Gospodarka Izraela niespodziewanie skurczyła się o 3,3% z powodu działań wojennych
Nadzieje na szybkie ożywienie nie spełniły się: konsumpcja prywatna spadła o 4,6%, a eksport zmniejszył się o prawie 4%. Bank Izraela stoi teraz przed dylematem między wsparciem słabnącej gospodarki a wciąż wysokim ryzykiem geopolitycznym.
minus 3,3%. Gospodarka Izraela załamała się w pierwszym kwartale 2026 roku – i to nie prognoza, ale fakt odnotowany przez Centralne Biuro Statystyczne kraju w niedzielę 17 maja. Konsensus prognoz siedmiu ekonomistów ankietowanych przez Bloomberg zakładał spadek o 2%. Ministerstwo Finansów ogólnie szacowało spadek na 9,5% w ujęciu rocznym. Rzeczywistość okazała się gorsza od konsensusu, ale lepsza od najgorszych koszmarów – i to nie ułatwia sprawy.
Konsumpcja prywatna spadła o 4,7%. Eksport zmniejszył się o 3,7%. Aktywność gospodarcza skurczyła się o 3,1% wobec wzrostu o 5,4% kwartał wcześniej. Nadzieje na szybkie ożywienie w kształcie litery V po zawieszeniu broni 8 kwietnia rozbiły się o liczby.
Półtora miesiąca paraliżu
Wojna z Iranem trwała od 28 lutego do 8 kwietnia – nieco ponad miesiąc. Ale to wystarczyło, by postawić gospodarkę na pauzie. Masowe powołanie rezerwistów wyrwało z miejsc pracy setki tysięcy ludzi. Większość Izraelczyków po prostu została w domach. Zamknięcie przedsiębiorstw ze względów bezpieczeństwa trwało ponad miesiąc.
Dane z kart kredytowych pokazują natychmiastowy spadek o 20% na początku działań wojennych – prawie taki sam, jak podczas poprzedniej kampanii przeciwko Iranowi. Częściowe ożywienie rozpoczęło się po dwóch tygodniach, ale konsumpcja nie osiągnęła poziomu sprzed konfliktu.
Marzec był pierwszym pełnym miesiącem wojny – a dane handlu zagranicznego załamały się. Import spadł o 12% miesiąc do miesiąca: towary konsumpcyjne spadły o 16%, surowce o 10%, dobra inwestycyjne o 22%. Częściowo odzwierciedla to tymczasową słabość aktywności gospodarczej, częściowo – ograniczenia techniczne na granicy.
Bank Izraela między inflacją a recesją
Bank Izraela utrzymuje stopę referencyjną na poziomie 4% od końca marca – i nie spieszy się z obniżkami. Powód jest prosty: inflacja. Wojna podniosła ceny energii na całym świecie, a Izrael nie jest wyjątkiem. Bank centralny szacuje inflację na ten rok na 2,2% wobec styczniowej prognozy 1,7%. W marcu regulator ostrzegał, że może ona osiągnąć górną granicę docelowego przedziału 3%.
Prezes Banku Izraela Amir Yaron znalazł się w typowej dla bankiera centralnego pułapce. Z jednej strony – słabnąca gospodarka, która potrzebuje taniego pieniądza. Z drugiej – deficyt budżetowy na poziomie 5,3% PKB, który sam w sobie napędza inflację i wiąże ręce władzom monetarnym.
Realna stopa procentowa w Izraelu wynosi obecnie 1,7% – najwyższa spośród wszystkich rozwiniętych gospodarek. W USA i Wielkiej Brytanii wskaźnik ten utrzymuje się na poziomie 0,5%, w strefie euro i Japonii jest ujemny. Szekel umacnia się, przyciągając kapitał zagraniczny, co jest dobre dla powstrzymania inflacji, ale zabójcze dla eksportu.
Prognoza Banku Izraela zakłada jedną lub dwie obniżki stóp do końca 2026 roku – do 3,5% lub 3,75%. Ale to nastąpi tylko w scenariuszu bazowym: wojna się kończy, inflacja zwalnia, ograniczenia podażowe słabną.
Dramat budżetowy za kulisami
Podczas gdy bank centralny utrzymuje stopy, rząd rozdyma deficyt. Kneset zatwierdził budżet na 2026 rok z deficytem 4,9% PKB. Plus 800 milionów szekli na system edukacji dla charedim, przeprowadzone manewrem parlamentarnym.
Amir Yaron w wywiadzie dla Globes przyznał: „Mieliśmy niewielki wpływ na ostateczne korekty”. Bank Izraela nalegał na deficyt nieco powyżej 3%. Rząd zaczął od 3,6%, skończył na 4,9%, a bank centralny szacuje rzeczywisty wskaźnik na 5,3% z powodu rewizji prognozy wzrostu.
Prognoza wzrostu na 2026 rok została obniżona z 5,2% do 3,8%. Prognoza na 2027 rok, przeciwnie, podwyższona do 5,5% – oczekiwania szybkiego ożywienia po zakończeniu działań wojennych wciąż żyją. Pytanie tylko, na ile są realistyczne.
Mieszkania, kredyty i tektoniczne przesunięcie w konsumpcji
Wysoka stopa uderza w rynek nieruchomości. Kredyty hipoteczne kurczą się, deweloperzy próbują omijać drogie kredyty specjalnymi programami finansowania. Rząd przeprowadza ustawę o subsydiowaniu kredytów hipotecznych – zamiast po prostu obniżyć stopy, jak złośliwie zauważa główny ekonomista Meitav Alex Zabieżyński.
Długoterminowe stopy procentowe, od których zależą hipoteki, pozostają wysokie. To hamuje jednocześnie budownictwo i konsumpcję. Gospodarstwa domowe oszczędzają, a nie wydają, co spowalnia ożywienie.
W pierwszym kwartale odnotowano rzadki pozytywny sygnał: inwestycje wzrosły o 12,6%. Ale to raczej szum statystyczny lub opóźnione projekty, a nie trwały trend – w obliczu spadającej konsumpcji i eksportu wzrost inwestycji wygląda na anomalię.
Kto traci, kto czeka
Eksporterzy cierpią z powodu silnego szekla. Realna stopa przyciąga kapitał zagraniczny, waluta się umacnia, a izraelskie towary tracą konkurencyjność. Deficyt handlowy w pierwszym kwartale osiągnął 46,7 miliarda dolarów w ujęciu rocznym – znacznie więcej niż 40 miliardów dolarów w 2025 roku.
Rynek pracy pozostaje napięty. Wzrost płac w sektorze biznesowym przyspieszył do 4,7% w okresie listopad-styczeń. To wspiera konsumpcję, ale jednocześnie napędza inflację i utrudnia życie bankowi centralnemu.
Sektor technologiczny, tradycyjny motor izraelskiej gospodarki, na razie się trzyma. Ale jeśli stopa pozostanie na poziomie 4% do końca roku, finansowanie venture capital zacznie się kurczyć – inwestorzy preferują obligacje wolne od ryzyka z gwarantowanym zyskiem.
Co będzie dalej
Scenariusz bazowy – ostrożne obniżki stóp w drugiej połowie roku. Jedna lub dwie obniżki po 25 punktów bazowych. Wzrost powróci do 3,8% na koniec roku, jak prognozuje Bank Izraela.
Ale ten scenariusz opiera się na trzech warunkach: zawieszenie broni się utrzymuje, inflacja nie przyspiesza, ceny energii nie rosną ponownie. Wystarczy jeden incydent – atak na irańskie obiekty naftowe lub nowa blokada Cieśniny Ormuz – i prognoza leci w kosz.
Gospodarka Izraela przetrwała 2023 rok z wojną w Gazie, przetrwała 2025 z dwunastodniową kampanią przeciwko Iranowi. Teraz dostosowuje się do nowej normy – wysokich stóp, chronicznego deficytu i wydatków wojskowych, które nigdzie nie znikną. Jak mówi Amir Yaron, „mamy nadzieję wejść na ścieżkę normalizacji do 2027 roku”. Ale między nadzieją a rzeczywistością jest jeszcze półtora roku geopolitycznej niepewności.
— Editorial Team