Powrót do strony głównej

Biznes stracił 25 miliardów dolarów z powodu wojny na Bliskim Wschodzie

Światowy biznes stracił 25 miliardów dolarów z powodu wojny na Bliskim Wschodzie, oszacował Reuters. Wśród głównych poszkodowanych – przemysł motoryzacyjny i przewoźnicy lotniczy, zmuszeni do ograniczania produkcji i podnoszenia cen. Głównymi beneficjentami kryzysu stały się amerykańskie firmy łupkowe i handlarze ropą, a analitycy prognozują wzrost strat do 60-70 miliardów dolarów do jesieni.

Jak wojna na Bliskim Wschodzie pogrążyła biznes na 25 miliardów dolarów
Advertisement 728x90

Światowy biznes stracił 25 mld dolarów przez wojnę na Bliskim Wschodzie, wyliczył Reuters

Korporacje na całym świecie pękają w szwach z powodu gwałtownie rosnących cen energii i logistyki. Toyota już oszacowała swój potencjalny cios na 4,3 mld dolarów, a linie lotnicze łącznie stracą 15 mld dolarów.


25 miliardów dolarów. Tyle światowy biznes już stracił przez wojnę na Bliskim Wschodzie, według najnowszych szacunków Reutera. I to nawet nie jest ostateczny rachunek – to tylko pośredni czek za pierwsze miesiące konfliktu, podczas gdy blokada Cieśniny Ormuz wciąż dusi globalne łańcuchy dostaw.

Liczba ta składa się z bezpośrednich strat, zerwanych kontraktów i gwałtownie rosnących kosztów operacyjnych. Toyota szacuje swój potencjalny cios na 4,3 miliarda dolarów. Sektor lotniczy łącznie straci 15 miliardów dolarów. Za tymi liczbami stoją zatrzymane linie produkcyjne, zaparkowane samoloty i huby logistyczne pracujące na jałowym biegu.

Google AdInline article slot

Kiedy fabryki przestają działać

Poniedziałek, 12 maja 2026 roku. Toyota wydaje pilną aktualizację dla inwestorów. Japoński gigant informuje: zakłócenia w dostawach produktów petrochemicznych z Bliskiego Wschodu grożą zatrzymaniem trzech fabryk w Aichi i Kiusiu. Komponenty plastikowe, smary, żywice syntetyczne – wszystko to albo utknęło w Zatoce Perskiej, albo podrożało tak bardzo, że rentowność spadła poniżej zera.

4,3 miliarda dolarów – to nie strata w czystej postaci, ale potencjalny utracony przychód. Jednak dla firmy, która dopiero co otrząsnęła się z kryzysu półprzewodnikowego lat 2021–2023, to cios poniżej pasa. Analitycy Nomury już obniżyli prognozę zysku operacyjnego Toyoty o 18% do końca roku finansowego.

Problem nie dotyczy tylko Toyoty. Nissan i Honda ogłosiły redukcję zmian w japońskich fabrykach. Hyundai wstrzymał eksport części modeli do Europy, ponieważ koszt frachtu morskiego wokół Przylądka Dobrej Nadziei pochłonął całą marżę. Stawki kontenerowe na trasie Szanghaj – Rotterdam skoczyły do 8 200 dolarów za czterdziestostopowy kontener – trzykrotnie więcej niż przed konfliktem.

Google AdInline article slot

Niebo, które stało się złote

Przewoźnicy lotniczy ucierpieli pierwsi. Nafta stanowi 25–30% kosztów operacyjnych każdej linii lotniczej. Gdy ropa przebiła 100 dolarów, a następnie 111 dolarów, ekonomika lotów przestała się spinać z dnia na dzień.

Łączne straty sektora w wysokości 15 miliardów dolarów są rozłożone nierównomiernie, ale boleśnie. Delta Air Lines w zeszłym tygodniu poinformowała o rewizji planu lotów na trzeci kwartał: minus 12% lotów transatlantyckich. Lufthansa zamroziła program rozbudowy floty. Emirates, którego hub znajduje się w Dubaju – dosłownie w epicentrum regionalnego kryzysu – traci ruch pasażerski i jednocześnie płaci szalone pieniądze za paliwo.

Przewoźnicy niskokosztowi cierpią najbardziej. Ryanair ostrzegł, że średnia taryfa wzrośnie o 18–22% tego lata. Wizz Air odwołał sześć nowych tras do Europy Wschodniej. Lotnictwo wchodzi w spiralę: wyższe koszty – wyższe ceny biletów – niższy popyt – niższe obłożenie – znów wyższe koszty na jedno miejsce.

Google AdInline article slot

Efekt domina, którego nikt nie przewidział

Reuters zebrał dane z publicznych raportów 140 największych korporacji transnarodowych. 25 miliardów dolarów to kwota, którą firmy już ujęły w raportach kwartalnych lub ostrzegły o niej w prognozach. Ale prawdziwa dziura jest z pewnością głębsza.

Po pierwsze, nie wszystkie korporacje ujawniają straty od razu. Prywatne firmy, fundusze suwerenne i rodzinne konglomeraty z Zatoki Perskiej w ogóle nie publikują bieżących danych.

Po drugie, metodologia Reutera uwzględnia koszty bezpośrednie – droższe surowce, zerwane kontrakty, ubezpieczenie od ryzyka wojennego dla statków. Efekty kaskadowe pozostają poza nawiasem. A to zatrzymanie fabryk drugiego i trzeciego rzędu, niedobór komponentów w elektronice, zakłócenie sezonu rolniczego w Indiach i Pakistanie, gdzie bliskowschodnia petrochemia jest kluczowa dla produkcji nawozów.

Jeden przykład pokazuje skalę. BASF, największy koncern chemiczny w Europie, w zeszłym tygodniu ogłosił siłę wyższą w części kontraktów na poliuretany. Powód – brak surowców z Bliskiego Wschodu. Poliuretany trafiają do budownictwa, motoryzacji, produkcji sprzętu AGD. Zatrzymanie jednej fabryki w Ludwigshafen uruchamia falę w całym europejskim przemyśle.

Kto na tym zarabia

Nie wszyscy tracą. Amerykańskie firmy łupkowe przeżywają drugi renesans w ciągu dekady. ExxonMobil i Chevron zwiększają wydobycie w basenie Perm w rekordowym tempie – 6,2 miliona baryłek dziennie, historyczne maksimum. Eksport amerykańskiej ropy do Europy wzrósł o 40% od stycznia. Terminale LNG na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej pracują na pełnych obrotach.

Handlarze ropą – Vitol, Glencore, Trafigura – notują marże, jakich nie widzieli od czasów pandemii. Zmienność rynku pozwala zarabiać na każdym ruchu ceny. Firmy ubezpieczeniowe specjalizujące się w ryzyku wojennym podniosły składki za przeprawę przez Cieśninę Ormuz 12-krotnie – i wciąż znajdują klientów.

Zyskują też alternatywne trasy logistyczne. Korytarz kolejowy Chiny – Europa przez Kazachstan i Rosję jest obciążony w 97%. Droga morska wokół Przylądka Dobrej Nadziei, która wcześniej była uważana za zbyt długą i kosztowną, teraz obsługuje 28% ruchu kontenerowego między Azją a Europą.

Ale głównym beneficjentem jest, paradoksalnie, Iran. Mimo sankcji Teheran sprzedaje ropę przez flotę cieni – około 1,5 miliona baryłek dziennie trafia do Chin i Malezji z dyskontem zaledwie 8–10% w stosunku do Brent. Wzrost ceny o 35 dolarów od początku roku z nawiązką rekompensuje koszty sankcyjne.

Kolejne trzy miesiące

Najbardziej prawdopodobny scenariusz na lato 2026 roku – przedłużająca się półblokada cieśniny bez formalnego pokoju i bez pełnoskalowej wojny. Ropa pozostanie w przedziale 105–120 dolarów. Światowy biznes będzie kontynuować adaptację poprzez redukcję kosztów, przenoszenie produkcji i wzrost cen dla końcowego konsumenta.

Druga fala strat uderzy w handel detaliczny i dobra konsumpcyjne. P&G i Unilever już ostrzegły o wzroście kosztów produkcji o 8–12% w drugiej połowie roku. Nestlé rewiduje łańcuchy logistyczne dla kawy i kakao. Inflacja z energetycznej płynnie przechodzi w żywnościową.

Jeśli konflikt przeciągnie się do jesieni, 25 miliardów dolarów zamieni się w 60–70 miliardów. A jeśli do blokady cieśniny dojdzie atak na saudyjskie obiekty naftowe – w grę wejdzie scenariusz, którego nawet nie uwzględnia się w testach warunków skrajnych. Firmy przyzwyczajone do taniego pieniądza i globalizacji odkryją, że ich łańcuchy dostaw to domek z kart. A wiatr z Zatoki Perskiej już zaczął nim kołysać.

— Editorial Team

Advertisement 728x90

Czytaj dalej

Wiadomości partnerów