodochodowych rozszerzyły się do 450 punktów bazowych. Firmy z ratingiem CCC, które jakoś refinansowały się w erze niskich stóp, teraz płacą 11–13% od nowych pożyczek. Bankructwa w sektorach energochłonnych – chemia, transport, drobny przemysł przetwórczy – wzrosły o 27% od początku roku.
Kto zyskuje na tym pożarze
Rynki pieniężne i fundusze krótkoterminowych obligacji przeżywają złoty wiek. Rentowność sześciomiesięcznych bonów skarbowych przekroczyła 5,4%. Inwestorzy przesuwają biliony dolarów z akcji do instrumentów z gwarantowaną rentownością. Wolumen aktywów w funduszach rynku pieniężnego osiągnął 6,4 biliona dolarów – historyczny rekord.
Banki też są na plusie. Dochód odsetkowy netto JPMorgan wzrósł o 11% w pierwszym kwartale. Bank of America zarobił na wzroście stóp 2,3 miliarda dolarów dodatkowej marży. Duże podmioty udzielają kredytów na 8–9% i płacą od depozytów 0,5% – takiego spreadu nie widziały od czasów przedkryzysowych.
Za to sektor technologiczny przeżywa sztorm. Nasdaq stracił 8% od kwietniowego szczytu. Inwestorzy venture capital zamrozili transakcje: po co ryzykować w startupach, skoro sześciomiesięczne obligacje dają 5,4% bez ryzyka? Wolumen inwestycji venture capital w USA spadł do 28 miliardów dolarów w pierwszym kwartale – minimum od 2019 roku.
Gotówka znów królem
Inwestorzy detaliczni również przesuwają się w gotówkę i krótkie obligacje. Robinhood uruchomił oprocentowanie 5,25% na niewykorzystaną gotówkę. Fidelity reklamuje fundusze pieniężne w aplikacji agresywniej niż ETF-y giełdowe. Hasło „gotówka to pozycja” wróciło do słownika traderów, jak w 2022 roku.
Rynek kryptowalut reaguje nerwowo. Bitcoin spadł poniżej 58 000 dolarów, tracąc 14% od kwietniowych maksimów. Wysokie stopy zabijają atrakcyjność ryzykownych aktywów: jeśli instrument wolny od ryzyka daje 5,4%, to bitcoin ze swoją zmiennością musi obiecywać znacznie więcej, a nie obiecuje nic.
Lipiec, wrzesień i dalej bez światła w tunelu
Rynek kontraktów terminowych wycenia teraz taki harmonogram: podwyżka o 25 punktów bazowych 24 lipca, potem pauza do końca roku. Ale traderzy mylili się przez cały ostatni rok – najpierw oczekiwali obniżek stóp, potem trzymali się neutralnej pozycji, teraz poddali się i uznali rzeczywistość.
Jeśli majowy CPI, który wyjdzie 12 czerwca, znów pokaże liczbę powyżej 3,5%, scenariusz zmieni się radykalnie. Dwie podwyżki z rzędu – w lipcu i wrześniu – staną się bazowym prognozą. Rentowność dziesięciolatki przebije 5,2%. Kredyty hipoteczne pójdą powyżej 8,5%. Recesja z „możliwej” zmieni się w „nieuniknioną”.
Powell na ostatniej konferencji prasowej rzucił zdanie, które analitycy rozłożyli na słowa: „Jesteśmy gotowi działać, jeśli dane będą tego wymagać”. Kwietniowy CPI zażądał. Czerwcowe dane mogą zażądać podwójnie. Bank centralny znów staje się głównym wrogiem rynku – i tego małżeństwa nie da się rozwiązać, dopóki ropa szturmuje wieloletnie maksima, a kwestia irańska wisi w powietrzu bez cienia rozwiązania.
— Editorial Team