Trump wzywa Arabię Saudyjską i Katar do przyłączenia się do „Porozumień Abrahamowych” po uregulowaniu spraw z Iranem
Prezydent USA przeprowadził rozmowy z przywódcami państw, jednak Rijad ponownie odmówił, uzależniając normalizację z Izraelem od utworzenia państwa palestyńskiego.
Nagłówek: Trump, Arabia Saudyjska i umowa stulecia-2. Dlaczego rynki ignorują „obowiązkowe” porozumienia Abrahamowe
Autor: Niezależny analityk finansowy (dyrektor zarządzający makro funduszu hedgingowego, specjalista ds. MENA)
Gdy Donald Trump pod koniec maja 2026 roku ogłosił w mediach społecznościowych, że przyłączenie się Arabii Saudyjskiej i Kataru do „Porozumień Abrahamowych” powinno być „obowiązkowym” warunkiem umowy z Iranem, początkowo pomyślałem, że to kolejna negocjacyjna sztuczka. Ale gdy usłyszałem, że podczas telekonferencji z przywódcami państw zapadła „cisza, po której Trump zapytał, czy wszyscy są jeszcze na linii”, zrozumiałem: to porażka. I to porażka na taką skalę, która będzie miała konkretne konsekwencje finansowe.
Rynki zareagowały ospale – dolar nieco wzrósł, ropa nieco skorygowała, obligacje GCC nie drgnęły. Inwestorzy się mylą. Widzą w tym polityczną paplaninę. A ja widzę początek końca „przywileju dolara” w Zatoce Perskiej. Gdy prezydent USA publicznie mówi, że Arabowie „są mu winni”, a w odpowiedzi słyszy milczenie, a następnie bezpośrednią odmowę z warunkiem utworzenia państwa palestyńskiego – to nie dyplomacja. To demonstracja, że stary porządek, w którym Waszyngton dyktował warunki, a Rijad się podporządkowywał, zniknął na zawsze.
Przeanalizujmy, dokąd popłyną pieniądze z powodu tego geopolitycznego pęknięcia.
[Istota]: co naprawdę się dzieje
Trump próbuje sprzedać amerykańskim jastrzębiom (jak senator Lindsey Graham, który ostrzegał przed niedopuszczalnością ustępstw wobec Iranu) ideę, że umowa z Iranem to nie „oddawanie pozycji”, ale „historyczna przebudowa” Bliskiego Wschodu. W tym celu dokleja do niej rozszerzenie „Porozumień Abrahamowych”, zamieniając dobrowolną normalizację w szantaż: „Podpiszecie – będzie umowa z Iranem i ochrona USA, nie podpiszecie – zostaniecie sami na sam z Teheranem”.
Ale mechanizm zawiódł. Arabia Saudyjska, która w 2020 roku w zasadzie milcząco zgodziła się na pierwsze porozumienia (Abu Zabi i Manama), teraz kategorycznie odmawia. I tu kryje się nieoczywisty insight, którego nie widzą traderzy z Wall Street: Arabia Saudyjska nie boi się już gróźb USA.
Spójrzcie na liczby. W 2026 roku Chiny kupują 28% całej saudyjskiej ropy, a USA – mniej niż 7%. Gdy Trump mówi „jesteście mi winni”, książę koronny Muhammad ibn Salman patrzy na Pekin. Ponadto Rijad ma dźwignię nacisku, o której się milczy: saudyjski fundusz Public Investment Fund (PIF) posiada pakiety akcji amerykańskich gigantów technologicznych (Uber, Live Nation) warte dziesiątki miliardów dolarów. Groźba wyprzedaży tych aktywów to bomba atomowa dla Nasdaq. Nikt w Białym Domu tego nie chce.
Dlatego Trump był zmuszony dodać do swojego ultimatum dziwne zastrzeżenie: „Być może jeden lub dwa kraje nie będą mogły podpisać i zostanie to zaakceptowane”. To nie siła, to panika. To przyznanie, że „umowa stulecia” w jej pierwotnej formie nie żyje.
Chronologia i kontekst
Rozłam nie nastąpił w maju 2026 roku. Narastał przez cały ostatni rok. Kluczowa data to maj 2025 roku, kiedy Izrael rozpoczął pełnoskalową operację w Libanie i bombardowania Iranu, a Saudyjczycy publicznie zdystansowali się, oświadczając, że nie dopuszczą do wykorzystania swojej przestrzeni powietrznej do ataków na Iran. To był pierwszy dzwonek.
Drugi dzwonek zabrzmiał we wrześniu 2025 roku, kiedy Muhammad ibn Salman w wywiadzie dla Fox News po raz pierwszy oficjalnie uzależnił normalizację od utworzenia państwa palestyńskiego. To nie był tylko warunek – to było żądanie, którego obecny prawicowy rząd Izraela (Netanjahu, który ogłosił zajęcie 70% Gazy 28 maja 2026 roku) nigdy nie spełni.
I trzeci, decydujący cios – to sam konflikt z Iranem. Arabia Saudyjska zobaczyła, jak USA i Izrael ugrzęzły w wojnie, która trwa od lutego 2026 roku. Zobaczyli, jak Huti atakują ich tankowce, a amerykańskie systemy obrony powietrznej nie zawsze działają idealnie. W takiej sytuacji pójście na układ z Izraelem, który traci poparcie nawet w USA (wśród wyborców MAGA rośnie niechęć do polityki Netanjahu), to polityczne samobójstwo dla Rijadu.
Co ciekawe, Rijad znalazł eleganckie wyjście. Nie mówią „nie” Trumpowi prosto w twarz (byłoby to obrazą). Mówią: „Nie ma państwa palestyńskiego – nie ma umowy”. Tym samym przerzucają odpowiedzialność na Izrael. A rynki zaczynają rozumieć: konflikt na Bliskim Wschodzie to już nie USA przeciw Iranowi, ale Izrael przeciwko całemu światu, w tym swoim byłym sojusznikom w Zatoce.
Kto wygrywa, a kto przegrywa
Wygrywają:
- Chińskie kontrakty terminowe na ropę w juanach (INE). Jeśli GCC odrzuca umowę z USA pod presją, szukają alternatywnych gwarancji bezpieczeństwa. Chiny oferują je poprzez współpracę wojskową i rozliczenia w juanach. Przejście choćby 10% saudyjskiej ropy na juana to wyzwalacz dla de-dolaryzacji. Widzę wzrost wolumenów obrotu na Szanghajskiej Giełdzie Naftowej o 35% w porównaniu z poprzednim kwartałem.
- Europejscy wykonawcy zbrojeniowi (MBDA, Eurosam). Saudyjczycy i Katarczycy zrozumieli, że amerykańska „gwarancja wojskowa” kosztuje teraz zbyt drogo (w postaci wymogu podpisania porozumień z Izraelem) i nie jest stuprocentowa. Zaczynają dywersyfikować zakupy. Kontrakt na system obrony powietrznej SAMP/T (europejski odpowiednik Patriot) dla Kataru o wartości 2,5 mld USD to dopiero początek.
- Indie i I2U2. Podczas gdy wszyscy patrzą na niepowodzenie negocjacji, Indie po cichu wygrywają. USA, próbując ratować twarz, będą jeszcze aktywniej promować korytarz gospodarczy IMEC (Indie – Bliski Wschód – Europa), który nie wymaga od Arabów politycznego uznania Izraela, ale daje im dostęp do rynku indyjskiego. Indyjscy operatorzy portowi (Adani Ports) już otrzymali preferencje w ZEA.
Przegrywają:
- Izraelski sektor zaawansowanych technologii (akcje Check Point, Wix, NICE Systems). Odmowa Arabii Saudyjskiej normalizacji pozbawia izraelskie startupy dostępu do chłonnego rynku saudyjskiego (transakcje warte miliardy dolarów odłożone na lata). Ponadto inwestorzy z krajów Zatoki, którzy aktywnie wchodzili do izraelskich funduszy high-tech (po 2020 roku), zaczęli po cichu wycofywać kapitał z powrotem do Dubaju i Rijadu.
- Dolar amerykański (DXY). To długoterminowy trend, ale przyspiesza. Gdy Arabia Saudyjska publicznie ignoruje ultimatum prezydenta USA, to sygnał dla banków centralnych na całym świecie: „Rezerwy w dolarach nie są już chronione politycznie”. W ciągu ostatniego miesiąca Bank Chin i Bank Turcji zwiększyły udział złota w rezerwach, sprzedając obligacje skarbowe USA.
- Akcje amerykańskich linii lotniczych (Delta, United). Paradoks, ale tak. Odmowa umowy z Iranem i niepowodzenie „Porozumień Abrahamowych-2” oznaczają, że konflikt w Ormuzie nie zakończy się szybko. Ceny nafty pozostaną wysokie. Marże przewoźników lotniczych będą się nadal kurczyć.
Czego media nie dopowiadają
Najciekawsze jest to, co proponuje Iran, a co przeszło niezauważone. Iran, dowiedziawszy się o presji Trumpa na Arabów, publicznie oświadczył, że również „rozważy możliwość przyłączenia się do Porozumień Abrahamowych, jeśli zmieni się polityka Tel Awiwu”. To oczywiście propaganda. Ale sedno jest inne: Iran pokazuje Arabom, że mogą prowadzić bezpośredni dialog bez pośrednictwa USA (przez Oman i Katar). Jeśli Rijad i Teheran dogadają się bezpośrednio co do wzajemnego nieagresji (a takie plotki krążą od miesiąca), to USA znajdą się w całkowitej izolacji w Zatoce Perskiej.
Drugi punkt: rola Pakistanu. Islamabad, który jeszcze niedawno próbował godzić USA i Iran, publicznie i stanowczo odrzucił umowę, nazywając ją „sprzeczną z interesami narodowymi”. To ważne, ponieważ Pakistan jest jedynym muzułmańskim mocarstwem nuklearnym. Jego odmowa tworzy precedens prawny. Teraz Arabia Saudyjska może powiedzieć: „Przepraszam, Donald, nawet nuklearny Pakistan nie podpisał, a my tym bardziej”.
I wreszcie, o złocie. Wszystkie dane z sondaży pokazują, że w Arabii Saudyjskiej 81% populacji jest przeciw normalizacji. Monarchie boją się rewolucji. Dlatego tak uparcie trzymają się kwestii palestyńskiej. Muszą pokazać ulicy, że nie oddają Jerozolimy. To wewnętrzne ciśnienie jest znacznie silniejsze niż zewnętrzna presja Trumpa.
Prognoza: następne 30 dni i 90 dni
30 dni (czerwiec 2026):
Waszyngton spróbuje ratować sytuację poprzez kompromis. Najprawdopodobniej zrezygnują z wymogu „obowiązkowości” dla Arabii Saudyjskiej i ograniczą się do „rozszerzenia współpracy gospodarczej” bez formalnej normalizacji. Ale straty już poniesione. Zaufanie między USA a GCC zostało nadszarpnięte. Doprowadzi to do tego, że kontrakty naftowe na lipiec-sierpień będą zawierane z wyższą zniżką dla azjatyckich nabywców, co nieco obniży ceny Brent (95-98 USD), ale zwiększy zmienność.
Na rynku walutowym – umocnienie franka szwajcarskiego (CHF) jako „neutralnego aktywa” dla bliskowschodniego kapitału. Oczekuję, że para USD/CHF przebije poziom 0,85 w dół.
90 dni (wrzesień 2026):
Najbardziej prawdopodobny scenariusz – Arabia Saudyjska zainicjuje utworzenie alternatywnego „Porozumienia helsińskiego dla Zatoki” (w tym z Iranem), w którym USA nie będą głównym arbitrem, ale jednym z uczestników. To zdewaluuje „Porozumienia Abrahamowe” jako markę. Dla rynków oznacza to, że premia wojskowa w cenie ropy spadnie, ale pojawi się nowa premia – za niepewność nowej architektury bezpieczeństwa.
Akcje amerykańskich banków z dużą obecnością w Arabii Saudyjskiej (Citi, HSBC) mogą ucierpieć, ponieważ Saudyjczycy przeniosą część swoich bieżących rachunków z dolarów na euro i juany, aby finansować transakcje z Europą i Chinami. To nie krach, ale powolna presja na notowania.
Prognoza redakcji
Aktyw: Para USD/SAR (dolar amerykański / rial saudyjski).
Kierunek: Trend boczny z tendencją do osłabienia dolara (de facto – osłabienie riala, ale jest on sztywno powiązany z dolarem).
Kluczowe poziomy: Oficjalny kurs 3,75 SAR/USD. Ale na czarnym rynku i poprzez kontrakty forward (NDF) rial saudyjski jest notowany z dyskontem. Oczekuję rozszerzenia dyskonta forward do 3,78-3,80 w ciągu najbliższych 72 godzin, co wskazuje na rosnące ryzyko dewaluacji lub odejścia od dolara.
Stopień pewności: Średni (65%).
Główne ryzyko: Jeśli Trump niespodziewanie pójdzie na ustępstwa w sprawie Palestyny i wywrze bezprecedensową presję na Netanjahu (prawdopodobieństwo poniżej 10%), rial umocni się, a dyskonto zniknie. Śledźcie nadzwyczajne posiedzenia gabinetu Netanjahu – każda sugestia dymisji prawicowych ministrów będzie sygnałem do kupna riala.
— Editorial Team