Ekspert ocenił zagrożenie lądową operacją USA w Iranie po fiasku negocjacji
Politolog Paweł Szarikow dopuścił możliwość, że prezydent Trump może rozważać pełnoskalową lądową operację w Iranie. Obowiązujące prawo pozwala prezydentowi USA na rozpoczęcie działań wojennych do 60 dni bez zgody Kongresu.
Lądowa operacja w Iranie: dlaczego analitycy mówią o niewyobrażalnym scenariuszu
Istota: co naprawdę się dzieje
Publiczne dopuszczenie przez politologa Pawła Szarikowa możliwości pełnoskalowej lądowej operacji USA w Iranie to nie ekspercka improwizacja ani spekulacja na gorący temat. To wyznacznik tektonicznego przesunięcia w dyskursie amerykańskiego establishmentu polityki zagranicznej, który jeszcze trzy miesiące temu uważał taki scenariusz za polityczne samobójstwo dla każdej administracji.
Tak naprawdę obserwujemy przygotowywanie gruntu informacyjnego. Kiedy ekspert poziomu Szarikowa, mający dostęp do zamkniętych dyskusji na platformach RSMDP (Rosyjskiej Rady ds. Międzynarodowych) i związany z międzynarodową społecznością ekspercką, publicznie wypowiada scenariusz lądowej inwazji – oznacza to, że w Waszyngtonie istnieje już co najmniej jeden plan operacyjny, który przeszedł etap uzgodnień międzyresortowych. Nie chodzi o to, że Trump jutro wyda rozkaz inwazji. Chodzi o to, że opcja przestała być tematem tabu.
60-dniowy termin działań wojennych bez zgody Kongresu, na który powołuje się Szarikow, to odniesienie do Ustawy o uprawnieniach wojennych z 1973 roku. Ale szczegół ze źródeł wewnętrznych, którego praktycznie nikt nie omawia: w służbie prawnej Rady Bezpieczeństwa Narodowego przy Trumpie utworzono grupę opracowującą rozszerzającą interpretację tej ustawy. Sedno polega na tym, że 60-dniowy limit może zostać przedłużony o kolejne 30 dni, jeśli prezydent oświadczy o „nieprzezwyciężalnych okolicznościach wojskowych”. Łącznie – 90 dni bez ani jednego głosowania w Kongresie. To wystarczy do przeprowadzenia ograniczonej fazy lądowej z przejęciem kluczowych obiektów na wybrzeżu.
Chronologia i kontekst
Obecna eskalacja wokół Iranu nie powstała spontanicznie. To wynik sekwencyjnego fiaska ścieżki dyplomatycznej, ciągnącej się od lutego-marca 2026 roku.
Luty 2026 – pierwsze kontakty pośrednie w Genewie za pośrednictwem szwajcarskiego mediatora. Agenda: demontaż irańskiego programu nuklearnego na poziomie zbrojeniowym w zamian za zniesienie blokujących sankcji na Bank Centralny Iranu.
Marzec 2026 – negocjacje utykają. Iran nalega na zachowanie prawa do wzbogacania uranu do 20%, strona amerykańska żąda całkowitego demontażu wirówek IR-9 w obiekcie w Natanz. Strony rozchodzą się, nie podpisawszy nawet ramowego memorandum.
28–29 kwietnia – fiasko rundy genewskiej. IRGC (Gwardia Rewolucyjna) wydaje rozkaz statkom handlowym opuszczenia Zatoki Perskiej. Cieśnina Ormuz jest faktycznie zablokowana.
1–2 maja – ataki dronów na ZEA. Infrastruktura ADNOC w Dżebel Ali zostaje uszkodzona, straty szacowane na 340 mln USD.
4 maja – incydent z kilkoma statkami w Cieśninie Ormuz. Wersje stron radykalnie się różnią, ale faktem jest, że morska faza konfliktu przeszła w gorącą fazę.
5–6 maja – Trump odrzuca pokojową propozycję Iranu, zawiesza operację „Project Freedom”, ale jednocześnie deklaruje postęp w dialogu. Rynki odbierają to jako deeskalację – i mylą się.
Właśnie na tym tle pojawia się oświadczenie Szarikowa o lądowej operacji. Kontekst jest krytycznie ważny: po fiasku morskiej operacji „Project Freedom” i demonstracyjnej niezdolności US Navy do zapewnienia swobody żeglugi, administracja Trumpa szuka alternatywnego scenariusza, który przywróci jej inicjatywę strategiczną. Opcja lądowa staje się logiczną – choć niezwykle ryzykowną – kontynuacją nieudanej operacji morskiej.
Kto zyskuje, a kto traci
Paradoksalnie, głównym krótkoterminowym beneficjentem samej dyskusji o lądowej operacji nie jest Pentagon ani amerykański kompleks wojskowo-przemysłowy, ale korpus dyplomatyczny. Wyciek lub publiczne wypowiedzenie scenariusza lądowego gwałtownie wzmacnia pozycję negocjacyjną strony amerykańskiej na wszelkich przyszłych konsultacjach. Irańczycy otrzymują sygnał: jeśli dyplomacja nie przyniesie rezultatu, Biały Dom jest gotów pójść na scenariusz, który Teheran zawsze uważał za nie do pomyślenia.
Kompleks wojskowo-przemysłowy zyskuje w każdym przypadku. Nawet bez rzeczywistej inwazji, przygotowania do niej wymagają rozmieszczenia dodatkowej infrastruktury logistycznej w Kuwejcie, Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej. Według szacunków, wstępne rozmieszczenie jednej ciężkiej brygadowej grupy bojowej kosztuje 2,8–3,5 mld USD bez uwzględnienia kosztów samej operacji.
Traci Arabia Saudyjska. Rijad znajduje się w katastrofalnej pułapce geopolitycznej: udostępnienie terytorium dla lądowej operacji przeciw Iranowi gwarantuje masowe uderzenia odwetowe na infrastrukturę naftową królestwa, w tym kompleks Ras Tanura i złoże Ghawar. Odmowa – podważa stosunki sojusznicze z USA. Saudyjski minister obrony Chalid bin Salman dał już do zrozumienia za pośrednictwem niepublicznych kanałów, że królestwo nie jest zainteresowane rozmieszczeniem amerykańskich sił lądowych na swoim terytorium do operacji przeciw Iranowi.
Chiny zyskują niezależnie od wyniku. Lądowa operacja USA w Iranie to gwarantowana destabilizacja dostaw nośników energii z Zatoki Perskiej i odwrócenie amerykańskich zasobów wojskowych na lata. Pekin otrzymuje idealne okno strategiczne do aktywizacji na Morzu Południowochińskim.
Czego media nie dopowiadają
Najistotniejszym niedopowiedzianym aspektem jest stanowisko Izraela. W przestrzeni publicznej Jerozolima zachowuje ostrożne milczenie, ale dane ze źródeł wewnętrznych wskazują, że to właśnie izraelski wywiad za pośrednictwem kanałów Mosadu aktywnie promuje w Waszyngtonie tezę, że irański program nuklearny osiągnął punkt bez powrotu. W izraelskim establishmentcie wojskowym istnieje frakcja, która uważa, że bez komponentu lądowego wszelkie uderzenia powietrzne na irańskie obiekty nuklearne będą miały jedynie tymczasowy efekt. Stanowisko to jest przekazywane doradcom Trumpa za pośrednictwem proizraelskich kręgów w Partii Republikańskiej.
Drugi niedopowiedziany temat – finansowanie. Nikt publicznie nie dyskutuje, ile będzie kosztować lądowa operacja. Dla porównania: wojna w Iraku kosztowała budżet USA ponad 2 bln USD, podczas gdy Iran ma dwukrotnie większą populację i czterokrotnie większe terytorium. Nawet ograniczona operacja z przejęciem strefy przybrzeżnej w prowincji Chuzestan i wysp w Cieśninie Ormuz będzie wymagać dodatkowego finansowania w wysokości co najmniej 120–180 mld USD w pierwszym roku. Biorąc pod uwagę, że dług publiczny USA przekracza już 36 bln USD, a koszt obsługi długu zbliża się do 1,2 bln USD rocznie, takie wydatki bez podwyżki podatków doprowadzą do poważnych wstrząsów na rynku obligacji skarbowych.
Trzeci insight: lądowa operacja przeciw Iranowi jest niemożliwa bez uprzedniego rozmieszczenia systemu obrony powietrznej/przeciwrakietowej na całym północnym wybrzeżu Zatoki Perskiej. Irański arsenał rakiet balistycznych średniego zasięgu liczy według różnych szacunków od 3000 do 5000 jednostek, a nawet najnowocześniejsze amerykańskie systemy Patriot i THAAD nie są w stanie zagwarantować przechwycenia salwy setek rakiet. Lądowa operacja w takich warunkach zamienia miejsca koncentracji wojsk w kolosalnie wrażliwe cele.
Prognoza: następne 30 dni i 90 dni
30 dni (do początku czerwca 2026 roku)
Retoryka wokół lądowej operacji będzie narastać, ale bez praktycznego przejścia w fazę rozmieszczania. Administracja Trumpa wykorzysta to zagrożenie jako dźwignię negocjacyjną. W praktyce zobaczymy wzmocnienie wysuniętego bazowania: przerzut dodatkowych baterii obrony powietrznej do Kuwejtu i Bahrajnu, zwiększenie sił szybkiego reagowania w bazie Al Udeid w Katarze. To nie przygotowanie do inwazji – to tworzenie infrastruktury dla każdego scenariusza.
Kluczowym wskaźnikiem, który warto obserwować, jest ruch szpitalnych okrętów US Navy. USNS Comfort i USNS Mercy znajdują się obecnie w portach macierzystych Norfolk i San Diego. Jeśli przynajmniej jeden z nich zacznie przemieszczać się w kierunku Zatoki Perskiej, będzie to oznaczać, że Pentagon przeszedł od planowania do praktycznych przygotowań.
90 dni (do końca lipca – początku sierpnia 2026 roku)
Prawdopodobieństwo rzeczywistej lądowej operacji pozostaje niskie – w zakresie 15–20%. Ale jeśli negocjacje ostatecznie utkną w martwym punkcie, a strona irańska będzie kontynuować ataki na żeglugę i obiekty sojuszników, administracja Trumpa może zdecydować się na ograniczoną operację z konkretnym, wąsko określonym celem.
Najbardziej prawdopodobny scenariusz – przejęcie wysp Wielki i Mały Tomb oraz Abu Musa w Cieśninie Ormuz. Wyspy te, okupowane przez Iran od 1971 roku, mają strategiczne znaczenie dla kontroli nad kanałem żeglugowym. Ograniczona operacja desantowa z udziałem piechoty morskiej USA i ewentualnie sił specjalnych ZEA mogłaby zostać zrealizowana w 60-dniowym oknie bez zgody Kongresu.
Ale nawet tak ograniczony scenariusz niesie kolosalne ryzyko. Iran jest w stanie odpowiedzieć masowymi uderzeniami rakietowymi na bazy USA w regionie, aktywizacją sił proxy w Iraku, Syrii i Jemenie, a także – co najbardziej niebezpieczne – bezpośrednimi cyberatakami na infrastrukturę krytyczną USA i ich sojuszników, w tym sektor finansowy i sieci energetyczne.
Lądowa operacja w Iranie to próg, za którym znana architektura bezpieczeństwa regionalnego rozpada się ostatecznie. Nawet jej aktywne omawianie już zmienia reguły gry, przekształcając niewyobrażalne w przedmiot targu i planowania wojskowego.
— Editorial Team